Pozycja materiału w rankingach:
Ponad 25 tysięcy uczniów i studentów strajkowało dziś na ulicach Berlina. “Nasze żądania, z powodu których wyszliśmy na ulice latem, nie zostały spełnione. Dlatego dziś znowu tu jesteśmy."
Demonstracja ruszyła, z ponad godzinnym opóźnieniem, w kierunku Uniwersytetu Humboldtów, który był jednym z wielu przystanków na trasie marszu. Podobnie jak kilka miesięcy temu, podczas ogólnokrajowego strajku szkolnictwa, berlińscy kierowcy musieli korzystać ze zorganizowanych przez policję objazdów. Z ruchu wyłączona została ulica Friedrichstrasse - jedna z najbardziej uczęszczanych w centrum Berlina. Wielu turystów było zdziwionych, o planowanym strajku nie wiedzieli.
Strajk jest drugą już odpowiedzią na politykę rządu niemieckiego, który w ostatnim czasie dofinansował banki w związku z kryzysem finansowym, jednocześnie obniżając budżet szkolnictwa. Tysiące młodych ludzi z okrzykiem “My jesteśmy tu, my jesteśmy głośno, ponieważ kradnie się nam prawo do nauki” na ustach, przemaszerowało z Alexanderplatz aż do południowych dzielnic Berlina. Odwoływano się do strajków w innych krajach nie tylko w Europie, ale także na świecie: “Dziś strajkujemy nie tylko w Berlinie, Są z nami całe Niemcy, są z nami Austriacy, Brazylijczycy, Francuzi, Węgrzy… To jest internacjonalny strajk!”
Padały także antykapitalistyczne hasła wymierzone w politykę światową: "Jesteśmy tu, bo mamy już dość systemu, w którym liczy się tylko kasa. Najważniejsi powinniśmy być my - ludzie. Strajk szkolnictwa to dopiero początek" - słowa Mariki potwierdzał także przez nią niesiony transparent "Od strajku szkolnictwa do strajku generalnego". Nie tylko w Berlinie, ale także w innych miastach Niemiec od kilku dni okupywane są największe sale wykładowe poszczególnych uniwersytetów - Audi Max na Uniwersytecie Humboldtów stał się nawet w zeszły weekend noclegownią dla kilkunastu młodych ludzi.Zobacz także:
Artykuły
(53)
Galerie
(8)
Średnia ocen
(4.01)
Wiek: 25 | Miejscowość: Berlin | Kraj: Niemcy
O mnie: Slawistka, filozofka. Miłośniczka kotów, Huxley'a i piwa z imbirem.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Hanna Sidorska 18.11.2009 16:57
Eh, Panie Thadée nie wypowiadam się na temat realiów panujących w Niemczech, bo tam nie mieszkam i nie mam na ten temat większej wiedzy więc skupiłam się na warsztacie Pani Aleksandry, który jest na bardzo wysokim poziomie :)
Autor usunął profil 18.11.2009 13:58
Haniu ładnie napisany artykuł, ale nie oddający reali panujących w Niemczech.
Autor usunął profil 18.11.2009 12:10
O kibicach wspomniałem przezornie gdyby zechciała Pani podać ich jako przykład oporu wobec władzy:) bo innych przykładów owego oporu w tym kraju nie kojarzę:))) Ludzie dostali podwyżki tylko dlatego, że państwo na to stać. Nie porównujmy stanu gospodarki polskiej i niemieckiej. Niemcy są generalnie narodem karnym i zdyscyplinowanym by nie rzec ślepo posłusznym. Zwrot "pruska dyscyplina" nie kojarzy się z niczym innym jak z posuniętym do absurdu posłuszeństwem. "A w Niemczech ludzie mówią wprost o tym co sądzą na dany temat" - robi to tylko młodzież jak wspomniałem w pierwszym komentarzu i jeszcze raz powtórzę -W niej cała nadzieja.
Aleksandra Puciłowska 18.11.2009 07:14
Adranie, w którym momencie ja pisałam o kibicach piłkarskich? Mnie oni średnio interesują, pojęcia nie mam, czy na stadionach są burdy, czy nie, bo na stadiony nie chodzę.
Pan pisze o DDR i II wojnie światowej, ja piszę o współczesności.
I niestety wygląda to tak, że w Polsce w tej chwili strajki są, ale nie wnoszą abolutnie nic- komu udało się coś sensowengo wywalczyć? I gdzie są nauczyciele na ulicach???!!??
