Facebook Google+ Twitter

Wędrowanie śladami zwyczajnego

Pisanie o poezji nie należy do łatwych zajęć, wszak to nie tylko zabiegi stylistyczno-warsztatowe, ale przede wszystkim emocje i uczucia zapisane słowami. O tomie poetyckim Bogumiły Salmonowicz pt. "BoSa" pisze Tomasz Walczak.

 / Fot. Sylwester Mazurek / Fot. z archiwum Bogumiły Salmonowicz / Fot. Sylwester MazurekBogumiła Salmonowicz, wykładowca akademicki Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Elblągu oraz Politechniki Gdańskiej, doradca personalny, coach w firmie Pracownia Doradztwa Edukacji i Terapii w Elblągu. Przede wszystkim dobry człowiek, co wcale nie jest takie oczywiste przy obecnym zdziczeniu i znieczulicy. O tym, że to dobry człowiek, mogłem się przekonać wielokrotnie w takim samym stopniu, prosząc o pomoc czy radę, jak i nie prosząc. Dla bliskich i znajomych jest zawsze i niemal wszędzie. Angażuje się w sprawy różnych środowisk zagrożonych marginalizacją, udziela wsparcia amazonkom, pomaga niepełnosprawnym, służy swoją wiedzą i pomocą każdemu potrzebującemu. Wreszcie śmiało można stwierdzić, że także poetka. Debiutowała w Antologii Alternatywnego Elbląskiego Klubu Literackiego pt. „Z ograniczoną nieodpowiedzialnością”, publikowała w kwartalniku „Tygiel”. Ma na swym koncie kilka laurów w konkursach poetyckich, choćby ostatnie wyróżnienie w Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim im. Jana Krzewniaka w Karczewie.

Późny debiut, ale wszystko zgodnie z prawidłami literackiej braci: najpierw zdobyć doświadczenie, wyrobić sobie nazwisko, zdobyć czytelników, wypracować pozycję, dopiero wydać książkę. Późny debiut, ale za to jaki szlachetny i wyczekiwany przez wielu. Książka poetycka Bogumiły Salmonowicz pod wymownym tytułem „BoSa”, który można odczytywać dosłownie w odniesieniu do kobiety wędrującej bez pantofli przez świat, ale także symbolicznie zawiera inicjały autorki. To kolejna publikacja firmowana logotypem „Elbląg literacki” i kolejna książka wydana przez Stowarzyszenie Alternatywni. Przyciąga wzrok wyjątkową okładką, której tło turkusowo-pastelowe, z dużą stopą umieszczoną centralnie i ornamentyką z dominującymi elementami fioletowo-pomarańczowymi. Okładka, podobnie jak grafiki wewnątrz książki są autorstwa Sylwestra Mazurka, artysty plastyka zawodowo związanego z Liceum Plastycznym w Gronowie Górnym. Niewątpliwie to bardzo cenny element publikacji, poza walorami artystycznymi, przyciąga wzrok, a to ważne by potencjalny nabywca sięgnął po książkę stojącą na półce księgarni. Mazurek wcześniej zaprojektował okładkę do książki innej elbląskiej poetki Dominiki Lewickiej-Klucznik i powoli wyrasta na Klubowego ilustratora. Dominika zresztą ciepło i serdecznie pisze we wstępie o pisaniu Bogusi, czy może to dziwić?... Absolutnie nie powinno dziwić nikogo. Bywamy względem siebie i swego pisania bardzo krytyczni, podczas licznych wieczorów autorskich i publikacji, wspieramy się wzajemnie, pomagamy sobie, a czasami wystarczy nawet obecność. Jesteśmy grupą przyjaciół, dla których wspólną pasją jest literatura.

