Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16667 miejsce

We Wrocławiu nie było nurków, którzy odnaleźliby topielca

Jak co roku w wakacje, wzrasta liczba utonięć. Wczoraj około godziny 23, w Odrze przy Wyspie Słodowej, utonął mężczyzna. W tak dużym mieście jak Wrocław, nie było jednak ekipy nurków, która mogłaby odnaleźć topielca.

Wczoraj około godziny 23, w Odrze przy Wyspie Słodowej, utonął mężczyzna. W tak dużym mieście jak Wrocław, nie było jednak ekipy nurków, która mogłaby odnaleźć topielca. / Fot. Jarosław JakubczakSpecjalistyczne jednostki nurków ze straży pożarnej mają pełne ręce roboty. Jak co roku w wakacje, wzrasta bowiem liczba utonięć. Straż Pożarna, która od 1995 roku podlega pod krajowy system ratowniczo-gaśniczy, na miejsce takich zdarzeń jak pożary, wypadki utonięcia itp., przybywa zazwyczaj jako pierwsza.

Jeśli przez pierwszych kilka minut, nie uda się wydobyć tonącego człowieka z pod wody, jego szanse na przeżycie są znikome, dlatego też, ekipy nurków prawie zawsze wzywane są do odnalezienia ciała pod wodą, chociaż znane są również skrajne przypadki, że ludzie, których wyłowiono po upływie dłuższego czasu, przeżyli. Szanse takie wzrastają, gdy woda ma niższą temperaturę, lub gdy tonący porwany np. przez nurt rzeki utknie gdzieś na płyciźnie, w zaroślach, w urządzeniach infrastruktury wodnej, itp.

Trzeba przyznać, że strażacy są jedną z najlepiej zorganizowanych i najszybciej działających formacji. Nie znaczy to jednak, że nawet w tak dużym mieście jak Wrocław, zawsze przybędzie na miejsce i na czas odpowiednia ekipa specjalistyczna.

Jako przykład można podać wczorajszą sytuację, która miała miejsce we Wrocławiu:
Około godziny 23, w Odrze przy Wyspie Słodowej kąpał się mężczyzna. Nieoficjalnie wiadomo, że najprawdopodobniej był nietrzeźwy. W pewnym momencie zanurzył się pod wodę i nie wypłynął. Świadkowie zdarzenia, ruszyli mu na pomoc, ale nie udało się go odnaleźć. Na miejsce nie mogli też przybyć wrocławscy nurkowie, gdyż w tym czasie byli zadysponowani do działań w powiecie Wałbrzyskim w Zagórzu Śląskim. Na Jeziorze Bystrzyckim poszukiwali chłopca, który spadł z materaca pod wodę. We Wrocławiu w tym czasie, nie było ani jednej wyspecjalizowanej ekipy tego typu.

Do zdarzenia na wyspie, wezwano więc Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, którego możliwości poszukiwawcze są ograniczone. Ratownicy wodni na łódce, przeszukiwali dno z wysokości poziomu lustra wody jedynie za pomocą specjalnego drążka. Wieczorem zakończyli jednak poszukiwania, i z pomocą nurków wznowili je dopiero dzisiaj rano. Pod wodą odnaleziono ciało nieżywego mężczyzny. Również w Zagórzu Śląskim, po nocnej przerwie w poszukiwaniach, wrocławscy nurkowie odnaleźli ciało chłopca.

Jak przyznaje kpt. Remigiusz Adamańczyk, Rzecznik PrasowyDo zdarzenia na wyspie, wezwano Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, którego możliwości poszukiwawcze są ograniczone. / Fot. Jarosław Jakubczak Komendanta Miejskiego PSP we Wrocławiu, zdarzają się sytuacje, że specjalistycznych ekip jest nieraz za mało i nie zawsze w porę mogą dotrzeć do potrzebującego. Jest to problem nie tylko wrocławski, ale również ogólnopolski. Decyzję o zadysponowaniu poszczególnych ekip do akcji, podejmuje dowództwo Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. Może się więc zdarzyć, że wrocławscy nurkowie są wezwani nie tylko do innego powiatu, ale nawet i województwa.

Z ostatniej chwili:
Dzisiaj około godziny 17, strażacy zostali wezwani do wyłowienia topielca z rzeki Ślęży przy ulicy Solskiego we Wrocławiu. Pół godziny później, z mostu Grunwaldziego do Odry skoczył mężczyzna. Udało się go uratować.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Jednym słowem: życie na gorąco! 5+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.