Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2810 miejsce

"Wejście do piekła" – historia rotmistrza Pileckiego, cz.3

Współautorzy: Mateusz Jarosz

Pilecki czuje, że jest tylko numerem wypisanym na tabliczce. Należy ją trzymać w zębach. Jest jest jeszcze w jego ręku, gdy zauważa to Bademeister. W zamian otrzymuje cios drągiem w szczękę i mimo zaciśniętych warg, obficie krwawi.

"Oświęcim to była igraszka” (Witold Pilecki).Witold Pilecki jako Tomasz Serafiński w KL Auschwitz. / Fot. anonimowy
Historycy piszą o rotmistrzu, że był jednym z sześciu najwybitniejszych organizatorów europejskiego ruchu oporu w czasie trwania drugiej wojny światowej. Jego patriotyzm i odwaga przeszły do legendy. Stało się tak mimo, że komunistyczne władze chciały za wszelką cenę zatrzeć o nim pamięć. Poza tym chciano także wymazać wspomnienie procesu, który został sfingowany po to, aby pozbyć się niewygodnego człowieka, który do końca był wierny Ojczyźnie. To za jej wolność walczył, cierpiał i zginął. Aby zniszczyć wszystko, co mogłoby o nim przypominać, zburzono jego rodzinny dom we wsi Sukurcze, wykarczowano nawet ogród, a teren zrównano.
Jest 19 września 1940r. W okupowanej przez Niemców Polsce terror przejawia się przez aresztowania, liczne egzekucje uliczne i łapanki. Witold Pilecki przebywa właśnie w mieszkaniu swojej szwagierki Eleonory Ostrowskiej, łączniczki w TAP (Tajnej Armii Polski założonej przez Witolda Pileckiego i Jana Włodarkiewicza ).Spotkanie w mieszkaniu mjr. Jana Włodarkiewicza. / Fot. anonimowy TAP skupia wówczas około 8 tysięcy ludzi podzielonych na plutony, kompanie i bataliony. Pilecki postanawia poszerzyć działanie TAP w miejscu szczególnie ważnym - w obozie koncentracyjnym Auschwitz, który istniał od 14 czerwca 1940 roku. Poza tym chce tam zadbać o więźniów, a także wysyłać raporty, aby świat dowiedział się o tym, co dzieje się w obozie.
Blok przy Alei Wojska Polskiego 40 / Fot. anonimowyTego dnia, w mieszkaniu na ul. Wojska Polskiego 40 rotmistrz podejmuje ostateczną decyzję i dobrowolnie oddaje się w ręce Niemców jako Tomasz Serafiński, nie wzbudzając podejrzeń, że jest „ochotnikiem do piekła”.Tomasz Serafiński. Pod jego nazwiskiem Pilecki trafił do Auschwitz / Fot. anonimowy Po zatrzymaniu Pilecki i liczna grupa mężczyzn pozostają jeszcze dwa dni na terenie ujeżdżalni I Pułku Szwoleżerów. Są tam poniżani, po czym okrutnie bici i zastraszeni, zostają wpędzeni do wagonów towarowych, którymi wcześniej przewożono wapno. Pociąg rusza do Oświęcimia. Ludzie duszą się z powodu wapiennego pyłu. Brakuje powietrza. Okienka wagonu, zabite są deskami, a oni ciasno upchani, stoją w milczeniu nie mając nic do picia. Po wielogodzinnej podróży drzwi wagonów otwierają uzbrojeni esesmani. Z wycelowanymi w więźniów lufami stoją naprzeciw, trzymając na smyczach ujadające, szarpiące się psy. Do wagonów wpadają funkcyjni więźniowie. Krzycząc przeraźliwie na osłabionych mężczyzn, rozdają im na oślep ciosy. Bici i oszołomieni więźniowie wychodzą z wagonów na rampę. Kolby karabinów trafiają w twarze, głowy, plecy. Oczy oślepia światło reflektorów.Esesmani w KL Auschwitz / Fot. anonimowy Ci, którzy padają na ziemię natychmiast są kopani i szarpani przez rozwścieczone psy. Wielu z nich ociera twarze zalane krwią. W tym momencie wszyscy już mają namiastkę życia za drutami obozu. Słabsi i mniej odporni rzucają się do ucieczki, próbując się jeszcze ratować. Niestety seria z karabinu bez problemu dosięga zbiegów. Więźniowie ustawiani są piątkami. Niemcy dla okrutnej rozrywki zabijają jedenastu więźniów. Pilecki pisze o tym w swoim raporcie : „Wszystkich jedenastu ciągnięto na rzemieniach uwiązanych do jednej nogi. Drażniono psy skrwawionymi trupami i szczuto je na nich. Wszystko to robione przy akompaniamencie śmiechu i drwin”
Witold Pilecki przekracza bramę obozu w 22 września 1940 r. w grupie 1705 więźniów.Brama do KL Auschwitz / Fot. nieznanyPo ogoleniu i pośpiesznej kąpieli w zimnej wodzie, otrzymuje drelichowe ubranie tzw. pasiak i jako Tomasz Serafiński numer 4859 rozpoczyna obozowe życie. Za chwilę więźniowie , często jeszcze mokrzy, niekompletnie ubrani zostają wygnani z budynku. Tutaj czeka ich kolejna musztra, mająca na celu przystosowanie do nowego życia w obozie. Wyczerpująca gimnastyka ma na celu wyselekcjonowanie słabych i chorych, którzy padają na ziemię z wyczerpania. Pozostają przy życiu tylko silni więźniowie, a więc ci, którzy mogą posłużyć za tanią siłę roboczą.
Pilecki od tego momentu czuje, że jest tutaj tylko jednym z numerów wypisanych na tabliczce.Karta personalna więźnia z widocznym numerem. / Fot. anonimowy Należy ją trzymać w zębach, ale tabliczka jest jeszcze w jego ręku, gdy zauważa to Bademeister. W zamian otrzymuje cios drągiem w szczękę, tracąc natychmiast dwa zęby. Strumień krwi wycieka mimo zaciśniętych warg.
Dla Pileckiego otwiera się kolejny rozdział życia. Ta misja wymaga wielkiego poświęcenia i wyjątkowej odwagi. Jak się okazuje, to co dotąd przeżył, to tylko wstęp do prawdziwego koszmaru, który zaczyna się już w kilka dni później i trwa do samego końca.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (51):