Bogumiła Salmonowicz pisała niemal od zawsze, pisała w czasach studenckich, pisała w okresie pracy pedagogicznej w różnych placówkach oświatowych Elbląga, pisała na potrzeby swojej pracy terapeutycznej, pod wpływem spotkań z ludźmi, dla siebie samej i najbliższych. Było to pisanie poniekąd do szuflady, wykorzystywane częstokroć na potrzeby działań zawodowych. Pisała bardzo prywatnie i nawet jeśli teksty pomagały jej przy podejmowanych działaniach terapeutycznych, dla zilustrowania problemu, pokazania kierunków wyjścia, sama z owymi tekstami nie wychodziła na zewnątrz... Pierwszy raz autorkę (jeszcze nie wiedziałem że pisze) spotkałem, a właściwie zauważyłem podczas festiwalu twórczości osób niepełnosprawnych organizowanych w Elblągu przez Teresę Miłoszewską. Zjawiskowa kobieta, w zacnym wieku, z magnetyzującą urodą. Kruczoczarne włosy, zaczesane gładko i upięte w koka, przyozdobione wielkim czerwonym kwiatem. Czarna długa spódnica, czerwone korale i kolor szminki na ustach... Brylowała w towarzystwie, z promiennym uśmiechem dźwięczącym w uszach. Kilka lat później, prowadząc galę rozstrzygnięcia Konkursu Literackiego organizowanego przez Fundację Elbląg, upierałem się, że skoro jest to jedyny konkurs literacki w naszym mieście (obecnie poza Fundacją Elbląg, także konkursy literackie realizuje Biblioteka Elbląska oraz Stowarzyszenie Alternatywni), to poeci powinni mieć okazję do zaprezentowania swej twórczości. Każdy z uczestników konkursu Elbląski Rękopis Roku publicznie mógł odczytać po kilka swoich tekstów... Było to moje pierwsze zetknięcie z wersami Bogusi. Nie wiedziałem wówczas, że nasze losy wkrótce się skrzyżują... Jakiś czas później nieżyjący już Ireneusz Pietroń zaproponował Bogumile spotkanie w ramach Alternatywnego Elbląskiego Klubu Literackiego...

Zaczęła się intensywna przygoda poetki z literaturą. Comiesięczne warsztaty literackie, dzielenie się z innymi twórcami nie tylko swoimi tekstami, ale przede wszystkim uwagami, bardzo często ostrą krytyką - zawsze jednak twórczą, życzliwą. To także konieczność pisania niejako „na zamówienie”, gdyż w każdym kolejnym miesiącu proponowano inne strofy, czy hasło, które miały być inspiracją lub tematem nowych tekstów. Intensywne pisanie tekstów warsztatowych, praca nad nimi, komentowanie wirtualne, na stronie klubowej, późniejsze omawianie na spotkaniach w realu... To z pewnością był trudny czas dla pani profesor - często dużo młodsze osoby, byli studenci, karcili Salmonowicz na przykład za manierę przestawnego szyku, bo wydawało jej się, że tak będzie bardziej poetycko... Z pokorą przyjmowała Bogusia uwagi i propozycje zmian. Z czasem sama stała się aktywnym ogniwem w maszynerii warsztatowej, nie opuszczając żadnego ze spotkań. Z intensywnego pisania, z fenomenalnego dzielenia się wrażeniami, z życzliwości i otwartości Bogusi oraz innych osób związanych z AEKLem wziął się pomysł na publikację książkową, indywidualny tom.

Wyboru tekstów dokonał redaktor Wojciech Jacek Pelc, dzieląc tomik na trzy części, nadając im bardzo wymowne, ale także szalenie poetyckie podtytuły, zapożyczone z wierszy Salmonowicz. Pierwsza część nazwana „Czym tu się zachwycać skoro kosmos to tylko czysta matematyka”... Ktoś kiedyś powiedział, że wszechświat można zamknąć, czy też odszukać w kropli wody. Z kropel składają się także łzy, którymi autorka wita się w pierwszym wierszu z czytelnikami... „to dobrze/ że płaczesz/ łzy rzeźbią tajne dróżki/ po których można trafić do/ zapomnienia/ to także małe miasteczko/ na krańcach bólu/ szczęśliwej drogi łzom”... Jakież to piękne i mądre, chyba każdy psycholog potwierdzi, że kto umie płakać, bez względu na płeć, jest w stanie pomóc sobie samemu, „wylewając” smutek, żal, czy po prostu negatywne emocje. Łzy pojawiają się także w kolejnych wierszach, to chyba jeden z kilku szczególnie przysposobionych przez autorkę symboli, „biegnę łzami do jedynego miejsca/ które niepodzielnie należy do ciebie”. Nie tylko łzy, ale i ich źródło są wskazane przez autorkę, drugi człowiek, na ogół bardzo bliski... Samo życie niestety - tak mocno kochamy, jak mocno ranimy... O wzruszeniach pisze autorka także w innym wierszu, „jeszcze jedna łza/ na moim policzku/ odnalazła dróżkę/ smakując skórę solą”. Łzy spełniają rolę terapeutyczną, z nimi uchodzi napięcie, dzięki nim utrzymujemy psychonormę, wypłaczemy się i świat wokół wygląda inaczej, życie nabiera kolorów. W innym wierszu poetka pisze: „łzy czasem przychodzą znikąd”, bo wiemy, znamy te stany, gdy smutek, ból po stracie bliskiego, przygnębiające sytuacje zawodowe, ale zdarza się i tak, że po twarzy ciekną zupełnie bez powodu. Jest i ostrzeżenie w tym samym tekście, końcowa strofa brzmi: „łzy czasem wiodą donikąd”, na manowce naszej świadomości, w obszary jeszcze nie oswojone, na zagubienie, na nie wiadomo co.

