Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16659 miejsce

We Lwowie rozkwita kult Ukraińskiej Powstańczej Armii

Tajemnicą poliszynela jest fakt, że we Lwowie, głównym ośrodku naszej kultury obok Krakowa i Warszawy, rozkwita kult pamięci UPA i Bandery. Rozkwita tam, bo w Kijowie już nie może. Janukowycz jest temu przeciwny.

Lwów / Fot. Lestat (Jan Mehlich)/Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0.„W ramach przedsięwzięć związanych z tym jubileuszem rozpocznie się dzisiaj we Lwowie Międzynarodowa Konferencja Naukowa ‘Ukraińska Powstańcza Armia na tle walki narodowo-wyzwoleńczej narodów Europy Środkowo-Wschodniej’. Podczas dyskusji, w której wezmą udział naukowcy z Ukrainy, Francji, Czech, Polski oraz Litwy, będą omawiane aktualne problemy historii ukraińskiego ruchu narodowo-wyzwoleńczego w połowie XX wieku oraz jego wpływ na kształtowanie się współczesnej sytuacji społeczno-politycznej na Ukrainie.

Również w ramach tej konferencji 28 września o 16.30 w Muzeum-Pomniku Ofiar Reżimów Okupacyjnych ‘Więzienie przy Łąckiego’ nastąpi pokaz filmu Ojciec Kadilo. Jest to nakręcona z dokumentalną ścisłością opowieść o greko-katolickim księdzu Wasylu Szewczuku, który w latach 1945-48 był kapelanem Przemyskiego Kurenia UPA w Zakerzonii.” - informuje największa ukraińskojęzyczna gazeta codzienna "Den". Jak wam się podoba?

Jednak ludziom, którzy tam się zebrali na pewno się spodoba. Dla ogromnej większości Polaków i wschodnich Ukraińców skrót UPA jest symbolem zbrodni nie ustępujących w niczym hitlerowskim. Dla zachodnich Ukraińców stał się mitem założycielskim. Mitem, na wiarę w który usiłują gorliwie nawrócić swoich rodaków związanych z mitem wyzwoleńczej Armii Radzieckiej. Oto wiele mówiący (ukraiński jest na tyle podobny do polskiego, że moi Czytelnicy zapewne zrozumieją go tu ze słuchu) filmik z You Tube:

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

Problemem moim skromnym zdaniem nie jest nacjonalizm jako taki, ale nacjonalizm negatywny, skupiający ludzi nie do wytężonej pracy dła własnego narodu, społeczeństwa i kraju, ale przeciw innym ludziom. Podobnie jest z religią. Zwłaszcza w naszym kraju wstrętny zwyczaj jednoczenia się wyłącznie przeciw komuś, kto się od nas różni i nieraz tylko za to, że się na to ważył jest wręcz jakąś chorobą społeczną. To tak nawiasem, aby krytykując innych nie zapominać też o własnych przywarach.

Komentarz został ukrytyrozwiń
puchacz
  • puchacz
  • 29.09.2012 16:48

narodowości które wiekami żyły ze soba jak polacy z ukraincami czy ukraincy z rosjanami czy polacy z litwinami teraz skakają sobie do oczu{przecież choćby na litwie widać jak traktują z kopyta polaków }te nacjonalizmy wręcz sa w tych państwach podsycane przez albo rządzących albo opozycje chćąćą zbić polityczny kapitał i przejąć władzę{bo odsetek nacjonalizmu jest w tych krajach wysoki i nie do pogardenia przez partie}.. a poseł kowal i te wszystkie lewiatany z PIS też żerują na polskim nacjonaliżmie... aprzecież niemcy wylevzyli sie chyba z nacjonalizmu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zdaniem nacjonalistów zahodnioukraińskich miasto zaąożone przez księcia Lwa było cały czas pod polską okupacją - od XIV wieku do 1939. W ten sposób podsumowali jego historię nawet na plakietce wysłanej do UEFA na Euro 2012. Umknął ich uwadze "drobny" fakt, że przez pięć i pół wieku wszyscy miezskańcy (z wyjątkiem mniejszości żydowskiej posługującej się językiem jidysz) mówili po polsku wplatając różne słowa pochodzenia ukraińskiego. Praktycznie nikt nie czuł się okupowany.

