Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

178055 miejsce

Web 2.0 nie dla leniwych

Z badań przeprowadzonych przez jedną z amerykańskich firm kontrolujących ruch w internecie, wynika, że web 2.0 jest mniej popularne niż początkowo zakładano.

Na górze bez zmian


Według badań firmy Hitwise największą popularnością cieszą się niezmiennie takie serwisy jak Wikipedia, YouTube czy Flick. Podczas targów Web 2.0 Expo, które odbyły się w zeszłym tygodniu w San Francisco, przedstawiciel firmy Hitwise, Bill Tancer, stwierdził, że z przeprowadzonych przez nich badań wynika, że liczba użytkowników korzystających aktywnie z tego rodzaju stron jest mniejsza niż zakładano. Zaledwie 0,16 procent internautów YouTube wgrywa tam własne filmiki, a 0,2 procent ludzi korzysta ze strony Flick.com, która pozwala na tworzenie własnych katalogów zdjęć.

Największą popularnością cieszy się wielka encyklopedia internetowa - Wikipedia. Badania wskazują, że 4,6 proc. osób faktycznie dodaje lub edytuje znajdujące się tam informacje. Jednak większość użytkowników woli czerpać ze źródeł web 2.0 niż faktycznie w tym uczestniczyć.

Czym jest web 2.0?


Web 2.0 jest to druga generacja internetu. Nazwa miała być oddzieleniem od web 1.0 czyli internetu używanego przez nas na co dzień w postaci stron zbudowanych w HTMLu, połączonych ze sobą linkami. W 2004r. nazwa ta po raz pierwszy została użyta przez O’Reilly Media – wydawnictwo prowadzone przez największego znawcę w dziedzinie web 2.0 – Tima O’Reilly.

Web 2.0. odnosi się do stron, których treści generowane są przez użytkowników, a całość znajduje się na serwerze jakiejś konkretnej marki. Są to zatem na przykład strony takie jak wspomniana Wikipedia – encyklopedia, której współautorem może być każdy użytkownik internetu, czy YouTube – serwis umożliwiający publikację w internecie wszelkich filmików o długości nieprzekraczającej 10 minut.

Celem twórców web 2.0 jest stworzenie jak największych możliwości interakcji i integracji między użytkownikami poszczególnych serwisów. W ten sposób każdy mógłby dostosować ulubione witryny do swoich potrzeb.

Web 2.0 w Polsce


Także w Polsce możemy spotkać witryny web 2.0. Jedną z popularniejszych jest Grono.net – strona powstała na wzór amerykańskiego MySpace, gdzie każda zarejestrowana osoba może stworzyć własną bazę znajomych. Innym popularnym serwisem jest wykop.pl. Strona ta umożliwia zebranie w jednym miejscu najciekawszych informacji znalezionych i dodanych przez użytkowników. Przykładów takich jest coraz więcej. Jednak sytuacja w Polsce nie wiele różni się od ogólnej sytuacji w internecie. Najbardziej popularne serwisy utrzymują swoją renomę i ciężko jest się jest przebić mniej znanym stronom.

W polskim internecie można znaleźć strony z gatunku web 2.0, które oferują niemal wszystko – udostępnianie szybkiego miejsca na zdjęcia i filmiki, strony gdzie użytkownicy mogą wymieniać się znalezionymi informacjami, poglądami czy nawet ulubionymi książkami lub zachęcić do odbycia razem jakiś podróży. Jednak potrzeba bardzo dużo czasu by do tego wszystkiego dotrzeć. Najczęściej również Polacy korzystają z zagranicznych marek takich jak YouTube niż polskich odpowiedników typu Smog czy Wrzuta.pl

Przyszłość web 2.0


Rynek stron tworzonych przez użytkowników może nie rośnie w zaskakującym tempie jak początkowo sądzono, nie mniej jednak jest popularny.

Nowa generacja internetu jest szansą na karierę dla wielu osób. Zdolny programista może wzbogacić się po stworzeniu popularnego serwisu, albo utalentowane nastolatki mogą stać się piosenkarkami po zaśpiewaniu kilku utworów przez kamerą i umieszczeniu ich online. Nigdy wcześniej uczestnicy internetu nie mieli takiej szansy.

Web 2.0 spotyka się również z coraz większym zainteresowaniem tradycyjnych mediów. Strony typu Digg.net wywoływały do tej pory mieszane uczucia u redaktorów naczelnych. Teraz jednak coraz więcej serwisów prasowych zaczyna sobie zdawać sprawę z wielkich możliwości web 2.0 i coraz częściej sami zaczynają uczestniczyć w tej internetowej rewolucji.

Dalszy rozwój może być jednak zagrożony przez kwestie finansowe. Wiele z takich serwisów ciągle boryka się z problemami praw autorskich, które znacząco spowalniają ich rozwój. Dla niektórych jest to bardzo dochodowy interes, o czym świadczy cena, za jaką sprzedany został w 2006r. YouTube – 1,65 mld dolarów. Szybko zatem znaleźli się potentaci medialni, pragnący zarobić na działalności innych. Taka „prywatyzacja” może bardzo zaszkodzić web 2.0. Dzieje się tak dlatego, że inaczej jest, gdy twórca podchodzi do swojego projektu z pasją, a inaczej, gdy robi się to dla zysku.

Nie można określić jak dokładnie będzie wyglądać przyszłość web 2.0 gdyż ciągły rozwój technologii komputerowych może nas jeszcze zaskoczyć. Programiści i twórcy serwisów starają się dostosowywać do coraz większych wymagań użytkowników internetowych. Za kilka lat zatem YouTube może być już przeżytkiem zastąpionym przez serwis umożliwiający wgrywanie filmów w jakości HD i powstanie wiele innych serwisów, o których dzisiaj nie jesteśmy w stanie nawet pomarzyć.

N. Nowak, J. Ruzik

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

1. Flickr, nie Flick
2. Digg.com, nie Digg.net
3. Grono nie powstało na wzór MySpace. Jeśli już, to wzorem był Orkut

Sam artykuł napisany bardzo ogólnikowo, temat potraktowany po łebkach. Nie wyjaśnia, czym jest web 2.0 i czym tak naprawdę się różni od web 1.0.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.