Wiersze Bogusi skrzą emocjami, ale to normalne, gdy podmiotem lirycznym jest rozedrgany człowiek, ze swoimi sprawami dnia codziennego, z niecodziennymi przeżyciami... Poezja jest efektem spotkań autorki z drugim człowiekiem, ale także ze swoim alter ego. Cóż cenniejszego na tym świecie może nam się przytrafić jak nie człowiek właśnie. Doskonale obrazuje to wiersz zatytułowany „Pasażerka”, w którym proza dnia codziennego wyniesiona jest na wysokość ołtarza, „nieważne/ czy takich chwil będzie więcej/ liczy się każda stacją w podróży/ przez wspólny świat”. To także umiejętność postrzegania procesu starzenia, wędrówki przez różne stacje życia. Motyw wędrowania często przewija się w różnych tekstach autorki, także z perspektywy przemijania, „srebrzy się warkocz/ zaplątany z tyłu głowy”.

Obserwacje i doświadczenia przesycają kolejne strofy, są wyjątkowo rozemocjonowane, ale jednocześnie wprowadzają ciszę i spokój „świat/ w którym jesteśmy/ radzi sobie z nami/ doskonale/.../ my/ radzimy sobie/ mniej”. Podobnie dzieję się w wierszu „Julka”, który nawiązuje do ikony kultury europejskiej, dramatu „Romeo i Julia” Williama Szekspira. Jest obserwacja rzeczywistości „poznałam/ współczesną julkę/ skąpaną we łzach poślubionego”, ale jest także dramat podobnie jak u mistrza ze Stradfordu, „onkologiczny laurenty/ najlepiej jak mógł/ dobrał skalpel i chemię”. Kogóż ze współczesnych nie dotyka podobny problem, jeśli nie bezpośrednio, to w większości naszych rodzin choroba nowotworowa została mniej lub bardziej oswojona. To niełatwa sztuka pisać o trudnych sprawach, w tak lapidarny i przejmujący jednocześnie sposób, „w podarowanym jej teraz/ trwa w lęku o każdy cień/ jutrzejszych mammografii”.

Nie są to teksty oczywiste, nawet jeśli traktują o zwyczajnych zdarzeniach, o tym co powszechne, potrafią zaskoczyć, a zdarza się tak jak w „Traktacie o ambiwalencji”, że zaskakują na początku, „każde prawo ma swoje lewo”. Niby prawda oczywista, ale zapisana w poetycką strofę, wybrzmiewa jakby inaczej, czytający może tę prawdę odkryć dla siebie samego, z innej perspektywy. Obrazuje to również wiersz „Zasada Heisenberga”, w którym czytamy: „są takie pary, których nie da się jednocześnie zmierzyć/ z tą samą dokładnością/ szczęść i zawiedzionych nadziei”. Ponownie to co powszechnie uchodzi za oczywistość, w tekście Bogusi odczytujemy, jakby odkrywając znowu.

Bogumiła zawodowo wyczulona na jednostkę ludzką, z jej problemami, zranieniami, lękami, przygniecioną nadmiernym ciężarem, pogubioną, z utraconym celem i sensem bycia, jest nader uważnym obserwatorem rzeczywistości otaczającej i uczuć często nie ujawnionych światu, „jeszcze tylko wiara/ ma siłę plątać się po pętli/ przewróconej ósemki”. Pozostaje jednak wiara w nadzieję, że może być lepiej, piękniej, że los się odmieni, „ciąg/ nawracających nieszczęść/ wpisany w subiektywny los człowieka/ nie prowadzi ku nieskończoności”. Zaklinanie rzeczywistości w tekście pt. „No jak to jest?”, ma swoje drugie dno, „a może to jest tak/ że ktoś już chce odejść/ ale kocha za bardzo tych/ co zostać muszą”. Ileż niedoszłych samobójców, nie decyduje się to szybsze zapoznanie z rzeczywistością drugiej strony, tylko dlatego, że kochająca matka staruszka, albo umiłowane dziecko pozostanie samo... Pozostając w takim czy też zbliżonym stanie emocjonalnym, można mieć pewność, że kolor czarny wcale nie musi oznaczać ani smutku, ani żałoby, „już wie/ jak objaśnić światu/ że czerń bywa optymistyczna”. Salmonowicz jak mało kto wie, co pisze. Przez wielu postrzegana jako „czarna dama”, prywatnie czerń i odcienie szarości są jej ulubionymi kolorami. Wiele w niej optymizmu i pokładów pozytywnych wibracji.