Sortuj komentarze:

To długi komentarz i nie mój. Ukazał się na FB
Autorem jest Michał Kamiński : "Witold Pilecki - Pater Patriae"
„(…) mimo wielu błędów i grzechów z młodości, tej bliższej i dalszej, zaniedbaniu historii, mimo wszystko i tak czuję się Dzieckiem Rotmistrza. Niejednokrotnie myśląc, czując, rozmawiając o Nim, czy też słuchając wspomnień o Nim, lekturze artykułów, książek, sztuk i innych reportaży, nie raz cisną się szczere polskie łzy na wspomnienie o Witoldzie Pileckim. Chciałbym mieć takiego Tatę jak On, co nie znaczy, że nie kocham swojego (…) Gdyby była konieczność bronienia wolności Polski przez najeźdźcami jak w 1939, i tuż po II wojnie, ani na moment bym się nie zawahał, podążając tą samą drogą co nasz Wielki Bohater, który po latach zapomnienia i zakłamania, staje się z każdym dniem istnym Mentorem młodego pokolenia, które dzięki m.in. patriotycznej muzyce, rzeszy wykładów, marszów, oraz 5,5 letnim zabiegom Fundacji Paradis Judaeorum, poznają Rotmistrza, niejednokrotnie mając opadniętą z wrażenia szczękę, i zapłakane oczy, ale i przy okazji dumną twarz, że Ktoś taki jak On istniał naprawdę, a nie wymyśliła go amerykańska kinematografia, jak Batmana, i właśnie w Pileckim, a nie nim czy też innym RoboCopie, młodzi widzą Prawdziwego SuperBohatera. (…) Mam również nadzieję, że za jakiś czas uda się stworzyć o Nim superprodukcję miary np. 'Listy Schindlera', gdzie cały świat by się o Nim dowiedział, a my wreszcie przestalibyśmy na wieczność być nazywani jakimiś "faszystami i antysemitami", widząc, iż Polak Pilecki i masa innych Polaków, którzy (…) figurują na Liście Instytutu Yad Vashem, otwierając ją, że to istna nieprawda co się o nas wypisuje i wygaduje. Dzięki Ci za Wolność, i walkę za mój i Twój Kraj Witoldzie Pilecki!” MICHAŁ KAMIŃSKI