Było to po prostu polskie miasto, acz zarazem w znacznej mierze grekokatolickie. Zresztą z Kościoła unickiego ostoję nacjonalizmu ukraińskiego zrobił dopiero Szeptycki. Zaś miastem ukraińskim Lwiw stał się dopiero wskutek rządów władzy radzieckiej, o której ugrupowania polityczne, które tam teraz rządzą, wręcz nie potrafią wypowiadać się spokojnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
adrian
  • adrian
  • 29.09.2012 13:17

pierwsze słysze o okupacji przez polske państwo ukrainy bo jakoś od jagiełly nie mogę na mapach znależś państwa ukraina widać ze ten lwowianin to spadkobierca bandery i papla o jakiś pseudorealiach a powstanie państwa i to nowego to nie takie proste .. no popatrzcie na świat katalonia baskowie kurdowie irlandia tybet i dziesiątki innych mogłoby powstać panstw...na ktore nie ma zgody...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paweł Kowal na odcinku polityki wschodniej rperezentuje koncepcję prometejską, zakładającą oderwanie Bałorusi i Ukrainy od Rosji oraz wykorzystanie Polski do przyspieszenia tego procesu. Wykorzystanie Polski do propcesu niewykonalnego, bo zbyt silne są interesy materialne, zbyt dużo jest wzajemnych zależniości tych dwóch krajów i Rosji. To trochę tak jak de Gaulle, który spodziewał się, że może sią udać oderwć Kanadę od Stanów Zjednoczonych. Podobna historia. Kanadyjczycy bardzo do dzisiaj podkreślają swoją odrębność i ... niemal wszystko mają uregulowane tak jak w USA, co najmniej dość podobnie, a współna granica jest otwarta.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Lwowianin
  • Lwowianin
  • 28.09.2012 23:05

Gwoli wyjaśnienia, kult pamięci UPA i Bandery we Lwowie jest obecny nieprzerwanie przez ostatnie 70 lat. Na tym kulcie de facto opiera się cały ruch niepodległościowy na Ukrainie. Dla Ukraińców pozbawianych państwowości na przemian przez Rosję i Rzeczpospolitą, żadna cena nie była zbyt wysoka. Polacy chętnie mówią o rozbiorach Rzeczpospolitej, lecz jakoś nie pamiętają, że sami również występowali w roli zaborcy ziem ukraińskich, układając się z carską Rosją. Proszę nie oceniać historii w oderwaniu od ówczesnych realów, w których to Polacy byli okupantami i panami wykorzystującymi niewolniczą pracę ukraińskich chłopów. Aby lepiej zrozumieć ukraiński punkt widzenia, polecam lektury szkolne dotyczące okresu sprzed II wojny światowej, oraz wiersze, chociażby wieszcza Tarasa Szewczenki.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Nie głosowałem naPO,PiS
  • Nie głosowałem naPO,PiS
  • 28.09.2012 22:42

Nie przypadkowo poseł Kowal mówi na polskich wyborców Lemingi.On nas Polaków nie szanuje i udaje tylko Polaka, niestety jest polskim obywatelem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie ma na razie więcej głosów, więc zaczynam swoją odpowiedź. Powstaje pytanie, czy ludzie z ugrupowań przeciwstawnych Partii Regionów rehabilitując UPA oraz jej matkę OUN (Organizację Ukraińskich Nacjonalistów) nie wiedzieli i nie wiedzą co robią? Oczywiście, że wiedzieli i wiedzą! Czy można przyjąć założenie, że to ma wyłącznie ostrze antyrosyjskie? Nie można. Nacjonalizm litewski, białoruski i ukraiński jako taki od początku żywił się wypieraniem Polski z jej kresów wschodnich. Wypieraniem na najrozmaitsze sposoby. Na terenach spornych z Rosją te nacjonalizmy były bez szans, bo tak carat jak ZSRR nie patyczkował się z buntownikami. Tam Bandera nie dożyłby drugiej wojny światowej. Musiał zadowolić się wyrywaniem ziemi spod nóg mającym skrupuły Polakom.

To się zmieniło po upadku ZSRR. Można było próbować uszczknąć coś na wschodzie, zwłaszcza na Ukrainie. Jednak rosyjskie państwo się wzmacnia, tak samo jak tzw. rosyjskojęzyczni. Można powiedzieć: przeszli do przeciwnatarcia. Już wkrótce "mowniuki" zrozumieją, że pozostał im znowu tylko jeden kierunek - tzw. Zakerzonia. Ten wątek podkreśla się nie bez powodu. Dokonanie rozbioru naszego państwa na dzielnice (regiony, euroregiony) bardzo by im odpowiadało. Złożono im już zresztą pewną ofertę, o czym napisałem na tym serwisie:

