Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Wciąż mnie intryguje historia Nataschy Kampusch

Pozycja materiału w rankingach:

70477 miejsce

Dział: Moje Trzy Grosze

Ocena: 0pkt

Oceń:

Wciąż mnie intryguje historia Nataschy Kampusch


Sprawą porwanej w Wiedniu nastolatki Nataschy Kampusch, która przed rokiem uciekła swemu porywaczowi, interesuję się, można rzec, zawodowo. Wierzę, że kiedyś będę mógł ją spotkać, zadać kilka pytań, a może i przeprowadzić wywiad.

Archiwum NK (Natascha Kampusch) / Fot. Piotr Balkus Od 25 sierpnia 2006 roku, kiedy to przeczytałem w jednej z polskich gazet o jej historii, wraz z informacją, że jest już na wolności, zbieram artykuły z gazet całego świata, z internetu i telewizji. Posiadam anglojęzyczną książkę "Girl In The Cellar", opowiadającą o jej dramacie. Zamówiłem nawet koszulkę z nadrukiem jej imienia i nazwiska. Wolę taki napis, niż na przykład "Życie jest do d...". Przyznam, że to jest trochę jak nałóg, z którego nie potrafię wyjść. Obsesja? Może i tak, ale na szczęście nie należy do tych groźnych.

Co mnie pociąga najbardziej w historii Nataschy, to jej walka z sobą, w czterech ścianach podziemnej celi. Z jednej strony wielki dramat, z drugiej niespotykane męstwo, odwaga i upór. Już rok temu próbowałem się skontaktować z Kampusch, zapisać się do jej fanklubu. Jednak nie znalazłem w sieci żadnego adresu do niej, żadnej strony fanów. Pomyślałem więc, że najprostszym sposobem będzie wysłanie tradycyjnego listu do Nataschy, do Wiednia. No tak, tylko skąd wziąć adres? Ano wykombinowałem i adres. Nazwę ulicy, numer bloku i numer domu, gdzie mieszkają jej rodzice, znalazłem w materiałach o niej. Kod pocztowy do Wiednia, do potrzebnej mi dzielnicy tego miasta wziąłem z niemieckiej gazety, która ma przedstawicieli w Wiedniu. I posłałem list, pisząc w nim łamaną niemczyzną, że interesuję się jej sprawą, że mam do niej mnóstwo pytań i takie tam "emocjonałki". Życzyłem też dużo zdrowia, bo przecież ono było jej wtedy bardzo potrzebne. Nie liczyłem na odpowiedź. Miałem tylko nadzieję, że list do niej dotrze i tyle. Ale nie miałem pewności, że tak się stało. I nie mam jej do dziś.

Niedawno skontaktowałem się z dziennikarzem austriackiej telewizji ORF, Christophem Feursteinem, który przeprowadzał z Nataschą Kampusch wszystkie najważniejsze wywiady, w tym ten pierwszy, najsłynniejszy, który przyciągnął przed telewizory całą Austrię, a potem cały świat. Napisałem do niego maila, że interesuję się tą sprawą. Że tak, jak on, pragnę zostać dziennikarzem. Pochwaliłem go za dobre wywiady i powiedziałem, że też chciałbym umieć tak rozmawiać ze sławnymi ludźmi. Prawie natychmiast otrzymałem odpowiedź, w której dziennikarz cieszył się, że wiadomość przyszła z Polski. Życzył mi wszystkiego najlepszego w dalszej karierze dziennikarskiej i dodał zdanie, które bardzo utkwiło mi w pamięci - bym był sobie wierny w tym, co robię.

Chociaż minął już ponad rok, od kiedy zainteresowałem się sprawą porwania nastolatki, wciąż nie ma tematu, który mnie intrygowałby mnie bardziej. Wierzę, że kiedyś będę mógł spotkać Nataschę Kampusch, a może i przeprowadzić wywiad. Wiem, że nie będę mógł jej zadać 3096 pytań. Ale przynajmniej kilka. Nie chcę dużo...

Zobacz także:

Piotr Balkus OFFline profil autora

Autor: Piotr Balkus

Napisz do autora

Artykuły (246) Galerie (26) Średnia ocen (3.91)

Wiek: 28 | Miejscowość: Zagranica | Kraj: UK

O mnie: Mieszkam w Anglii. Interesuję się muzyką i wszystkim innym.

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 2

Sortuj komentarze:

dodi

dodi 20.08.2011 11:00

Ocena: Ocena pozytywna 1 Ocena negatywna 0

nie jestes sam,ja tez mysle

Komentarz został ukrytyrozwiń
Iw.B

Iw.B 31.08.2010 20:52

Ocena: Ocena pozytywna 21 Ocena negatywna 17

teraz mamy 2010 a ja wciaz o niej mysle....

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.