Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1537 miejsce

We Współczesnym aktorzy "wymiatają" w spektaklu "Posprzątane"

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2014-01-30 19:52

Sztuka o zacnym tytule "Posprzątane" (po której nie wiadomo czego właściwie się spodziewać) jest komedią, ale uwaga - może zrobić w głowie niezły bałagan!

 / Fot. fot. Materiały prasowe"Posprzątane" autorstwa Saray Ruhl nie jest sztuką o sprzątaniu domu (na szczęście), wbrew prostemu skojarzeniu, jakie może się nasunąć w pierwszej chwili. Jest to historia o porządkowaniu spraw życiowych - w pewnym sensie. Warto dodać, że autorka jest finalistką Nagrody Pulitzera, właśnie za sztukę, którą mam przyjemność tu recenzować.

Spektakl opowiada zwykłą historię, pewnej Pani doktor zaabsorbowanej pracą tak bardzo, że zupełnie nie dostrzega ludzi, którzy są wokół niej. Ani męża, ani siostry, ani nawet swojej pomocy domowej. Nie widzi także co dzieje się w jej życiu. Aż do pewnego momentu, który powoduje, że musi ona zmierzyć się z życiem na nowo, spojrzeć inaczej na wszystko co do tej pory ją określało. W wirze zdarzeń toczących się na scenie splatają się życiorysy kilku różnych postaci. Zacznę od najciekawszej (według mojej opinii) czyli - Matilde, granej przez fantastyczną Agnieszkę Suchorę. Po śmierci swoich rodziców Brazylijka zatrudnia się w domu lekarki, jako osoba do sprzątania. Jednak jej pragnieniem jest bycie komediantką, dlatego cały czas chodzi i wymyśla dowcipy. Czasem nawet opowiada...niestety po portugalsku...więc ciężko powiedzieć czy są dobre. Do porządkowania nie garnie się za bardzo....gdyż jak sama mówi - sprzątanie wprawia ja w smutek. Sądząc po reakcji publiczności nie tylko ją. Matilde budzi niezwykle dużo sympatii. Jej zachowanie jest pełne naturalności i pierwotnego wdzięku. Nie ma w niej cwaniactwa, nie upatrujemy w niej lenia, widzimy pełną uroku dziewczynę, która chce spędzić życie opowiadając dowcipy. Chodzi na bosaka, w czarnej rozkloszowanej spódnicy, i kiedy tańczy przywołuje skojarzenia o pierwotnej radości, i beztroskiej zabawie. Nie chcę tu wyjść na nawiedzoną, ale jakoś tak ujęła mnie ta postać za serce, że najchętniej rozpływałabym się prze całą recenzje na jej temat w ohah i ahah. Ale prawdopodobnie nikt tego by nie zniósł. Więc basta.

Czas na kolejną personę - siostrę Pani doktor -Virginie. Nie pracuje zawodowo, więc od rana zajmuje się sprzątaniem. Chociaż ma już swoje lata, momentami zachowuje się jak mała dziewczynka. Dziewczynka niedoceniona, potrzebująca poczuć się potrzebna i ważna. W tę rolę wcieliła się znakomita Marta Lipińska. Pokazała fenomenalny warsztat aktorski. Virginia jest przeciwieństwem wspomnianej wcześniej Matilde. Nie lubi się śmiać. Jednak jakoś obu tym kobietom udaje się dojść do porozumienia. Pośród nich idealna, najlepsza w swoim fachu stanowcza i pewna siebie - Pani doktor zagrana przez Agnieszkę Pilaszewską. Postać w zasadzie tragiczna. Kobieta, która musi zmierzyć się z prawdą na temat swojego życia.

Muszę przyznać, że fabuła sztuki, chociaż prosta, potrafi zaskoczyć i trzyma w napięciu. Kiedy po pierwszej części opadła kurtyna dopadło mnie uczucie, które zazwyczaj pojawia się w czasie przerywy na reklamy w środku mojego ulubionego serialu.... Akcja spektaklu biegnie wartko, na scenie jest dużo ruchu, ciekawie też wpleciono elementy tańca. Sztuka jest wyjątkowo zabawna, a przy tym humor jest świeży i nietuzinkowy. Wszystko pokazane jest z zaskakującej perspektywy. W ten sposób ta poniekąd banlna historia okazuje się pociągająca, wnosi nowe spojrzenie na sprawy z pozoru znane i oczywiste. Po wyjściu z teatru, ma się ochotę zmienić coś swoim życiu. Może uporządkować życiowe priorytety, a może "odkurzyć" jakąś zaniedbaną relację. Chce się poczuć lekkość jaką pokazała na scenie Matilde. W moim odczuciu spektakl ten jest udanym miksem prawd o związkach międzyludzkich, oraz dużej dawki humoru. Na koniec dodam, że lepiej nie posprzątać w domu i iść na spektakl, niż sprzątać i popaść w depresje....

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 10.02.2014 10:08

Cieszę się że, że podzielasz moją opinię w tym temacie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mnie też bardzo się podobał ten spektakl. Agnieszka Suchora rzeczywiście grała fantastycznie. I żałowałam, że nie znam portugalskiego, by się przekonać, czy żarty były śmieszne. Bardzo lubię także Leona Charewicza, widziałam go już w 4 spektaklach i za każdym razem pokazuje swoje inne oblicze. Aż wstyd się przyznać, że do niedawna kojarzył mi się tylko z takim jednym serialem z lat 90., którego tytułu nie będę wymieniać ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.