Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

71425 miejsce

"Wesele Figara" w Operze Bałtyckiej

Amatorzy podglądania życia rodzinnego, a co odważniejsi nawet intymnego, mogli oddawać się swojemu upodobaniu podczas spektaklu "Wesele Figara" w gdańskiej Operze Bałtyckiej już bez strachu przed posądzeniem o nieobyczajność.

 / Fot. Opera BałtyckaNie da się zaprzeczyć - każdy czasem ulega natrętnej pokusie odkrycia rąbka kołdry w czyjejś sypialni. Amatorzy podglądania życia rodzinnego, a co odważniejsi nawet intymnego, mogli oddawać się swojemu upodobaniu podczas spektaklu "Wesele Figara" już bez strachu przed posądzeniem o nieobyczajność. Dzieło Mozarta do libretta Lorenzo da Ponte, powstałego na kanwie komedii Beaumarchais'go pod tym samym tytułem, pozwala dostrzec ukrytą pod pożądaniem tęsknotę za prawdziwą miłością. Odważne, pełne zmysłowości sceny pokazują człowieka jako poszukującego bliskości, bliskości rozumianej jako zbliżenie fizyczne, wynikającej jednak z wewnętrznej potrzeby przebywania z drugą osobą.

Rozpaczliwe poszukiwanie lekarstwa na brak miłości podgląda widz. Szklane ściany oraz meble z przezroczystego pleksi, składające się na scenografię, sprawiają wrażenie, że do wnętrza tego kruchego, opartego na emocjach świata bohaterów może zajrzeć każdy, kto tylko ma na to ochotę. Przezroczystość tylko pozornie świadczy o pewnej oczywistości, łatwości oceny działań postaci. Bohaterowie ukrywają się za przejrzystymi ścianami i nie widzą się nawzajem, co wzmacnia efekt komiczny oraz podkreśla grę konwencji. Intrygi, a także miłosne perypetie pozostawiają widza w stanie oczekiwania na rozwiązanie akcji, nie zmienia to jednak faktu, że inscenizacja, której reżyseruje Marek Weiss, jest bardzo przewidywalna. Reżyser nie odważył się radykalnie przełamać klasycznej formy opery, pozwala sobie jedynie na swobodne urozmaicenia, jakim jest między innymi brawurowy skok Cherubina z balkonu. To chyba niestety jedyny moment, który ma prawo zaskoczyć widza, pomijając oczywiście nagłe opuszczenie kurtyny w drugiej części i niepokojąco długą ciszę, wywołanej przez pozostawienie widowni samej sobie. Co ciekawe jednak, w trzecim akcie pojawia się umieszczone w głębi sceny sztuczne drzewo, które przypomina Drzewo Millennium Gdańska znajdujące się na Targu Węglowym. Drzewo, pod którym odbyć się ma spotkanie Zuzanny z Hrabią.

Mocną stroną inscenizacji jest bez wątpienia oprawa muzyczna, zapewniona przez orkiestrę, którą prowadzi Jose Maria Florencio. Duże wrażenie robi kilkuminutowy wstęp, słuchany przy opuszczonej jeszcze kurtynie. Pozwala to cieszyć ucho dziełem Mozarta. Z grupy śpiewaków wokalnie lepiej wypadli mężczyźni - Adam Palka, odgrywający tytułowego Figara, Leszek Skrla, wcielający się w postać rozerotyzowanego Hrabiego oraz śpiewający falsetem Jan Monowid jako Cherubin. Jan Monowid uwodzi nie tylko przebywające na scenie bohaterki, ale też obserwującego go widza, dzięki porywająco wykonywanym ariom oraz nadaniu postaci wyrazistości scenicznej. Pod względem aktorskim zdecydowanie lepiej wypadła kobieca część obsady. Na szczególną uwagę zasługuje Julia Iwaszkiewicz, odgrywająca Zuzannę. Jej postać jest czynnikiem napędzający akcję, to wobec niej Hrabia snuje swoje niecne plany, to z nią ma zamiar ożenić się Figaro, to za jej sprawą zazdrosny narzeczony postanawia uknuć intrygę wobec niechcianego adoratora. W końcu to Zuzanna pociesza Hrabinę, sama będąc przedmiotem jej zmartwienia, a także wysłuchuje żali Cherubina. To właśnie kobiety w "Weselu Figara" stają się osią akcji komedii - wokół nich rozgrywają się najważniejsze wydarzenia, one planują intrygi, w które potem wciągnięci zostają mężczyźni.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 10.05.2009 10:32

