Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Opinie > Wehikuł czasu, czyli Thanks Jimi Festiwal 2010

Pozycja materiału w rankingach:

45423 miejsce

Dział: Opinie

Ocena: 0pkt

Oceń:

Wehikuł czasu, czyli Thanks Jimi Festiwal 2010

  • Źródło: Gość dnia
  • 2011-01-21 17:30
  • Odsłon: 960
  • Komentarzy: 0

Od ubiegłorocznej edycji TJF minęło już 7 miesięcy. Wróćmy zatem kilka miesięcy wstecz do maja roku 2010 i przypomnijmy to, będące już historią, wydarzenie.

Informacje z regionu
dolnyslask.naszemiasto.pl
Logo Thanka Jimi Festiwal 2010 / Fot. LogoJimi Hendrix - nazwisko tego wirtuoza gitary zna z pewnością każdy, kto choć raz miał
do czynienia z bluesem, muzyką, od której wszystko się zaczęło. Właśnie jemu poświęcony jest coroczny Thanks Jimi Festival, którego ostatnia, 7. już edycja, odbyła się tradycyjnie już we Wrocławiu. Dlaczego tam? Odpowiedź jest prosta - to właśnie ze stolicy Dolnego Śląska pochodzi wielu znakomitych polskich gitarzystów, jest ona również domem dla Leszka Cichońskiego, naczelnego dyrygenta całej gitarowej orkiestry.

Zaczynamy na Rynku...



Przenieśmy się zatem kilka miesięcy wstecz - do maja roku 2010. Pierwszego dnia tegoż miesiąca około godziny 7:45 zameldowałem się na PKP w moim mieście - tym razem sam, gdyż kolega, z którym biłem rekord w 2009 roku, wybrał przygotowania do matury. Przed 10 byłem już na remontowanym dworcu PKP we Wrocławiu. Pogoda nie nastrajała zbyt optymistycznie - padał deszcz, było - co tu dużo mówić - po prostu paskudnie. Kiedy doszedłem na Rynek, ten jeszcze świecił pustkami. Przy scenie w rytm jednostajnie padającego deszczu prowadzone były jeszcze ostanie prace przygotowawcze ale na szczęście wkrótce nad Wrocław wróciło słońce i Rynek zaczął tętnić życiem.

Jako jeden z pierwszych odebrałem certyfikat i bilet na wieczorny koncert, który zapowiadał się naprawdę smakowicie - ale o szczegółach później. Po kilkudziesięciu minutach, które minęły na spacerowaniu po malowniczych, wrocławskich, staromiejskich uliczkach, ochrona zaczyna wpuszczać gitarzystów na wyznaczony dla nich barierkami teren. Krótki sprint od bramki i miejsce na podeście pod sceną zajęte. W porównaniu do zeszłego roku, gdzie z powodu gapiostwa zmuszony byłem siedzieć kilka godzin na bruku, było to niebo a ziemia. Ale wracajmy do tej edycji.


Komentarze: 0

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.