link

Jedna uwaga już w tym miejscu. Moje rozważania w punktach zabarwionych ujemnie nie dotyczą zwykłych ludzi na Ukrainie, z którymi zresztą czuję się jakoś związany nie przez nazwisko (rzecz przypadku; takich nazwisk jest w Polsce wiele), ale przez fakt posiadania ukraińskiej prababki. Zresztą z kolei po tamtej stronie granicy też sporo takich, co mają przynajmniej jedną osobę polskiego pochodzenia wśród niedawnych przodków. Otóż w moim głębokim przekonaniu naród ukraiński, udręczony od wieków przez rozmaite obce rządy, z których polskie były jeszcze najmniej dlań dotkliwe, wojny, zawieruchy, zasługuje na święty spokój. Np. na to, aby mu nie narzucano odgórnie ani używania ani nieużywania rosyjskiego. Zasługuje na przywódców, którzy nie będą szukać zwady z sąsiadami ani toczyć wojen ideologicznych na jego spracowanym i przygiętym przez łapowników grzbiecie, a zamiast tego budować sprawne, zarazem przyjazne dla uczciwego obywatela państwo. Zasługuje na zdrowsze idee integracji narodowej niż wywodzące się z OUN.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moim zdaniem temat trochę za płytko przedstawiony. Z tego względu, że sprawa nie jest tak prosta jak się wydaje.

Oczywiście Bandera jest na zachodniej Ukrainie gloryfikowany w wielu miejscach, nie tylko we Lwowie. Oficjalnie do bandery przyznaje się nacjonalistyczna Svoboda, która ma szansę wejść do parlamentu. Wydaje się, że Ivano-Frankivska oblast jest regionem, gdzie najczęściej można spotkać banderowskie flagi (w tym w centrum miasta, na rynku). Niektóre lokalne władze wywieszają nawet obok państwowych flag, także te czerwono-czarne.

Problemem jest fatalna znajomość historii przez większość Ukraińców. Tak naprawdę mało kto wie o zbrodniach dokonanych przez banderowców. Dla nich Bandera to heroj, tyle o nim wiedzą - że walczył o państwowość dla narodu ukraińskiego. Edukacja tam kuleje.

A Ukraińcy na zachodzie bardzo lubią Polaków, ciepło i serdecznie przyjmują. Historia była straszna, kiedy czasem się dowiadują o zbrodniach UPA, nie mogą w to uwierzyć, są niekiedy w szoku. Jest to naprawdę wrażliwa kwestia i potrzeba tutaj czasu. Zostawmy to historykom. Ja ze swoimi ukraińskimi przyjaciółmi po prostu nie poruszam tego tematu. Wolę np. porozmawiać o Szeptyckim:)

Sprawa jest podobna do "bohaterów" konfliktów bałkańskich, którzy przez swoich rodaków uważani są za wielkie sławy, za herosów, a przez innych za zbrodniarzy. Nie da się tego czasem przeskoczyć. Potrzeba czasu, wyrozumiałości i dobrych chęci z obu stron.

A zapewniam, że jeżeli chodzi o Polaków i Ukraińców to te są jak najlepsze.

We Lwowie, w centrum miasta jest knajpa "Kryjówka", która nawet nie ma adresu 9trzeba popytać, które to drzwi. Po zapukaniu otwiera nam stary żołnierz, który prosi o hasło i sprawdza czy nie ma Moskali. Potem podaje trutkę na tychże Moskali, po jej wypiciu (nie jest to mocny alkohol, jakaś nalewka) można wejść do środka. Jak się okazuje, w środku jest kryjówka UPA.

Sęk w tym, że dla multum Ukraińców UPA była zawsze "działem" wymierzonym w Moskali, nie w Polaków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Faktem jest, że mniejszości narodowych w II Rzplitej, zwłaszcza tych uboższych, wschodnich: litewskiej, białoruskiej i ukraińskiej, nie traktowano zbyt dobrze. Natomiast zemsta jaką obmyślili nacjonaliści litewscy i ukraińscy tudzież komunizujący rusofile białoruscy wraz z częścią mniejszości żydowskiej (pisał o tym swego czasu nawet Jan Gross) przekroczyła w niebotyczny sposób winy strony polskiej. Dość masowy udział w niej zwykłych ludzi tych narodowości, w tym poza machiną mordów Hitlera i Stalina, posiał bez wątpienia wiele zatrutego ziarna z punktu widzenia dalszych z nimi stosunków.

Co teraz robić z tym wszystkim? Nie będę się uchylal od odpowiedzi, ale jeszcze z tym poczekam. Głos mają moi Czytelnicy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.