Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1926 miejsce

Weekendowa podróż w czasie... gmina Żytno

Zabytkowa świątynia, odrestaurowane dwory, kościoły i parki, pomniki upamiętniające wydarzenia drugiej wojny światowej oraz staruszek zegar, czekający na zachód słońca. W takim towarzystwie spędziłem weekend, wędrując po drogach i ścieżkach w gminie Żytno.

Odwiedziłem tereny o bogatej historii, sięgającej nawet wieku XI. Dawniej tymi ziemiami władały rody szlacheckie, wśród nich m.in.: Pukarzewscy herbu Śreniawa, Ostrowscy herbu Korab, Koniecpolscy herbu Pobóg, Majowie herbu Starykoń, Życieńscy herbu Zadora, Rędzińscy herbu Zadora. Stolica gminy – Żytno, było nawet w swoim czasie miastem. Jednak prawa miejskie utraciło w drugiej połowie wieku XVIII.

Słów kilka o Wandzie Malczewskiej

Kościół p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP w Żytnie. / Fot. Tomasz MazurDziś, to urocza miejscowość, tuż na pograniczu dwóch województw: łódzkiego i śląskiego. Obok klasycystycznego dworu Jana Nepomucena Siemińskiego, na uwagę w Żytnie zasługuje zwłaszcza kościół p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP. Wybudowany został w latach 1860-74, z przerwą w okresie powstania styczniowego. To neoromański, murowany kościółek usytuowany pośród drzew, doskonale widoczny z odległości kilku kilometrów. Historia budowy kościoła ściśle łączy się z postacią Wandy Malczewskiej, świeckiej mistyczki. Dzięki jej staraniom budowa została pomyślnie ukończona. Z ogromnym poświęceniem uczyła ludzi czytać, pisać, zwłaszcza zaś dbała o rozwój intelektualny młodzieży wiejskiej. W swoim życiu doświadczyła wielu objawień i widzeń. Gdy była jeszcze dzieckiem, sądziła nawet, że rozmowy z Jezusem są czymś normalnym w życiu człowieka. W Żytnie przebywała na przełomie lat 70. i 80. XVIII wieku. Pamiętając o jej dokonaniach, ludzie wznieśli kaplicę, którą można zobaczyć w kościele, po lewej stronie prezbiterium.

Sekursko - oaza spokoju

Spichlerz w miejscowości Sekursko. / Fot. Tomasz MazurPogoda zachęcała do dalszej podróży, choć smak tutejszych czereśni na długo pozostawię w pamięci. Po kilku minutach byłem już w Sekursku. Tuż za kukurydzianym polem dostrzegłem murowany spichlerz. Czerwony, dostojnie prezentował się z oddali. Tuż za nim zadbany park z lipami, a dalej dworek. Długi podjazd, lekko przystrzyżony trawnik, skalnik a na schodach czeka właściciel. Dwór w Sekursku. / Fot. Tomasz MazurBez oporu pozwala sfotografować, a nawet zaprasza na spacer po parku. W przeszłości dwór był w posiadaniu dziedzica Jana Biedrzyckiego, dziś pełni rolę gospodarstwa agroturystycznego. Przyjemne miejsce, ciekawa alternatywa dla kogoś, kto chce wypocząć z dala od wielkomiejskiego hałasu, natłoku pracy i obowiązków. Swój urok ma nawet drewniana kładka wisząca nad małą sadzawką. Jeśli miałbym spędzić chwile wolnego czasu, chcąc zapomnieć o całym świecie, z pewnością dworek w Sekursku odwiedziłbym jako pierwszy.

