Pozycja materiału w rankingach:
Od kilku tygodni scenariusz filmu "Tajemnica Westerplatte" Pawła Chochlewa, budzi ogromne emocje i dyskusje. Już od dawna pojawiały się różne spekulacje na temat tamtych wydarzeń, jak dotąd nie wszystko udało się historykom wyjaśnić.
Artykuły
(86)
Galerie
(16)
Średnia ocen
(4.27)
Miejscowość: Polska | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Magda Wieczorek 09.09.2008 14:28
JadwigA, opisz mi to dokładnie , bo nie oglądałam ostatnio tv i nie kumam , dzięki , pozdrawiam
Jadwiga Kowalczyk 09.09.2008 12:55
Z wczorajszej dyskusji w "Teraz My" wynika, że w podtekscie, jak zwykle lezy konkurencja. Jednym z oceniajacych powstajacy film jest czlowiek, ktory pisze własny scenariusz.
Ot i jajko sie rozlało.
Magda Wieczorek 07.09.2008 15:16
Adamie, Racja, że obszar filmu to nie to samo co obszar historyczny. W obu tych obszarach panują zupełnie inne zasady , metody i zgoła inne cele. Sienkiewicz pisząc "Trylogię" nie zapowiadał wszem i wobec, że opiera się na materiałach źródłowych i nie twierdził, że pisze prawdę. Miał inny cel- ku pokrzepieniu itd. Tak , w filmie prawda historyczna może(!) być pomocna, ale nie niezbędna. Tylko, że zasada ta może mieć zastosowanie np. w filmie " Sami swoi" a nie w filmie typu "Tajemnice Westerplatte" czy "Katyń", w filmach opartych na faktach.
R. Żołędziowski, współproducent i odtwórca roli kpt. Dąbrowskiego mówi: chcemy pokazać prawdę
Chochlew twierdzi, że przy pisaniu scenariusza opierał się na dokumentach. Więc jak sądzę tu prawda historyczna ma ogromne zastosowanie. Jeżeli chodzi o prawdę historyczną to głoszenie jej zostawmy historykom - naukowcom, nie filmowcom.
Napisałeś: 'Tu wartością najważniejszą jest rzetelność informacji, która podlega nieustannej weryfikacji świata naukowego". I tu moim skromnym zdaniem tkwi sedno sprawy.Niech więc naukowcy obalają mity. A konflikt interesów był i będzie i co gorsza dotyczy tez świata nauki. Zwykły obywatel pozdrawia zwykłego obywatela i zaprasza do dyskusji. Pozdrawiam
Magda Wieczorek 07.09.2008 11:52
Artur bezbłędnie odczytałeś sens mojego tekstu. Przytoczę kilka cytatów, które być może będą odpowiedzią na Twoje wątpliwości.
Chochlew mówi:" .....jest to film patriotyczny," Chochlew twierdzi, że pisząc ów scenariusz" przejrzał książki historyków, wspomnienia westerplatczyków, zapoznał się z komiksem M. Wójtowicza Podhorskiego traktującym o tej bitwie.
r. Żołędziewski, współproducent i odtwórca roli kpt. Dąbrowskiego mówi: My jesteśmy tylko filmowcami, a nie historykami. Nie prowadzimy badań, ale przejrzeliśmy różne źródła na ten temat. Dla nas najważniejszy jest jednak film. Chcemy pokazać PRAWDĘ, bez opowiadania się po którejś ze stron."I o to stwierdzenie chodziło mi najbardziej- jaką i czyją prawdę? Film będzie kosztował 14 mln.zł. z tego 3,5 mln ma dotować PISF, ale pod warunkiem zmiany scenariusza( juz po raz 9 zostaje zmieniony.)PISF zwrócił się obecnie do twórców filmu o przedłożenie materiałów źródłowych z których korzystali. Dodam jeszcze , że pozostałe pieniądze na produkcje filmu mają pochodzić od prywatnych inwestorów polskich, litewskich i niemieckich. Nie ma jeszcze ( tak mi się wydaje) decyzji o przyznaniu promesy na ten film. Z tego co wiem min. Zdrojewski cofnął dotacje na ten film.Pozdrawiam i dziękuję Ci za Twoje konkretne uwagi.
Adam Sobal 07.09.2008 09:26
+ Magdo, poruszyłaś w swoim artykule dwa tematy. Pierwszy można by zatytułować „Film a prawda historyczna”, drugi – „Film a obalanie mitów”. Oba tematy dla dyskutanta są bardzo ciekawe, ale pozwól, że ja zajmę się tylko tym pierwszym.
Otóż wydaje mi się, że wyrażając swój gniew i oburzenie z powodu próby przeinaczania historii przez filmowca nie wzięłaś pod uwagę faktu najistotniejszego, że dzieje się to wszystko na obszarze filmu. A obszar filmowy to zupełnie co innego, niż obszar historyczny. Podobnie zresztą jak obszar powieściowy ma dość luźny związek z obszarem historycznym (np. sienkiewiczowska Trylogia). Bo tak się dzieje w świecie, że, aby przekazać o nim informację, TRZEBA POSŁUŻYĆ SIĘ ODPOWIEDNIĄ METODĄ. Inaczej przecież rozmawiają o świecie naukowcy, a inaczej mityczne „baby w maglu”. Zatem dostrzeżenie tej subtelnej różnicy jest jednym z kluczy służących rozwikłaniu omawianego tu problemu.
