Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19083 miejsce

"Weightless Thoughts EP". Servants Of Silence wydał płytę!

Przyznam się od razu, znam tę płytę od wczoraj dopiero, ale słuchałem jej już chyba 20 razy. Dawno już nikt nie oczarował mnie dźwiękami tak, jak zespół Servants Of Silence.

Servants Of Silence - Weightless Thoughts EP / Fot. Servants Of SilenceZespół powstał w Puławach i jak piszą na swoim profilu Fb, ich celem jest "tworzenie muzyki wywołującej jak najwięcej emocji. Staramy się aby nasze kompozycje były niepowtarzalne i pozostawały w pamięci przed długi czas". I trzeba przyznać, że się postarali.

Na EPce są tylko 4 utwory, które w pierwszej chwili kojarzą się z Tides From Nebula, ale to zbyt duże uproszczenie. Oczywiście, słychać inspiracje i to nic złego, ale Servants Of Silence ma jeszcze to coś, co ich odróżnia, a jednocześnie co pozwala odpłynąć myślami w rejony zarezerwowane naprawdę dla muzyki najlepszej, najbardziej klimatycznej, najbardziej niepowtarzalnej.

Płyta sprawia wrażenie koncepcyjnej, z pięknym openerem Point Of Light In The Sky, w którym delikatna gitara miesza się dyskretnie w doskonałą sekcją rytmiczną, a motyw przewodni zapada w pamięć od razu. Choć muszę się odrobinę przyczepić, ze ten kawałek jest zrobiony według utartych schematów, czyli motyw przewodni, z gitarą i perkusją, następnie rozwinięcie, czyli mocniejsze uderzenie gitarowej ściany dźwięku, a następnie znów powrót do motywu przewodniego. Ale nie ma w tym w sumie nic złego, bo umiejętności techniczne są na bardzo wysokim poziomie, a smaczki w postaci delikatnych dźwięków klawiszy, pozwalają od samego początku zachwycać się brzmieniem i melodią.

Potem następuję najbardziej „singlowy” kawałek Energy From Sunlight, który jest… przebojowy. Wiem jak to brzmi w odniesieniu do kapeli post-rockowej, ale naprawdę to utwór radiowy. Stosunkowo krótki, ale bardzo, bardzo wyrazisty, a jednocześnie w sposób perfekcyjny kontynuuje to co dostaliśmy na otwarcie. Bardzo podoba mi się to, co dzieje się w tym utworze na klawiszach, to świetne uzupełnienie i jednocześnie jakby ugrzecznienie tych dźwięków wydobywających się z gitar. Świetny utwór, bez dwóch zdań i doskonała wizytówka zespołu.

A potem następuje najpiękniejsza część płyty, dwa długie, rozbudowane utwory. "Waiting For The End" - rozpoczyna się od pięknego płaczu gitar i szeptu talerzy perkusji, by spokojnie przejść w doskonałą melodię, a następnie dzięki zmianom rytmu, zabrać nas w podróż, w melancholię i kontemplację, oderwać nas od rzeczywistości i pozwolić na absolutny relaks. Nie muszę też chyba dodawać, że ten i kolejny utwór są kontynuacją poprzedników i w jakiś charakterystyczny sposób, myślę, że za pomocą klawiszy, spajają to wszystko w jedną całość. A wariacja gitarowa w końcowej części utworu, przyprawia o dreszcze i gęsią skórkę za każdym razem gdy tylko się pojawia.

Na deser dostajemy utwór o jakże jednoznacznie brzmiącym tytule "One Milion Things - One Milion Thoughts". To prawdziwy majstersztyk, pod względem brzmieniowym, ale również pod względem budowania emocji i wchodzenia w prawdziwą interakcję ze słuchaczem. Interakcji w naszych myślach, interakcji w uczuciach i emocjach. A jakie wspaniałe obrazy w naszej głowie buduje ta muzyka, tego nie sposób opisać. Dość słów, tego trzeba posłuchać, po prostu. Bardzo się cieszę, że mamy na naszym własnym polskim podwórku taką kapelę i będę czekał na kolejne ich produkcje, a tymczasem włączę sobie guzik "repeat" na odtwarzaczu i będę się delektował tą cudowną płytą.



Servants Of Silence w sieci:
facebook
my space
last.fm

Rozpoczął się konkurs Dziennikarz obywatelski 2011 Roku. Zgłoś swój materiał! Zostań najlepszym dziennikarzem 2011 roku. Wygraj jedną z ośmiu zagranicznych wycieczek.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.