Historia celibatu w Borzykowej

Pomnik oddający hołd poległym w czasie drugiej wojny światowej w Borzykowej. / Fot. Tomasz MazurKiedyś w przyszłości, pewnie tak zrobię. Na razie postanowiłem jechać dalej. Kierunek – Borzykowa. Mijam Borzykówkę, tuż przy wjeździe do Borzykowej od strony Sekurska, zaraz za wzniesieniem, pomnik pamięci poległych w czasie drugiej wojny światowej. Murowany, na samej górze napis „Bóg, Honor, Ojczyzna”, obok krzyż Virtuti Militari. Jednak o Borzykowej chciałem wspomnieć jeszcze z nieco innego powodu. Tutaj bowiem w 1210 roku miał miejsce synod biskupów i zjazd książąt zwołany przez arcybiskupa gnieźnieńskiego Henryka Kietlicza. Udział w nim wzięli m.in.: Wincenty Kadłubek oraz książę Konrad Mazowiecki. Oprócz wielu uchwalonych w tym czasie przywilejów dla Kościoła, wprowadzono wówczas także celibat duchownych na terenie Polski. Z jednym wyjątkiem – parafii w Borzykowej. Podobno z obowiązku celibatu są zwolnieni księża w tutejszej parafii do dnia dzisiejszego, ale żaden z tego przywileju jeszcze nie skorzystał...

Epidemia...

Pomnik ofiar epidemii cholery w Grodzisku. / Fot. Tomasz MazurZ Borzykowej "rzut kamieniem" do Grodziska. Długa prosta, na końcu której, tuż przed lasem, dostrzegam duży, drewniany krzyż, za nim kilka mniejszych. To miejsce pamięci (cmentarz) po ofiarach epidemii cholery z lat 1848-53 i 1866 r. Na granitowej tablicy widnieją nazwiska 44 ofiar. Obok znajduje się tzw. "Golgota pokoleń" z ołtarzem i siedmioma drewnianymi krzyżami. Napis: "Ś.p. zmarłym przodkom chowanym na tym cmentarzu od wieków za przekazane dziedzictwo narodowe i chrześcijańskie", pobudza do refleksji. Okoliczne miejscowości były od XVI do XVIII wieku dość często nawiedzane przez epidemie cholery, ale także dżumy i trądu. Dziś pozostały pomniki, wokół las, pola, życie toczące się swoim torem...

W zakopiańskim stylu - Budzów

Dawna leśniczówka w stylu zakopiańskim w Budzowie. / Fot. Tomasz MazurJadę dalej, wzdłuż Pilicy na północ. Zaraz za Pukarzowem skręcam w lewo, by po chwili pić herbatkę w drewnianym domku, w stylu zakopiańskim, w wiosce Budzów. Wszystko za sprawą niezwykle gościnnych domowników, letników z Częstochowy. Dawniej ten budynek pełnił rolę leśniczówki, dziś doskonałe miejsce do wypoczynku. Krzyż powstańców 1863 r. w Budzowie. / Fot. Tomasz Mazur Widać odnowiony dach, zadbany ogródek i furtka z zamkiem, podobnym jak w przykościelnej zakrystii. Z każdym rokiem, jak mówią letnicy, domek pięknieje. Dziś wnętrze jeszcze nie nadaje się do publicznego oglądania, ale za rok. Kto wie? Około trzystu metrów stąd, w kierunku Silniczki, na skraju lasu stoi niewysoki krzyż. Na nim figura Jezusa, sztuczne kwiaty, wokół pięć dębów i drewniany płot. Oddaje cześć poległym w powstaniu styczniowym z 1863 roku.

Pamięć o arianach...

Świątynia ariańska w Silniczce. / Fot. Tomasz MazurStąd do Silniczki jedynie trzy kilometry. Droga przebiega pośród drzew, można poczuć się jak w tunelu. Na skrzyżowaniu skręcam w prawo, nie zdążyłem nawet włączyć radia, a już byłem na miejscu. Przede mną, na pierwszy rzut oka – świątynia. To dawny zbór ariański, pamiętający czasy pierwszej połowy XVII wieku. Z zewnątrz dobrze zachowany. Jaki stan jest w środku, nie wiem. Drzwi zakneblowane, przez okno niewiele można dostrzec. Nieopodal zboru znajduje się tablica upamiętniająca rozstrzelanie przez Niemców sześciu mieszkańców Silniczki 5 września 1939 r. Najmłodszy miał 30 lat, najstarszy 76.

Do Maluszyna nie wstąpić, to grzech!