Wiersz szczególny, szczególny oczywiście dla mnie, z którym ja jako człowiek szalenie mocno się utożsamiam, w którym się odnajduję, „Maminek”, „razem możemy sięgać w przeszłość/ zamkniętą w kartonie jej szuflady”. Tekst w którym podmiot liryczny opowiada o swych relacjach z matką i nie mogę się oprzeć powiedzenia, że na ile znam autorkę „BoSej”, w tym utworze nawet nie doszukiwałbym się, tylko jednoznacznie stwierdzam, że podmiot liryczny jest równoznaczny z autorką. Relacje na linii matka – dziecko, opisane prostym językiem, silnie zabarwionym uczuciami, „kocham ją/ jak nikogo na świecie”.

Druga część tomu zatytułowana „Nagi ból ubieram w sukienki słów tak łatwiej go utulić”, sugeruję ponownie potyczki podmiotu lirycznego z bólem, rozstaniem, cierpieniem, jest jednocześnie rozrachunkiem ze światem i sobą samym, „nie masz nieba w zasięgu rąk/ nie ma nieba w tobie”. W wierszu „(Po)nowoczesność” Peelka usprawiedliwia swego życiowego partnera, „pewnie nie zauważyłeś/ że gubisz skrzydła/ i nas/ pewnie/ jest ci przykro”... „od złudzeń do nawyków”. Jest mi bardzo miło, że w tomie znalazł się wiersz dedykowany Ani Peplińskiej, z którą wspólnie obie panie miały wieczór autorski w ramach Elbląskiej Sceny Literackiej, „na szachownicy słów/ wrogowie walczą pieprznymi wyrazami/ rywale ścigają się o laur/ partnerzy/ budują na kontrastach/ jak my”. Obie poetki z odmienną zewnętrznością, jedna jasno-pastelowa, druga czarno-szara, obie z odmienną stylistyką, były ciekawym zderzeniem scenicznym dla publiczności.

W wierszu „Jak rękawiczki” pisze o tym co w życiu poza miłością najcenniejsze, „przyjaciele/ mogą nie rozmawiać ze sobą długo/ nie widzieć się latami/ i nigdy/ nie poddają w wątpliwość/ swojego przywiązania”... „czasami/ gubimy się/.../ wtedy odchodzimy pojedynczo”. W tekście zatytułowanym „Klatki” autorka pisze najzwyczajniej o ludziach, „niektórzy/ przeglądają się w ekranach/ cudzych uśmiechów/.../ inni/ odbijają się/ od własnych zaprzeczeń”. Tyle w nas prawdy o sobie samym, ile usłyszymy od drugich. Na tyle jesteśmy szczęśliwi, na ile pozwolą nam najbliżsi. Przecudnie pisze Bogusia o marzeniach w wierszu pt. „Rocznica”, „sierpniowe gwiazdy odklejały się od nieba/ przepowiadając spełnienia”. Innego znaczenia nabiera zdarzenie spalenia tęczy na Placu Zbawiciela w Warszawie przez grupy kibolsko narodowe w tekście „Październikowi podglądacze”, „mają teraz dzieci/ jednopłciowe bliźnięta/ dwie tęcze”.

