Pozycja materiału w rankingach:
W tradycyjnym japońskim łucznictwie, kyudo, najważniejsze nie jest trafienie do celu. O wiele bardziej istotne jest trafienie w samego siebie: walka z własną słabością i ciągłe samodoskonalenie. W czwartek pierwszy pokaz kyudo we Wrocławiu.
Kyudo oznacza drogę łuku. Ceremoniał strzału z łuku ma wiele wspólnego z japońską ceremonią parzenia herbaty (chado), kaligrafią (shado) oraz szermierką (iaido). Niektórzy uznają go za najczystszą ze sztuk walki (budo), ponieważ łuk stracił już dawno wartość bojową i stał się narzędziem służącym ćwiczeniom fizycznym, psychicznym i duchowym. Najwięksi mistrzowie, którzy ćwiczyli kyudo przez całe życie, zwykli odpowiadać na pytanie o to, czym jest kyudo, dwoma słowami: nie wiem. Dlatego nie mam złudzeń, że uda mi się wytłumaczyć, na czym polega droga łuku. Mogę jedynie nieco tu przybliżyć działalność będącego w fazie organizacji Wrocławskiego Stowarzyszenia Kyudo i zaprosić szanownych czytelników na pokaz strzelania, który odbędzie się dzisiaj w Zamku w Leśnicy. Będzie wiele atrakcji!
i udoskonalono produkcję strzał i łuków. Kiedy w początkach XVII w. nastał w Japonii długotrwały czas pokoju, pojawiła się potrzeba zachowania tradycji kyudo. Dbały o to różne szkoły, zaczęto też urządzać zawody łucznicze, z których najsłynniejsze odbywały się w świątyni Sanjusangendo w Kioto. Strzelano tam do tarczy, znajdującej się na końcu długiego korytarza, a strzał utrudniały wystające belki, w których do dziś tkwią tysiące strzał. W połowie XVII w. Hoshino Kanzaemon miał napinać łuk 10542 razy, a 8 tysięcy razy trafić. Jego rekord pobił 17 lat później Wasa Daihachiro, który wypuścił przez 24 godziny 13053 strzały, z których 8130 trafiło w tarczę. Wynika z tego, że strzelał co sześć do siedmiu sekund.
Co jest konieczne do ćwiczenia kyudo? Przede wszystkim łuk (yumi) - różniący się od innych
łuków, ponieważ jest asymetryczny i ma chwyt mniej więcej w jednej trzeciej wysokości - oraz strzały (ya) - także różniące się od zwykłych, bo dostosowane do długości ramion łucznika. Konieczne jest także stworzenie sobie warunków do trenowania kyudo. Idealne warunki zakładają korzystanie ze strzelnicy (kyudojo) przygotowanej według klasycznych wzorów, umożliwiającej pełne skupienie. Stworzenie prawdziwej strzelnicy we Wrocławiu jest jednym z celów Wrocławskiego Stowarzyszenia Kyudo, jednak na razie korzystamy z makiwara kyudoyo w Zamku w Leśnicy. Makiwara to po prostu ciasno zwinięty walec ze słomy. Ustawiamy go na stojaku i strzelamy z odległości wyciągniętego łuku, z zachowaniem etykiety i kolejnych faz strzału. A tych faz jest osiem - cały cykl to hassetsu, czyli pełny strzał. Zobacz, jak wygląda pełny strzał na nagraniu wideo:
Zobacz także:
Artykuły
(198)
Galerie
(33)
Średnia ocen
(4.02)
Wiek: 34 | Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
O mnie: Jedyny debiutant z milionem odsłon.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Tomasz Cegła 20.04.2008 22:23
a czy dostałbym jakiś kontakt do tegoż stowarzyszenia :>
Barbara Chocianowicz-Markiewicz 29.11.2007 11:11
(+) o kyudo wcześniej nie miałam pojęcia
Autor usunął profil 28.11.2007 17:30
Wielki plus za propagowanie kyudo. Ta piękna sztuka wciąż jest w Polsce mało znana. Silna sekcja działa w Poznaniu, gdzie uczy sensei Zbigniew Karalus, 3 dan kyudo. W mojej szkole - Bu Jutsu Kai - działającej w Krakowie, także ćwiczymy kyudo. Miło jest wiedzieć, że jest nas w Polsce coraz więcej. Po obejrzeniu filmiku widzę pewne różnice w wykonywaniu niektórych elementach ceremonii, ale to normalne - są różne szkoły. Liczy się idea - zawsze ta sama :-)
Part, kyudo nie jest strzelaniem bojowym - to sztuka doskonalenia siebie. Łuk jest tylko medium, które to umożliwia. Historia kyudo, jako dziedziny budo jest dość krótka i nie ma nic wspólnego z wojną. Strzelanie bojowe to kyujutsu - element bujutsu, czyli sztuk wojennych. Zapewniam Cię, że dawni samuraje strzelali bardzo szybko i skutecznie.
Katarzyna Pogorzelska 28.11.2007 16:29
(+) ciekawe. Ale również mam daleko, a także narzekam na brak czasu ;)
Marika Przybył 28.11.2007 10:46
Do Wrocławia się niestety nie wybiorę (far, far away), ale tekst mnie zaciekawił.
(+)
Autor usunął profil 28.11.2007 10:18
W tamtych czasach japonska armia byla chyba najlatwiejsza do pokonania. Tak przynajmniej wynika ze "szybkostrzelnosci" lucznika. :)
Kolejne trzęsienie ziemi we Włoszech
(odsłon: +669)