Brama wjazdowa, pozostałość po dworze w Maluszynie. / Fot. Tomasz MazurPozostaje ostatni punkt na mojej mapie turystycznej – Maluszyn. Niemal w jednym miejscu znajdują się: zajazd, kościół i pozostałości po dawnym pałacu Potockich z XVIII-XIX wieku. W zajeździe z pewnością każdy, nawet najbardziej wybredny smakosz, znajdzie coś dla siebie. Z dawnego majątku Potockich pozostała brama wjazdowa z wieżą z 1911 roku oraz oficyna. Reszta spłonęła w trakcie pożaru w 1945 roku. Obecnie, w dawnych budynkach dworskich znajduje się szkoła podstawowa oraz prywatne mieszkania. Zegar słoneczny na jednej ze ścian kościoła w Maluszynie. / Fot. Tomasz MazurNaprzeciwko zabytkowy, barokowy kościół pw. Św. Mikołaja. Zbudowany pod koniec wieku XVIII. Wielokrotnie ulegał niszczeniu, na skutek działań wojennych albo wichur. Na jednej ze ścian dostrzegłem zegar słoneczny. Nie musiał nic mówić, sam zrozumiałem, pora wracać do domu...

Muszę przyznać, gmina Żytno to bogactwo dóbr kultury, o istnieniu których sam nie zdawałem sobie sprawy. Miejsc godnych zobaczenia jest mnóstwo i nie myślę tylko o tych, które zaprezentowałem. Każdy powinien obowiązkowo odwiedzić historyczną Ewinę, intrygującą wioskę Magdalenki, z upadającym pałacykiem w Rędzinach włącznie. Do tego należy dodać otwartość, gościnność i pomoc ludzi w podróży. To jest bezcenne. Tutaj to codzienność. Czy można chcieć więcej?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Małgorzata Wilczek
  • Małgorzata Wilczek
  • 04.04.2011 22:25

Witam, Panie Tomaszu! Skąd inspiracja właśnie gminą Żytno? Bardzo ciekawy artykuł:) Piszę prace magisterską o walorach turystycznych gminy Żytno, właściwie powinnam już JĄ kończyć. Jestem z Łodzi i byłam tam przypadkiem...ciężko mi zdobyć bardziej szczegółowych info, jakie są Pana źródła informacji?:) Pozdrawiam serdecznie!

Komentarz został ukrytyrozwiń
halinafiuty
  • halinafiuty
  • 23.11.2010 14:11

Pozdrawiam was wszystkich, a może ktoś pamięta mnie mieszkałam z rodzicami w Wielgomłynach Kłomnicach a póżniej w Maluszynie,są to moje magiczne miejsca, w Maluszynie zostawiłam serce moi rodzice są tam pochowani został smutek żal a pózniej pochowani zostali babcia idziadek.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Halina Fiuty
  • Halina Fiuty
  • 18.09.2010 16:35

Pięknie cudownie jest w Maluszynie jest co zwiedzać i podziwiać, kiedyś tam mieszkałam zostały mi tylko wspomnienia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Być może jakieś wzmianki są dostępne w urzędzie gminy w Żytnie lub w kronikach parafialnych w Borzykowej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiatm: czytajac z ciekawoscia natrafilem na nazwisko Maj h starykon , mam w zwiazku z tym pytanie moze ktos cos wie na temat dalszych losow tej rodziny , chocby nawet szczatkowo , bede wdzieczny: pozdrawiam !!:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z pewnością Szymon nie pożałujesz ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hello! Podobają mi się Twoje arty na temat Wielgomłyn i Żytna. Nie tylko dlatego, że tereny należały swego czasu do rodziny :D Planuje się tam latem wybrać i wiem czego się spodziewać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trudno było wybrać jeden...pomijając inne:)
Dzięki za ocenę i podpowiedź...pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No, jest lepiej:) Myślę, że użyłbym jednego z wątków tej opowieści... Tytuł jest jak wiecha i nie można go lekceważyć;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

właśnie Michale brakowało mi już inwencji do tytułu :)...
Choć troszkę zmieniłem...:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.