Trzecia część książki nazwana „Nie zapominam ustawić strażników granic na ścieżkach kolejnego królestwa”, niejako rozrachunkowa z tym co dookoła, co uwiera, przeszkadza w życiu. Pierwszy wiersz z tej części zatytułowany „Trzeźwienie”, wręcz wstrząsający, w którym podmiot lityczny jest alkoholikiem, „wiele razy umierał/ na bruku/ pod biurkiem/ w szpitalu/ na dworcach i obcych schodach/ pośród cuchnących oddechów/.../ pozwól mu odejść/ mnie/ być”. W „Prawdziwej damie” zaskakuje puenta wiersza, „znika i wraca/ zawsze z podniesioną głową/ dech zapiera zwala z nóg/ prawdziwa dama/ pierwsza żelazna jaką znam/ a imię jej Lady Migrena”. Znajdujemy kolejne odwołanie do wiary i nie ważne w kogo lub w co chcemy wierzyć, wiara to wiara, w „Przełomie” czytamy: „przed szybą grudniowych zaprzeczeń/ drzemie skulona listopadem wiara”. Wiersz „Bez poduszki” zaczyna się od stwierdzenia: „żeby od nowa być/ czasem trzeba rozpaść się/ na miliardy osobnych okruszków/ pochylić nad nimi ułożyć/ w nowym porządku zespolić łzami”. Łzy ponownie objawiają się jako zbawienny atrybut powrotu do siebie samego, po wcześniejszym pogubieniu. Ponownie dotykamy tematu przemijania i starzenia się w wierszu „Przymarzanie”, „od kiedy lata doliczam/ w kilogramach/ zdejmuję z siebie spontaniczność/ jak ciasny sweter”.

Wiele osób czekało na autorski tomik Bogumiły Salmonowicz, nie tylko sama poetka i jej rodzina, nie tylko koledzy i koleżanki z Klubu, nie tylko przyjaciele i pacjenci. Pięknie ujęła to w dedykacji, wspominając jeszcze nieznajomych, lub nigdy niepoznanych. Wiersze idą w świat, zaczynają żyć swoim życiem, poddane będą ocenie czytających i sama autorka nie będzie miała już na nie wpływu. Opublikowana książka jest jak dorosłe dziecko, które opuszcza gniazdo rodzinne, nadal związane z rodzicem-stwórcą, jednak zbiera własne doświadczenia, idące tylko i wyłącznie na jego konto. Jak Państwo możecie oceniać opisywaną przeze mnie książkę?... Bardzo różnie, w zależności od wrażliwości, oczekiwań, oczytania i wyrobienia... Nie dalej jak kilka dni temu otrzymałem esemesa od autorki, w którym pisze: „dla jednych bywamy geniuszami, dla innych miernotami”. Łatwo jest oceniać innych i bywa bardzo często w środowisku literackim, że wypowiadane są ostre słowa bez znajomości, bez czytania albo w oparciu o jeden tekst zamieszczony gdzieś w internecie. Ja osobiście na tę książkę czekałem bardzo i nie zawiodła moich oczekiwań. Z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że pozostaje mi wierzyć, iż nie zawiedzie się także Czytelnik. W tych tekstach każdy może odnaleźć cząstkę siebie samego. I nie jest to kobiece pisanie, z przesłaniem tylko dla kobiet, zresztą nic bardziej mylnego jak twierdzenie, że literatka uprawia literaturę tylko dla kobiet. „BoSa” momentami jest bardzo zadziorna, czarno-biała, choć w przeważającej części malowana słowem wielobarwnym. To mężczyźni (będzie to uogólnienie) postrzegają otaczającą rzeczywistość dwubiegunowo, dobre i złe, czarne i białe. To książka, w której w takim samym stopniu kobiety, jak i mężczyźni będą mogli wyczytać „coś” interesującego dla siebie, jakiś wiersz lub jego fragment, z którym można się utożsamiać. Czy jest to książka, do której można powracać?... Sam sobie zadałem trudne pytanie... Odpowiem szczerze - nie wiem, ja będę powracał, przynajmniej do ulubionych tekstów, do tych wierszy, w których odnajduję siebie lub swoje problemy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Pani Małgosiu, dziękuję za dobre słowo, serce rośnie, druga i to po ponad 20 latach, zawsze wydawało mi się, że jeśli zajmuję się poezją, nie powinienem recenzować, ale chyba dorosłem do tego, żeby przynajmniej książki dobrze mi znanych osób spróbować zrecenzować, bo jak nie ja to kto :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Druga recenzja w życiu? Panie Tomaszu, ma Pan wyjątkowy talent (dar) do przybliżania "przeciętnym zjadaczom chleba" ( i nie tylko ) czegoś tak ulotnego i mistycznego jak POEZJA. Podziwiam:)
Podobnie jak pani Adrianna, dziękuję za możliwość poznania bliżej Poetki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Proszę bardzo, mam nadzieję że tekst "zjadliwy", kryguje się z lekka, bo to moja druga recenzja literacka w życiu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za przybliżenie wizerunku Poetki i nakreślenie twórczej atmosfery, w jakiej rodzą się jej utwory.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.