Pozycja materiału w rankingach:
21 marca w 2005 roku zostało ustanowione Światowym Dniem Zespołu Downa. Tak więc dzień ten jest patronem narodzin wiosny i ludzi niezwykłych.

Czy ten film mnie przygnębił? Nie. Ten film pokazał młodzież z zespołem Downa, z tej strony, z której jej nie dostrzegamy. My, uważający siebie za normalnych. Pokazał ludzi szczerych, prawdziwych, mających takie same marzenia jak miliony innych nastolatków. Zupełnie takie same. Bo czym się tak naprawdę różnimy od siebie? Zobacz także:
Artykuły
(1010)
Galerie
(241)
Średnia ocen
(4.41)
Miejscowość: cały kraj | Kraj: Polska
O mnie: Piszę, czytam, obserwuję.Recenzuję książki i spektakle teatralne, przeprowadzam wywiady. Interesuje mnie człowiek,otaczający świat i mnóstwo innych spraw.Jestem w centrum interesujących wydarzeń. ewakrzysiak@interia.pl
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Iwona Udała 23.03.2010 12:37
Livia ja też się wzruszyłam Twoja opowieścią. Wierzę, że bardzo kochasz siostrę. Napisz coś o niej jakis artykuł.
Ewa Krzysiak 23.03.2010 12:41
Nie ma co się dziwić miłości do swojego dziecka, siostry, brata - niepełnosprawnego -to miłośc bezwarunkowa. To przecież normalne.
Livia Kolan 23.03.2010 12:54
"Nie ma co się dziwić miłości do swojego dziecka, siostry, brata - niepełnosprawnego -to miłośc bezwarunkowa. To przecież normalne. "
Właśnie.
"Napisz coś o niej jakis artykuł. "
Za każdym razem, jak zabieram się do pisania artykułu o zespole Downa, zalewa mnie fala żalu do rządzących, którzy wolą wypłacać marne zasiłki niż pomóc rodzicom dzieci niepełnosprawnych w bardziej sensowny sposób. O wszystko trzeba walczyć, problemem jest nawet zapisanie dziecka do szkoły specjalnej. Do tego najwyraźniej wiara w możliwości medycyny jest nieograniczona rozsądkiem, ponieważ moja siostra dostaje orzeczenie o niepełnosprawności na czas ograniczony, jakby dodatkowy chromosom miał kiedyś zniknąć. I wiele, wiele innych...
Ewa Krzysiak 23.03.2010 13:24
Livia, to nie dotyczy tylk oDzieci z zespołem Downa..Ja mam to samo..jak nie więcej..a jesli chodzi o szkołe to już mi słów brak :(
Livia Kolan 23.03.2010 13:47
Ewo, to był tylko przykład.
Najgorszy był moment, w którym moja mama już nie pracowała, bo zajmowała się moją siostrą, a do zasiłku brali dane z poprzedniego roku (czy nawet dwóch poprzednich) tak, jakby ktoś mógł zaplanować, że urodzi mu się chore dziecko. Teraz jest problem przy każdym dłuższym okresie wolnym od szkoły, bo ja nie zawsze mam wolne w tym samym czasie co Sandra. Rodzice nie mogą się ciągle zwalniać z pracy. Zdaniem rządu chyba faktycznie lepiej żyć na państwowym garnuszku.
"Czasami zdarza się, że dziecko rodzi się niepełnosprawne. Pomijam tu fakt, iż lekarze nie są przygotowani żeby przekazać taką nowinę rodzicom maleństwa, bo to całkiem inna bajka... W każdym razie, do rodziców dziecka niepełnosprawnego jakimiś kanałami dociera wiadomość o istnieniu Ośrodków Wczesnej Interwencji. Miejsc, w których pomoc powinna być udzielona natychmiast aby dziecko mogło się jak najlepiej rozwijać. Powinna. Smutna rzeczywistość w wielu miastach jest natomiast taka, że tych ośrodków jest niewiele w stosunku do dzieci, które potrzebują wczesnej rehabilitacji. Na pierwsza wizytę trzeba często czekać kilka miesięcy. W tym czasie wiele szans zostaje zaprzepaszczonych...
Państwo polskie nie robi nic aby pomóc rodzicom dzieci wymagających szczególnej opieki. Zamiast oferować wykwalifikowane opiekunki do dzieci matkom, które chciałyby wrócić do pracy, woli wypłacać zasiłek rodzinny i dodatek pielęgnacyjny, który nie wystarcza nawet na pieluchy. Oczywiście rzeczone opiekunki państwo musiałoby dofinansować ale myślę, że i tak byłoby to bardziej opłacalne niż utrzymywanie kolejnej bezrobotnej osoby. Nie każda matka chciałaby wrócić do pracy i jest to w pełni zrozumiałe.
Tylko czy musi to oznaczać zamkniecie jej w czterech ścianach? W takim wypadku opiekunka mogłaby przychodzić w ramach wolontariatu na kilka godzin chociaż raz w tygodniu. Gdzie są "obrońcy życia", kiedy tyle potencjału dzieci i rodziców zostaje zmarnowane?" link
To wszystko to tylko wierzchołek góry lodowej.
BARBARA Romer Kukulska 23.03.2010 13:52
Liwio, Ewo, to wstrząsające co piszecie. jak możnaby zadziałać aby coś zmienić?
Autor usunął profil 23.03.2010 13:54
Człowiek zdrowy nie ma pojęcia ile razy chory musi stawiać czoła problemom codzienności. W szkole, pracy, na ulicy. Przykładów jest mnóstwo. Trzeba tylko mieć wyobraźnię i niekoniecznie pomagać. Wystarczy nie utrudniać!
Beata Traciak 23.03.2010 18:53
Zgadzam się z tym co pisze Ilona.
Tak Basia,to się dzieje naprawdę i nie widzę"światełka w tunelu",że coś się zmieni na lepsze..
Jan Nowacki 23.03.2010 19:37
Nic nie zmienicie, musicie się z tym pogodzić. A nie jest to łatwe.
Ewa Krzysiak 23.03.2010 19:43
Nie, panie Janie. Z tym nie należy się godzić.
Pierwszy film zarejestrowany okularami Google już w sieci! [YouTube]
(odsłon: +366)