Naukowiec-historyk używa języka precyzyjnego, wynikającego z przyjętej wcześniej metodologii badań historycznych oraz manier obowiązujących w danym środowisku naukowym. Tu wartością najważniejszą jest rzetelność informacji, która podlega nieustannej weryfikacji świata naukowego. Natomiast filmowiec mówi głównie językiem emocji, gdyż dla niego najważniejsze jest wrażenie, które jego dzieło wywoła u potencjalnego odbiorcy. Prawda historyczna może być w tym pomocna, ale nie jest warunkiem niezbędnym.
A dlaczego tak się dzieje? Gdyby sprawę nieco strywializować można powiedzieć, że w pierwszym przypadku chodzi o indywidualne kariery naukowe, karmiące się tzn. dorobkiem naukowym; w drugim o produkt handlowy, przynoszącym możliwie duży zysk. Rozbieżność interesów widać gołym okiem! Taka sytuacja niestety nie sprzyja historycznej prawdzie i z tym niestety trzeba się pogodzić.
Jadwiga Kowalczyk 07.09.2008 06:18
Wienia - a nie sądzisz, że wogole jestesmy zbytnio "udramatyzowani" i histeryczni na punkcie własnych dziejów? Jako nauczycielka - powiedz, co dzieciaki bardziej i latwiej przyswajaja? Jak podana historię?(no, jezeli maja alternatywę)
W zasadzie, dla higieny psychicznej wszystko wymaga nieco zimnego spojrzenia i dystansu.
Walęsa jest odrębnym rozdziałem, ze wzgledu na miedzynarodowy wymiar postaci, oraz sposob i moment jego "odbrązawiania" (dla jednych), a mieszania z błotem(dla innych).
Finansowanie - no cóz. Najpierw, po przemianach gospodarczyh wszystkim sie zdawalo,że film (i nie tylko) sie będzie samofinansował. Wyszlo jak zwykle - polskie filmy nie sa swiatowymi hitami i na siebie nie zarabiaja. Stworzono wiec Instytut, alby pod innym szyldem, finansowac jak za komuny. Za państwowe. A tu juz w twórczośc wkracza polityka, boć dysponenci finansowi maja swoje własne poglądy.
Sfinansowany zostal Katyn, ale nie będzie (a może jednak?) sfinansowane Westerplatte - bo pokazuje prawdopodobnie brzydsze, kameralne momenty rozpaczliwej walki ludzi skazanych.
A my musimy wszystko spiewac na "wysokim C". I wychodzi z ogluszajacy pisk.
Artur Wojnowski 06.09.2008 23:00
Nie zagłębiałem się w temat za bardzo, ale chętnie bym poznał konkretne argumenty, dla których Polski Instytut Sztuki Filmowej, głosami swoich autorytetów, zdecydował się dofinansować produkcję filmu.
( Abstrahując od problemu dofinansowywania filmów w ogóle. Interesują mnie tylko argumenty na rzecz tego konkretnie scenariusza)
Każdy twórca ma prawo do zmierzenia się z jakimkolwiek tematem i w sposób choćby najbardziej kontrowersyjny. I wszystko byłoby OK, gdyby mówił o interpretacji, możliwym scenariuszu, wątpliwościach, złożoności sytuacji, relatywnym zachowaniu itp. Mówiąc o prawdzie historycznej, potrzeba niezbitych dowodów. Inna rzecz, czy aby na pewno mówili oni o prawdzie historycznej..?
Magda Wieczorek 06.09.2008 20:31
JadwigA" Najogólniej rzecz biorąc - mamy to we krwi" To Twoja wypowiedź do tekstu" Wałęsa- człowiek, którego próbuje się zniszczyć" Niczego więcej nie będe sugerować,sama wyciągniesz wnioski.
Magda Wieczorek 06.09.2008 20:06
banatkiewicz06, Gdybyś przeczytał mój tekst z dystansem i większym zrozumieniem, to wiedziałbyś, że nie chodzi mi o kłamliwe podtrzymywanie mitów. Mity niech obalają fakty i autorytety, nie aktorzy.
To, że mam inne niż Ty poglądy, nie dowodzi, że mam wąskie horyzonty. Ale dziękuję za troskę. Proszę nie polecaj mi takich lektur bo jestem nauczycielem historii, nie np.muzyki. Natomiast ja polecę Ci lektury z cyklu " Czytanie ze zrozumieniem", doskonałe pozycje dla uczniów, studentów i nauczycieli również. Pozdrawiam.
Jadwiga Kowalczyk 06.09.2008 15:21
A ja z maniackim uporem powtórzę - jestem przekonana, że twórcom filmu nie chodzi o obalenie mitu. Chodzio nakręcenie wojennego filmu akcji opartego na prawdziwych wydarzeniach.
Jak "Cienka czerwona linia" lub "Tora Tora Tora", "Ostatni Cesarz" itp.
Nie mamy takich filmow.
Bo bajki typu "Krzyzacy" miedzy bajkami zostawic nalezy, z calym szacunkiem dla twórców i artystów, aczkolwiek też zawierają jądro wydarzen historycznych.
Beato - mamy za duzo świetosci i cokolow - nadanie im bardziej ludzkiego wymiaru przybliża historie do przecietnego widza, czytelnika, ucznia...