Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > "Wesele Figara" w Operze Bałtyckiej

Pozycja materiału w rankingach:

8239 miejsce

Dział: Kultura

Ocena: 15pkt

Oceń:

"Wesele Figara" w Operze Bałtyckiej


Amatorzy podglądania życia rodzinnego, a co odważniejsi nawet intymnego, mogli oddawać się swojemu upodobaniu podczas spektaklu "Wesele Figara" w gdańskiej Operze Bałtyckiej już bez strachu przed posądzeniem o nieobyczajność.


Reżyser na zasadzie opozycji wykorzystał współczesną scenografię oraz kostiumy stylizowane na XVIII wieczne. Landrynkowe barwy sukien kobiet przynależących do chóru oraz ich bezpretensjonalny taniec zdają się podkreślać powszechną rozwiązłość, nietrwałość uczuć. Uczuć, które niegdyś wydawały się na tyle silne, że dawały odwagę zakochanemu uciekać się do najróżniejszych metod, aby tylko zdobyć ukochaną. Niestety, już po trzech latach małżeństwa znudzony Hrabia poszukuje kolejnych obiektów westchnień. Pierwsza część spektaklu mówi przede wszystkim o naturze mężczyzn, o ich zazdrości o kobietę, mimo własnej niewierności. Z kolei część druga w większej mierze przytacza opinie o kobietach, które przedstawia się jako intrygantki oraz istoty, którym nie można ufać. Dopiero w końcowej scenie okazuje się, że jedynie Hrabina potrafi wybaczyć i zakończyć serię niefortunnych zdarzeń spowodowanych przez wybryki swojego męża.

"Wesele Figara" uznawane jest za jedną z najbardziej lirycznych komedii Mozarta. Jednak największy walor inscenizacji Marka Weissa to ukazanie nie tylko radosnej strony dzieła, ale też jego oblicza bardziej mrocznego, a nawet tragicznego. Reżyser ukazał iluzoryczną wartość cielesnych rozkoszy, odbitą jak w lustrze samotność, tęsknotę za trwałym uczuciem ukrytą pod namiętnością, zmysłowością. Dotyczy to każdego z bohaterów, nawet podstarzałej Marceliny, która myli uczucie do mężczyzny z miłością do syna. Również Cherubin, uwodzący każdą kobietę znajdującą się w domu Hrabiny, wyśpiewuje swoje żałosne pieśni, wyznając, że jego największym marzeniem jest odnalezienie miłości. Próbuje więc rozkochać w sobie coraz to kolejne kobiety, licząc, iż któraś z nich obdarzy go w końcu upragnionym uczuciem.

Widz jako postronny obserwator czuje się niejako podglądaczem lustrzanego świata bohaterów. Podglądanie sprawia mu jednak sporo radości, kiedy widzi intrygujące perypetie ludzi uwięzionych w sidłach niechcianych związków, obarczonych odpowiedzialnością za uczucia, które wygasły, żyjących z osobami, których dawno przestali kochać. Ta radość trwa dopóty, dopóki widz nie uświadomi sobie tragicznego wymiaru przedstawionej sytuacji. Bez wątpienia inscenizacja Marka Weissa nabiera dzięki takiemu spojrzeniu swoistej uniwersalności, a "Wesele Figara" z kolei zastanawiającej ponadczasowości. Widz nagle zaczyna dostrzegać, że problemy bohaterów to nie tylko ładnie opowiedziana bajka ani historia sprzed lat pełna pikanterii. Zaczyna rozumieć, że sprawy poruszone na scenie są obecne także w jego codziennym życiu, w domu znajomego czy sąsiada. Można wybaczyć i zbyt szybkie tempo niektórych fraz, co utrudnia przyswojenie wyświetlanego tekstu, i mało wysublimowany motyw padającego konfetti (a może śniegu, co przywodzi na myśl szklaną kulę, w której po potrząśnięciu jakby padał śnieg). Spektakl zasługuje na uwagę głównie za sprawą świetnych głosów solistów, tajemniczej scenografii oraz ujęciu reżyserskim, które przedstawia nietypowe spojrzenie na sprawy kontaktów międzyludzkich. Teraz, kiedy widz wie, co dzieje się pod kołdrą bohaterów "Wesela Figara", może zasnąć spokojnie. Odkąd patrzy na tęsknotę za miłością jak na wstążkę Hrabiny, nie niepokoją go już myśli o cielesnych uciechach.
 / Fot. Opera Bałtycka
klaudia licbarska OFFline profil autora

Autor: klaudia licbarska

Napisz do autora

Artykuły (1) Galerie (0) Średnia ocen (5.00)

Wiek: 23 | Miejscowość: gdynia | Kraj: Polska

O mnie: Miłośniczka muzyki, kwaśnych jabłek i czekolady.

