Facebook Google+ Twitter

Weekend: smutna scena prosto z mostu

Sobota, centrum Zabrza. Dochodzi 22. Droga, którą piętnaście lat temu ludzie bali się przechodzić - osiedla oddzielał od siebie pas popegeerowskich nieużytków, które dziś są zagospodarowane i oświetlone.

Dziś spacer tą okolicą zabrzanom zamiast ze strachem pewnie kojarzy się z przyjemnością. Nawet na ogródkach działkowych zrobiło się trochę bezpieczniej, odkąd obiekty sportowe patroluje stróż. Jednak spacer nie jest przyjemny, kiedy trzeba odwracać wzrok, żeby nie patrzeć na załatwiającego swoje potrzeby fizjologiczne wyrostka. Szybkim krokiem wchodzę na nieoświetlony most i od razu dostrzegam zdążającą z naprzeciwka „rodzinkę.” Aż mam ochotę napisać „polską rodzinkę” – ale coś we mnie krzyczy, że to tylko stereotyp, który nie sprawdza się w prawdziwym świecie.

Więc jaką scenę zaobserwowałam na zabrzańskiej – a może powinnam napisać polskiej -
ulicy?


Model 2+1. Ojciec, matka i syn, na oko trzecio- albo czwartoklasista. Głowa rodziny – czyli tatuś – główny żywiciel i opiekun – porusza się falującym ruchem, którego tor jest wyznaczany przez środek jezdni i krawężnik chodnika. Dwa kroki w prawo, trzy na lewo – i tak non stop, dzięki wytrwałości i konsekwentności całe ciało przesuwa się do przodu. Mamuśka – patronka domowego ogniska bądź co bądź – jako tako się trzyma dzięki balustradzie. Co chwila się od niej odpycha, to znów do niej wraca… Pół kroku przed rodzicami idzie dziecko, o którym można z czystym sumieniem powiedzieć, że prowadzi starych do domu.

Perspektywa wyminięcia rodzinki na wąskim chodniku nie jest zachęcająca, ale rezygnuję z pomysłu przejścia na drugą stronę. Strach szybko zostaje zastąpiony przez smutek i przygnębienie. Przecież nie jest jeszcze tak późno…

Zastanawiam się, jaki obraz rodziców zapamięta ten mały chłopczyk. Próbuję opanować w sobie falę krytyki w stosunku do tamtych ludzi - może to tylko jednorazowy wyskok, który stanie się w przyszłości źródłem zabawnych anegdot, których nie brak w żadnej rodzinie. A może ten czwartoklasista co weekend odprowadza swoich opiekunów do domu?

W takim wypadku; właściwie kto tu się kim opiekuje?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

a kultura wuychowuje: urodziny, imieniny,święta, długi weekend, stres, kłopoty... i jeszcze bardzo bardzo dużo innych powodów

Komentarz został ukrytyrozwiń

http://fakty.interia.pl/kraj/prawo_i_bezprawie/news/wloclawek-znaleziono-cialo-niemowlaka,1174281

To dziecko NIC nie zapamieta. Juz NIC.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ten chlopczyk zapamieta, że picie jest normą, a wodka jest "dla ludzi" jak mawiają spece od usprawiedliwiania pijaczkow. I będzie powtarzał wzorzec.
Im wiecej pijacych, tym wieksze dochody z akcyzy. Tym wiecej organizacji "zwalczajacych" alkoholizm.
Ostatnio rozpoczeta akcja "jestem w ciązy - nie piję" świadczy o tragedii. Bo to jest TRAGEDIA NARODOWA, że rodzą sie zastepy DEBILI traktowanych alkoholem od poczęcia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.