Facebook Google+ Twitter

Wchodzę w ciemno. Z nim nie rozmawiaj

Bo pewnego dnia może zagadać Cię na śmierć. Innego zaś zanudzi agresywnym, nic nie znaczącym milczeniem.

Inteligencja aktora, jeśli prawidłowa, nie ma nic wspólnego z inteligencją w rozumieniu potocznym. Jest szczątkowa, pozorna i niezdyscyplinowana. Sama nie wie, w których momentach bywa autentyczna, a w których zapożyczona. Rozum aktora (jeśli już się pojawi) okazuje się także zjawiskiem tyle rzadkim, co nieobliczalnym.
W każdym kontekście.

Jeśli po latach dochrapał się na przykład światopoglądu to też nic z tego nie wynika. Z czasem jego świat i poglądy i tak legną w gruzach. Muszą lec. Postarał się o to wybitny dramaturg, w którego sztukach gra, wymagający reżyser, mający swoją wizję postaci, także wyrafinowana widownia — przychodząca do teatru w większości po to, żeby spełnić swoje oczekiwania. Aktor odkrywa nagle, że świetnie zagrana rola musi się wiązać z częściową dewastacją tego, co stało się jego wcześniejszym, bliskim mu, życiowym doświadczeniem.

Czułą definicją, wypracowaną — o ironio — po to, żeby trzeba ją było w końcu zaniechać.
Bowiem narzucony punkt widzenia rzeczy – aktor nie tylko musi w swoich rolach przyjąć i zaakceptować.
On powinien rozwinąć go do granic prawdopodobieństwa, uwierzyć w niego. Na tyle, żeby przed widzem wyglądał na własny. Grając wielkie zło, musi wygrzebać z pamięci swoje zło. Może mniejsze, ale bezcenne przez to, że… jego.

Taką metodę pracy nad rolą proponowali kiedyś ludzie, spod których ręki wyszli najwięksi komedianci. Stanisławski, Osterwa, Sztrasberg. Ci panowie wnieśli do teatru i kina system kształcenia aktorów dający świetne rezultaty. Jednak za cenę stopniowego wpędzania ich w… nieszczęście. Przykładów znamy mnóstwo.
O tym się prawie nie mówi. Dlaczego? Bo z prawdziwymi aktorami nikt rozsądny nie rozmawia.

I słusznie. Oni nie od zwierzeń są, tylko od kreacji. Tworzą najbardziej ulotną sztukę, piękną i byle jaką zarazem.
Ta sztuka, uprawiana uczciwie, musi doprowadzić do dezorientacji człowieka, który – zwłaszcza w chwilach największych sukcesów aktorskich – ma kłopoty z powrotem do logicznego myślenia. Z byłymi aktorami można czasem rozmawiać, ale wtedy będzie już nie o tym. To tak — Drogi Czytelniku — jakbyś zamawiał piwo za grosz, który wypadł z obiegu.

Jan Nowicki


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

;-)+

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zagadują człowieka na śmierć albo agresywnie milczą również plastycy, inni artyści, neurastenicy oraz osoby mało asertywne i obrażone na cały świat, niedojrzale emocjonalnie i z emocjami rozchwianymi. Niekiedy w tym gadaniu lub milczeniu jednak coś jest... bo przecież pieniądze wypadające z obiegu nabierają wartości numizmatycznej -:) Życzę wszystkiego dobrego i ponowne podniesienie kurtyny przed następnym tekstem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kolejny bardzo dobry tekst. Tym lepszy, że samokrytyczny wobec własnego zawodu. Bo nas może bawić, kiedy w gazetach aktorzy (czasem sezonowi) wypowiadają się w kwestiach, o których nie mają pojęcia. Ale wypowiedzenie do końca tej gorzkiej prawdy o sobie przez kogoś, kto sam jest aktorem wzbudza szacunek. Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.