Z takim systemem edukacji i z takimi płacami od 1 września powinno wszystko stanąć, inaczej nigdy nic się nie ruszy.
A w Niemczech ludzie mówią wprost o tym co sądzą na dany temat- obojętnie, jak Pan moją opinię ocenia, faktu Pan nie zmieni.
I ja nikogo nie rozliczam, ile kto lat mieszka w Niemczech. Myślę, że to bez różnicy.
Sama mieszkam tu 3 lata, ale spędziłam tu także część mojego dzieciństwa.
90% moich znajomych to Niemcy. I każdy Polak, który tu mieszka i z którym rozmawiałam na ten temat jest tego samego zdania co ja- Niemcy nie boją się powiedzieć "nie".
Myślę, że pod uwagę należy wziąć też fakt, iż sam mieszka Pan w München, które mentalnością leży w stosunku do Berlina na drugim końcu bieguna.
Autor usunął profil 18.11.2009 00:59
A bawiąc się w kwestie " długości pobytu w latach" to: ja - "gówniarz" 4 z okładem, małżonka 18, znajomi 20 - 30....rekordzista 34...
Czyżby cała rzesza zasymilowanych Polaków opowiadała herezje???
Zapewniam Panią, że wszyscy z nich naprawdę bardzo, bardzo przyzwoicie w tym języku komunikują...Słowo " biegle" jest zastrzeżone podobno dla tłumaczy...A i w kwestii tłumaczenia przez "specjalistów"... Eine reine Katastrophe:)))
Autor usunął profil 18.11.2009 00:20
Aleksandro! Thadée Thadeck ma niestety rację. Na lekcjach historii słyszałaś o strajkach na Wybrzeżu, w Poznaniu czy Ursusie? A Kopalnia Wujek czy też Manifest Lipcowy? W bliższych Tobie czasach może coś słyszałaś o Andrzeju Lepperze i osławionych blokadach dróg, strajkach stoczniowców,górników, policjantów czy pielęgniarek? Podaj proszę przykłady buntu na masową skalę z byłego DDR... Podaj przykłady buntu w czasie II wojny na taką skalę jak organizacja " Biała Róża" choć skala była wybitnie nędzna biorąc pod uwagę liczbę ludności... Nie podawaj proszę jako przykład burdy kibiców piłkarskich, bo niemiecka policja dzielnie radzi sobie z nimi tylko w debilnej niemieckiej telewizji na potrzeby ogłupionego społeczeństwa...Na żywo wygląda to mniej ciekawie choć piłka kopana i tak budzi we mnie...tutaj ugryzłem się w język:))) A zdanie : "W Niemczech, jeśli komuś się coś nie podoba, to mówi to wprost" zasługuje na...Hmm...Niestety jeszcze nie wymyślono takiej nagrody:))) Nie oceniam Twoich poglądów tylko sam artykuł...A ten jest napisany "very very good":)))
Autor usunął profil 17.11.2009 23:07
Aleksandro w dodatku Berlin, całe szczęście, że są tam ludzie z zachodniego. Tamte obszary niemieckie to typowe twardogłowe Prusactwo. Niemcy zaczynają się tam, gdzie wino piją, gdzie jest poezja i uśmiech.
Aleksandra Puciłowska 17.11.2009 23:03
Pan wybaczy, mieszkam w Niemczech od 3 lat. Widziałam wiele strajków, bo Berlin jest w nie akurat wyjątkowo obfity.
I choć Turków na ulicach nie brakuje, to na strajkach ich raczej nie widuję.
A co do "Niemców posłusznych władzy" to są stereotypy pozostało po wojnie.
Jeśli 25 tysięcy młodych ludzi na ulicach, nielegalne zajęcie banku przez studentów, zakończone interwencją policji, coraz to nowe strajki związków zawodowych, sparaliżowanie komunikacji miejskiej w prawie 4mln mieście, groźba całkowitej jej blokady oraz mentalność choćby studentów, którzy potrafią powiedzieć swym profesorom w twarz, na forum całej grupy, że nie podoba im się sposób prowadzenia zajęć można nazwać "posłuszeństwem"..., to tak Niemcy są posłuszni władzy.
Autor usunął profil 17.11.2009 22:57
Aleksandro bajki, Niemcy nie są tacy jak piszesz, strajki niemieckie to głównie Turcy, jacy tam Niemcy. Niemcy są zawsze posłuszni władzy!
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +3615)