Facebook Google+ Twitter

Wczoraj mistrz, dziś bohater!

Wczoraj Adam Małysz był bezkonkurencyjny podczas zawodów na skoczni w Oslo. Oddał dwa najdłuższe skoki konkursu i potwierdził swoją znakomitą dyspozycję. Dziś los przydzielił mu nieco inną rolę, z której również wywiązał się doskonale...

Adam Małysz podczas dzisiejszych zawodów w Oslo. Fot. PAPNa belce siada Adam Małysz. 35-krotny zwycięzca PŚ, 4-krotny mistrz świata i trzykrotny zdobywca kryształowej kuli. Miliony Polaków przed telewizorami, tysiące pod skocznią. Wszyscy oczekują, że właśnie za chwilę Adam Małysz odniesie kolejne pucharowe zwycięstwo. Wszyscy głęboko wierzą, że mimo niesprzyjającej aury nasz Mistrz daleko odskoczy rywalom.

Ruszył. Mknie po rozbiegu skoczni i ma zamiar uszczęśliwić wszystkich tych, którzy na niego liczą. Wyszedł z progu, faluje jego lewa narta. To bardzo niepewny lot! Adam jest bezradny w powietrzu. Wszyscy już wiedzą, że nie jest to skok po zwycięstwo, ale skok, który może okazać się fatalnym w skutkach. Małysz się ratuje i... udaje mu się!

Fani “Orła z Wisły” mogą odetchnąć, bo ich idol wydostał się z opresji. Jego doświadczenie i nietuzinkowe umiejętności sprawiają, że jest już z powrotem na ziemi, bezpieczny. Małysz podążając w kierunku swojego sztabu szkoleniowego, był wyraźnie przestraszony. On doskonale wie jak niewiele brakowało do tragedii.

Dzisiejszy wydarzenia wywołały wielkie poruszenie w polskich domach. Rzadko zmuszeni jesteśmy oglądać tak dramatyczną walkę naszego skoczka z żywiołem. Wiem, że niektórzy postrzegają tę całą sytuację jako stratę czerwonego plastrona, na rzecz Norwega Jacobsena. Są jednak tacy, (mam nadzieję w większości) którzy w tym całym nieszczęściu dostrzegają prawdziwy cud. Bo cóż znaczą pieniądze, cóż sława i kariera, cóż znaczy to zwycięstwo w generalnej klasyfikacji PŚ, jeżeli Małyszowi naprawdę groziło wielkie niebezpieczeństwo.

Polak dowiódł jednak, że jest wspaniałym sportowcem, który potrafi wybrnąć z każdej sytuacji. I choć może się to wydawać absurdalne, uważam że dzisiejszy występ i postawa Małysza była ważniejsza niż wszystkie jego dotychczasowe osiągnięcia.

Przyznam szczerze, że po Igrzyskach w Turynie byłem przeciwnikiem powrotu Adama Małysza na skocznię. Nie ze względu na jego niezadowalające wyniki pod wodzą Kuttina, ale ze względu na RYZYKO . Skoki to niebezpieczny sport, a Małysz, w mojej ocenie osiągnąwszy już wiele powinien zrezygnować, choćby ze względu na takie sytuacje jak dziś.

Miejmy jednak nadzieję, że w Planicy Adam pokaże charakter i będzie latał najdalej ze wszystkich. Życzę mu czwartej kryształowej kuli i... tego uczucia spełnienia, aby z czystym sumieniem mógł odejść na jakże zasłużoną emeryturę, będąc podobnie jak jego idol Jens Weissflog niepokonanym...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Świetny, a zarazem kolejny dobry tekst/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że każdy z nas przeżył "chwilę grozy". Małysz zajął 54 miejsce i cuż z tego skoro stawka była o wiele większa. Jak sam skoczek powiedział - "starałem się wyjść cało z opresji". Adam jest naszym najlepszym skoczkiem więc lepiej niech się podwinie raz noga, ale szczęśliwie. Niż żeby potem stracić kogoś tak cennego do końca. Cieszmy się, że nie skończyło się to inaczej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widać było dramatyczną walkę o utrzymanie się przy życiu. Wygrał! Ale skóra cierpnie jak się na to patrzy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.