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Tadeusz Płużański: Opinia specjalisty-historyka jest dla bardzo ważna. Utwierdza nas w dalszych działaniach na rzecz popularyzowania tej pięknej postaci, jaką był Rotmistrz. Dziękujemy bardzo !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piekło to raczej wybór niż przeznaczenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nawet nie trzeba tego udowadniać, bo jest dowiedzione to, w co pan Andrzej Chorążewicz usiłował wątpić. Jakby dopiero teraz Witold Pilecki stanął przed sądem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wyraźnie widzę, kiedy czytam dyskusję, że mamy nadal w społeczeństwie osoby, których mieliśmy na pęczki w latach stalinowskich. J
ak czytam wypowiedzi pana Andrzeja Chorązewicza, to jakbym czytał komunistyczna propagandę. Te same nielogiczne oskarżenia i te same stwierdzenia. Jak to jest możliwe, że po upływie pół wieku niektórzy stanęli w miejscu, nie posunęli się ani na krok naprzód.

Jak można twierdzić, że to temat nieinteresujący?? Jakby tak było, to by był martwy. A nie jest! Sam oskarżyciel niby się nie interesował, a jednak się zainteresował. Sam sobie przeczy.

Moim zdaniem dyskutant wszedł na manowce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Barbaro, proszę zwrócić uwagę na cytat: "Oświęcim to była igraszka". Jest to łącznik do pierwszego artykułu: historii jego torturowania, umęczenia i zamordowania.
Naszym celem jest przedstawienie postaci Rotmistrza, jego wyjątkowego patriotyzmu i odwagi. Kogo ten temat zainteresuje, sam pogłębi swoją wiedzę. Materiałów jest sporo, trzeba tylko poszukać. W imieniu Barbary oraz swoim dziękuję Pani za szacunek i uznanie wyrażone dla naszej pracy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Proszę Pani, nie sposób opisać cierpienia jakiego doznawał w obozie Pilecki i jego współtowarzysze nie używając słowa krew, bicie, tortury itd. Mnie nie sprawia przyjemności pisanie o tym. Jednak chcieliśmy pokazać PRAWDĘ. Konieczne fakty dotyczące "wejścia do piekła" jak to nazwaliśmy, są podane w tym artykule. Te uznaliśmy za powiązane z tytułem.Trudno pisać artykuł w podpunktach. Wówczas rzeczywiście na jednej stronie można wyszczególnić wszystkie fakty z życia Pileckiego w obozie i jego ucieczki. Kolejne fakty m.in. organizowanie pomocy dla więźniów, a także praca konspiracyjna czekają w opracowaniach i również podane będą w podobnej - opisowej formie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak. Pani Basiu, ale... ludzie czytają artykuł, o strumieniu krwi przez zaciśnięte wargi, a nie czytają komentarzy, których jest 58... i na prawdę nie chciałam być uszczypliwa, gdyż już wyraziłam uznanie dla Pani wspaniałej narracji, Pisze Pani o kopaniu więźniów i zaszczuwaniu psami, bardzo dobrze Pani ujmuje terror i zastraszenie, a właśnie brak mi takich podstawowych przyczyn zdarzeń i wypadków opisanych, gdyż obecnie młodzież jest leniwa i zapewniam, że przez 55 komentarzy nie przebrnie...
Pozdrawiam z wyrazami szacunku i uznania dla Państwa wkładu w przedstawienie postaci Rotm. Pileckiego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Barbaro, nie wyjaśniamy wszystkich szczegółów, gdyż nasz artykuł musiałby mieć chyba dziesięć stron. Po to są właśnie komentarze, aby móc sobie wyjaśnić wątpliwości, wymieniać się poglądami itd. co, jak Pani widzi chętnie czynimy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Napisałam "zbeletryzowana" nie dlatego , że podważam cokolwiek, lecz dlatego, że autorka nie wyjaśnia w tekście wielu spraw, a dopiero wyłaniają się one w komentarzach. Właśnie chodziło mi o ten "nakaz" zgłaszania się żołnierzy, o wyłapywanie oficerów, o denuncjacje, każdy żołnierz września musiał się ukrywać, oczywiście żołnierze "niemundurowi" AK również. Jeśli przy zwykłej ulicznej, przypadkowej, kontroli dokumentów znaleziono w portfelu zdjęcie w mundurze, to wystarczało aby zaaresztować i oskarżyć i rozstrzelać... to są fakty, o których dzisiejsza młodzież pojęcia nie ma, a które mogłyby się znaleźć w tekście.
Nie znam daty kiedy zniesiono odpowiedzialność zbiorową , i jak to wyglądało w rzeczywistości w KL.A,, ale wiem z odpowiadań, że za każdą ucieczkę, próbę ucieczki, mszczono się bezlitośnie na różne sposoby do końca.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.