Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

6803 miejsce

Weekend z Hondą GL1800 Gold Wing 2010

Definicja motocykla wydaje się być prosta: dwa koła plus silnik między nogami. XXI wiek wywiera na producentach motocykli silną presję i nawet tak proste, wydawałoby się, urządzenie jak motocykl, potrafią skutecznie skomplikować.

Weekend z Hondą GL1800 Gold Wing 2010 / Fot. Piotr May O ile system ABS jest spotykany w motocyklach już od dość dawna, to fabryczny GPS, Airbag czy czujnik zamknięcia/otwarcia bagażnika to raczej niespotykane „bajery” i to wszystko w jednym motocyklu. No właśnie… motocyklu?

Honda GL1800 Gold Wing, bo o niej mowa, na pierwszy rzut oka to motocykl. Jednak lektura jej danych technicznych powoduje, że zaczynam w to wątpić. Silnik o pojemności 1832 cm3, sześciocylindrowy boxer, pięciobiegowa skrzynia biegów, bieg wsteczny (bo trudno te 420 kg masy przepchnąć do tyłu), zbiornik paliwa 25 litrów, a do tego regulowane zawieszenie, zintegrowany system hamulcowy ABS, automatycznie rozdzielający siły hamowania na przód i tył, poduszka powietrzna, nawigacja satelitarna GPS i radio. Wyposażenie zaiste godne królewskiej limuzyny a nie motocykla.

Wróćmy na chwilę do poduszki powietrznej. Honda była pierwszym na świecie producentem motocykli, który w 2006 roku, znany już od dawna z samochodów, system Airbag zaimplementował do swojego motocykla. Najniebezpieczniejsze wypadki dla motocyklisty to uderzenia centralne w inny pojazd (spowodowane np. przez wymuszenie pierwszeństwa wyjeżdżającego z bocznej uliczki pojazdu). Przy takim wypadku ciało motocyklisty bezwładnie przelatuje przez kierownicę uderzając w samochód. Motocyklista jest bez szans na przeżycie.

Zaprezentowany przez Hondę system w crashtestach wypadł bardzo dobrze co spowodowało wprowadzenie go do seryjnej produkcji. Film z crashtestów pokazuje wyraźnie, jak bardzo poduszka chroni motocyklistę przed uderzeniem w samochód.



Weekend z Hondą GL1800 Gold Wing 2010 / Fot. Piotr May Ale dość już tego gadania po próżnicy. Czas na przejażdżkę. Odpalam i… czekam na dźwięk motocykla, i czekam, i czekam i mógłbym tak czekać w nieskończoność. Przyczyna okazała się banalna, ten motocykl w żadnym wypadku nie brzmi jak motocykl. Silnik chodzi równo, cicho, nawet ostre przekręcenie manetki gazu tego nie zmienia. Brzmi jak silnik grzecznego samochodu.

„Niedobrze”, pomyślałem i zająłem się próbą zawrócenia. Wsteczny bieg przydał się, miejsca na manewr było mało, więc wrzucam na luz, wduszam guziczek wstecznego, przyciskam starter i jadę. Dziwne to uczucie jechać motocyklem do tyłu. Gdy już skończyłem manewrować ruszam do przodu. Po pierwszych metrach ze zdziwieniem stwierdzam, że prowadzić tego kolosa jest wyjątkowo łatwo. Środek ciężkości jest umiejscowiony dość nisko a przez to manewrowanie, mimo olbrzymiej masy, jest dość proste i nieskomplikowane.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 19.09.2010 18:17

Krystian, kredensy nie koniecznie dla emerytów, ostatnio widziałem młodzików na Gold W. To raczej rzecz gustu, ja ze "szlifiery" wyrosłem 4 lata temu. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

piękne cacko tylko ta cena powala :) *5
w "szlifierkach" poducha raczej by się nie sprawdziła, ale w pozostałych motocyklach gdzie pozycja kierowcy jest zbliżona do pionowej to powinno być standardem pewnie kilka żyć by to uratowało

Komentarz został ukrytyrozwiń

Takie kredensy to dla emerytów, zapewne rozwiązania zapewniające względne bezpieczeństwo z czasem zawitają do sportów. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 19.09.2010 16:42

Dobre ! 5* :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.