Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14844 miejsce

Wciąż płynie w dal leśniański hymn

Już za miesiąc zjazd absolwentów i uczniów Liceum Pedagogicznego w Leśnej Podlaskiej. Dzisiaj, w wąskim kręgu, dyskutowaliśmy o przygotowaniach do spotkania. O kreacjach, fryzurach. Programie artystycznym. Wspominaliśmy tamte piękne dni...

Zapalają się latarnie. Za kapliczką mam skręcić w lewo. Drugi dom po prawej stronie… Brama otwarta. Schodami udaję się na górę, drzwi w lewo. Słyszę radosny śpiew. Pukam, naciskam klamkę, korytarz. Troje drzwi, wybieram te na wprost.

„ …niech płynie w dal leśniańskiej szkoły śpiew, niech zginą smutki, gniew”…

 / Fot. Jerzy KirzyńskiGienia, gospodyni i organizatorka spotkania kładzie dwa palce prawej ręki na ustach. Lewą ręką wskazuje / Fot. Archiwum G. Ciołek mi miejsce przy stole. Posłusznie je zajmuję. Wiadomo jaka jest nasza Gienia /31 lat spędzone przy tablicy w szkołach w Fiukówce, Anielinie/.

Pojawia się talerz pachnącej zupy.

- Taka, jaką jedliśmy w Leśnej - oznajmia gospodyni. – Musisz zjeść do końca.

Jem. Jak one cudownie śpiewają.

„Radością oczy płoną, tęsknota serca rwie. Wciąż rozśpiewane grono, tu w Leśnej kształci się. Mariampol, Roskosz, Biała”…

Później, nasz serdeczny kolega z ławy szkolnej,Tadeusz / psycholog,biznesmen z Konina/ doda:Terebela, Cicibór, Bordziłówka, Nosów, Tuchowicz …Wspaniałe koleżanki, wspaniali koledzy.

- Dzieciaki wyfruwały z ubogich podlaskich, łukowskich wsi i miasteczek, by znaleźć się w maleńkiej Leśnej, której nie można / Fot. Archiwum G. Ciołek było odszukać na mapie - dzieliła się wspomnieniami gospodyni. -I to na pięć lat… Coś tam nas ciągnęło.

 / Fot. Jerzy kirzyński- A pamiętacie, że nie wiedzieliśmy w jaki sposób zwracać się do uczniów z klas czwartych i piątych - zauważyła Ela /30 lat związana z oświatą łukowską/. - My nieopierzone pierwszaki, a oni dorośli już ludzie. Schodziliśmy im z drogi, ale oni na nas nie zwracali uwagi.

- W grudniu bawiliśmy się już z nimi na choince szkolnej, stali się naszymi kolegami- dodała Hania /uczyła w szkołach powiatu tczewskiego/. - Stanowiliśmy grupę przyjaciół…

 / Fot. Jerzy Kirzyński- Wielką leśniańską rodzinę - uzupełniła Halinka /nauczycielka z Otwocka, Natolina, Augustówki, Pilawy/. - Łączyła nas przynależność środowiskowa, kulturowa. Cele, świadomość pracy w jednej szkole lub pobliskiej.

- Spotykaliśmy się w internacie męskim, razem jedliśmy posiłki. Dziewczęta mieszkały w innym budynku - przypomniał Staszek /35 lat w Zespole Szkół Mechanicznych w Białymstoku/. - Zbieraliśmy ziemniaki, buraki. Razem graliśmy w szkolnej orkiestrze. Był też jeden chór.

 / Fot. Archiwum G. Ciołek- Wspólne też były występy, popisy artystyczne - rzecze Daniel /pedagog, logopeda, bard z Nysy/. – Graliśmy na tych samych gitarach, akordeonach, saksofonach czy perkusji. Czasami dobieraliśmy ich do swego składu, a oni nas.

- Wśród nas, młokosów, też byli uzdolnieni muzycy - dopowiada Ela. - Pamiętacie wyczyny Janusza przed mikrofonem czy na saksofonie? A Zbyszka?

- Janusz jest dziś wiceministrem, Zbyszek ordynatorem – oznajmia Halina. - Uciekli z zawodu. Na zjeździe będą.

 / Fot. Jerzy Kirzyński- Kółka matematyczne, chemiczne, historyczne, przyrodnicze, fotograficzne itp., wspomniany chór, klasowe  / Fot. Archiwum G. Ciołekzespoły muzyczne – przypomina Krysia /31 lat uczyła w Nadziei, Drozdówce. Była komendantką Hufca ZHP w Parczewie/.
 / Fot. Archiwum G. Ciołek- Zespoły taneczne, zawody sportowe, harcerstwo. Zabawy choinkowe, karnawałowe, akademie. Fantastyczna atmosfera, opieka profesorów, wychowawców. Z wielką estymą wspominamy swoich nauczycieli, wspaniałych pedagogów. Staraliśmy się ich naśladować.

Mam przed sobą kurzą pierś z wyszukanym nadzieniem, warzywne sałatki z ziołami z przydomowego ogródka. Truskawki, poziomki. Jabłka. Ciasto z rabarbarem, sernik z rodzynkami…

"… Gdy w mroczną noc, z bagien wstają opary, drży serce me, dziwny ogarnia lęk, i słyszę, jak w głębi wód, jakaś skarga się miota, serca prostota, wierzy w Polesia cud …” - chóralnie odśpiewaliśmy „Polesia czar” Kosteckiego.

 / Fot. Jerzy KirzyńskiW repertuarze profesora leśniańskiego liceum i kompozytora Władysława Szemerluka, Hania była- jak zwykle- znakomita. Koleżanki jej dorównywały. Cudowny śpiew, wspaniale zestrojone głosy.

- Fantastyczne brzmienie - z uznaniem kręci głową Staszek. - Fakt, nie miałeś muzycznego słuchu, poczucia rytmu nie mogłeś zostać uczniem liceum pedagogicznego.

- To nasza piękna młodość – wzrusza się Tadeusz. - Leśna Podlaska, niepowtarzalne miejsce. Park, Klukówka. Klasztor ze swymi tajemnicami.

…” Leśniańskiej szkoły śpiew, niech dźwięki jego niesie wiatr, niech zginą smutki, gniew, ten miły czas spędzony wraz, wspominać będziesz rad…”.

Gieniu, Halinko, Elu, Haniu, Krysiu. Koledzy. Do zobaczenia w Leśnej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Panie Jerzy, w ciekawy sposób napisana relacja z przygotowań do klasowego spotkania. Tekst pełen emocji, wzruszeń. Na pewno w pełni docenią go osoby zainteresowane ( dawni uczniowie) ale i ja poddałam się jego atmosferze:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.