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 6

Sortuj komentarze:

Natalia Klimczak 20.03.2009 20:27

Ocena: Ocena pozytywna 52 Ocena negatywna 65

Na jakiej podstawie oceniasz śpiewaków?

Komentarz został ukrytyrozwiń

klaudia licbarska 24.03.2009 14:29

Ocena: Ocena pozytywna 61 Ocena negatywna 53

Niestety, śpiewaków oceniać mogę jedynie na podstawie własnego, (cóż, subiektywnego) wrażenia, jakie towarzyszyło mi podczas ich występu. Jednak, aby nie skrzywdzić kogoś opinią, która nie ma żadnych podstaw merytorycznych, posiłkowałam się zdaniem osób z wykształceniem muzycznym, którzy również mieli przyjemność obejrzenia spektaklu. Zaznaczam ponadto, że wszystkie opinie w powyższej recenzji są wyłącznie odwzierciedleniem mojego subiektywnego spojrzenia na "Wesele...", spojrzenia z perspektywy widza, który nie na co dzień ma styczność z taką formą kultury, jaką jest opera.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Natalia Klimczak 26.03.2009 09:49

Ocena: Ocena pozytywna 63 Ocena negatywna 59

"oraz śpiewający falsetem Jan Monowid jako Cherubin"

Jan Monowid jest kontratenorem. To coś niespotykanego. Cherubin w "Weselu Figara" bowiem zazwyczaj jest sopranem. Skąd wzięłaś falset?

Jeśli pisze się o operze to nie można robić takich błędów. Skoro już zdecydowałaś się pisać o operze a nie znasz się na głosach, mogłaś nie używać terminologii.


"Duże wrażenie robi kilkuminutowy wstęp" - UWERTURA!

Dalej nie będę się pastwić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomasz Sierpiński 26.03.2009 20:00

Ocena: Ocena pozytywna 64 Ocena negatywna 56

(+) - tak przekornie, wbrew Natalii. Klaudio, pierwsze koty za płoty, pisz dalej ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 10.05.2009 10:32

Ocena: Ocena pozytywna 63 Ocena negatywna 63

"Cherubin w "Weselu Figara" bowiem zazwyczaj jest sopranem. Skąd wzięłaś falset?" ////////////////////// ! ! !
Szkoda że tak późno po publikacji przeczytałęm ten artykuł i komentarze.

Gdyby pani Natalia nie chciała naskoczyć koleżance ot, tak, po prostu - skonsultowałaby swoje naskoczenie z kimś "się znającym" lub po prostu z Wikipedią http://pl.wikipedia.org/wiki/Kontratenor
Tam stoi jak byk: "Kontratenor – śpiewak posługujący się techniką śpiewu umożliwiającą śpiewanie przez mężczyznę wysokim głosem o barwie zbliżonej do kobiecego. Dlatego też sposród kontratenorów rozróżnia się kontratenor sopranowy, mezzosopranowy i altowy. Technika śpiewania głosem kontratenorowym przypomina śpiewanie falsetem.[potrzebne źródło] Dziś śpiewacy operujący tą techniką wykonuja partie przeznaczone dla kastratów, którzy byli popularni zwłaszcza w epoce baroku."

Wynika z powyższego, że partia o której się pani tak "uczenie" wypowiada - mogłą być przez WAM pisana pod jednego z będących "do dyspozycji" wielu ówczesnych kompozytorów - sławnego w owym czasie kastrata.

Niszczenie artykułu marudzeniem o jakimś sopranie i "czepianie się" barwnie jak rzadko i z polotem napisanej recenzji - czy to nie jest jakaś prywatna zazdrość Natalii-K?
... a może powinna pani pisać con meno fuoco e allergico i odróżniając dyszkant od basso i basso continuo, a na pewno - obiektywnie ?
Dobrze że dodała pani "zazwyczaj" bo pomyśleć by można, że niszczenie konkurencji to jakiś zwyczaj?

Komentarz został ukrytyrozwiń

S. Korn. 28.06.2009 23:40

Ocena: Ocena pozytywna 67 Ocena negatywna 64

cudowny, pełen polotu i finezji tekst ... 5+ !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.