"Cherubin w "Weselu Figara" bowiem zazwyczaj jest sopranem. Skąd wzięłaś falset?" ////////////////////// ! ! !
Szkoda że tak późno po publikacji przeczytałęm ten artykuł i komentarze.

Gdyby pani Natalia nie chciała naskoczyć koleżance ot, tak, po prostu - skonsultowałaby swoje naskoczenie z kimś "się znającym" lub po prostu z Wikipedią http://pl.wikipedia.org/wiki/Kontratenor
Tam stoi jak byk: "Kontratenor – śpiewak posługujący się techniką śpiewu umożliwiającą śpiewanie przez mężczyznę wysokim głosem o barwie zbliżonej do kobiecego. Dlatego też sposród kontratenorów rozróżnia się kontratenor sopranowy, mezzosopranowy i altowy. Technika śpiewania głosem kontratenorowym przypomina śpiewanie falsetem.[potrzebne źródło] Dziś śpiewacy operujący tą techniką wykonuja partie przeznaczone dla kastratów, którzy byli popularni zwłaszcza w epoce baroku."

Wynika z powyższego, że partia o której się pani tak "uczenie" wypowiada - mogłą być przez WAM pisana pod jednego z będących "do dyspozycji" wielu ówczesnych kompozytorów - sławnego w owym czasie kastrata.

Niszczenie artykułu marudzeniem o jakimś sopranie i "czepianie się" barwnie jak rzadko i z polotem napisanej recenzji - czy to nie jest jakaś prywatna zazdrość Natalii-K?
... a może powinna pani pisać con meno fuoco e allergico i odróżniając dyszkant od basso i basso continuo, a na pewno - obiektywnie ?
Dobrze że dodała pani "zazwyczaj" bo pomyśleć by można, że niszczenie konkurencji to jakiś zwyczaj?

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) - tak przekornie, wbrew Natalii. Klaudio, pierwsze koty za płoty, pisz dalej ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"oraz śpiewający falsetem Jan Monowid jako Cherubin"

Jan Monowid jest kontratenorem. To coś niespotykanego. Cherubin w "Weselu Figara" bowiem zazwyczaj jest sopranem. Skąd wzięłaś falset?

Jeśli pisze się o operze to nie można robić takich błędów. Skoro już zdecydowałaś się pisać o operze a nie znasz się na głosach, mogłaś nie używać terminologii.


"Duże wrażenie robi kilkuminutowy wstęp" - UWERTURA!

Dalej nie będę się pastwić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety, śpiewaków oceniać mogę jedynie na podstawie własnego, (cóż, subiektywnego) wrażenia, jakie towarzyszyło mi podczas ich występu. Jednak, aby nie skrzywdzić kogoś opinią, która nie ma żadnych podstaw merytorycznych, posiłkowałam się zdaniem osób z wykształceniem muzycznym, którzy również mieli przyjemność obejrzenia spektaklu. Zaznaczam ponadto, że wszystkie opinie w powyższej recenzji są wyłącznie odwzierciedleniem mojego subiektywnego spojrzenia na "Wesele...", spojrzenia z perspektywy widza, który nie na co dzień ma styczność z taką formą kultury, jaką jest opera.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na jakiej podstawie oceniasz śpiewaków?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.