Facebook Google+ Twitter

Westerplatte - jak obalić mit?

Od kilku tygodni scenariusz filmu "Tajemnica Westerplatte" Pawła Chochlewa, budzi ogromne emocje i dyskusje. Już od dawna pojawiały się różne spekulacje na temat tamtych wydarzeń, jak dotąd nie wszystko udało się historykom wyjaśnić.

Paweł Chochlew w swoim scenariuszu filmowym uwypukla konflikt między mjr Henrykiem Sucharskim a jego zastępcą kpt. Franciszkiem Dąbrowskim. Jednak zdeptanie mitu westerplatczyków i przedstawienie ich jako tchórzy, dezerterów i pijaków budzi najwięcej emocji i niedowierzania. Reżyser twierdzi, że pisząc scenariusz opierał się na faktach historycznych i wywiadach z żyjącymi żołnierzami. Jego zdaniem film jest autentyczny i ma patriotyczny charakter. Do prawdy historycznej jednak jest mu daleko i ma zdecydowanie antypolski charakter. No i ta kooperacja.... - Scenariusz nie ma nic wspólnego z prawdą historyczną. To fikcja literacka, która w dodatku uderza w godność i honor polskich żołnierzy - powiedział oburzony Sławomir Nowak.

Fakty...


Atak Niemców nastąpił bez wypowiedzenia wojny 1 września 1939 r. na Westerplatte w pobliżu Wolnego Miasta Gdańska. Niektórzy historycy poddają w wątpliwość fakt, że tam rzeczywiście spadły pierwsze niemieckie bomby, gdyż Niemcy rozpoczęli atak w wielu miejscach jednocześnie używając różnego rodzaju broni. Pierwszego września 1939 r., o godzinie 4,45 rozpoczął się ostrzał polskiej placówki na Westerplatte. Niemiecki pancernik Schleswig-Holstein otworzył ogień na Wojskową Składnicę Tranzytową, dowodzoną przez mjr Sucharskiego.

Załoga liczyła 205 osób. Wcześniejsze opracowania podawały liczbę 174, 182 lub 200 żołnierzy. Na małym skrawku ziemi przyszło polskim żołnierzom zmierzyć się z przeważającą siłą wroga. Przeciwko 200-osobowej załodze wystąpiło 1500 żołnierzy piechoty niemieckiej, wspomaganej lotnictwem i okrętami wojennymi. Technika uzbrojenia Niemców znacznie przewyższała uzbrojenie Polaków. Istniały silne dysproporcje ekonomiczne. Niemcy przed wojną na uzbrojenie armii wydali 90 mld marek a Polska w latach 1921-1939 tylko 15 mld zł i to nie tylko na uzbrojenie.

W pierwszych godzinach wojny obrońcom udało się powstrzymać atak Niemców. Następnego dnia atakujących wspierało lotnictwo. Zostały zniszczone strażnice, uszkodzony budynek koszar. Tego dnia zniszczono dokumentacje jednostki, by nie dostała się w ręce wroga. Najprawdopodobniej to wtedy nasilił się konflikt między dowódcą a jego zastępcą. Wobec przeważającej siły wroga, Sucharski chcąc ratować jednostkę, a przede wszystkim swoich żołnierzy, był zwolennikiem szybkiego zakończenia walki. Dąbrowski był innego zdania.

Kolejne dni to heroiczna walka z narastającym naporem wroga, brakiem wody, żywności, leków, brakiem nadziei na jakąkolwiek pomoc. Mimo ciągłego ostrzału i wyczerpania walczono dalej. Punktem zwrotnym było zniszczenie wartowni nr 1 i 2 (ważne z punktu strategicznego). Wobec śmierci 15 żołnierzy i wielu rannych, którym nie można było udzielić pomocy, dowódca major Sucharski podjął decyzje o przerwaniu walki. Bohaterów Westerplatte, Niemcy, prawdopodobnie osadzili w obozach na terenie Prus Wschodnich.

Opinie...



Robert Żołędziewski, odtwórca roli kpt. Dąbrowskiego: - My jesteśmy tylko filmowcami, a nie historykami. Chcemy pokazać prawdę.
Dr Andrzej Drzycimski: - W tym scenariuszu zobaczyłem na Westerplatte tchórzy i pijaków. A gdzie Ci polscy żołnierze mieliby dezerterować?
Julian Skelnik: - Ten film zapowiada jakiś koszmarny taniec wobec szlachetnych postaci.
Prof. Bogusław Chrzanowski:- Obroną Westerplatte okrywa wiele tajemnic.Nie można jednak na siłę, bez wiarygodnych dowodów, obalić mitów.

- Dla Polaków wszystko, z Polakami nic - W. Churchill


Historycy nie odkryli jeszcze wielu tajemnic jakie kryje bitwa o Westerplatte. W żadnych źródłach i opracowaniach nie znalazłam wzmianki o nadużywaniu alkoholu przez żołnierzy. Pozostawione zapiski dowódców pozwolą historykom na przybliżenie prawdy.

"Znowu odezwało się polskie piekiełko"(J. Skelnik). Znowu szukamy ofiary naszej chorej wyobraźni. Nawet o najbardziej kontrowersyjnych wydarzeniach należy mówić z umiarem. Westerplatte to symbol związany z naszym narodowym jestestwem, kulturą a przede wszystkim z historią. Nawet jeżeli żołnierze pili, to siłą rzeczy nie mogli tego robić często, załamanie psychiczne Sucharskiego też jest wielce wyolbrzymione. Człowiek odpowiedzialny za innych, w obliczu takiej sytuacji ma prawo do stresów i załamań. Przecież tylko Sucharski wiedział, że jego żołnierze nie otrzymają żadnej pomocy. A gdzie mieli dezerterować? Chyba do kanału,
jeżeli zdążyliby tam dotrzeć.

Chochlew nie zaistniał jako aktor, szuka więc sławy jako scenarzysta i reżyser. Kiepsko zaczyna. Nie chodzi o piedestał dla tych, którzy na to nie zasłużyli, trzeba czasu na odkrycie prawdy. Po co więc wyolbrzymiać rzeczy marginalne i złe. Chodzi też o pewną swobodę wypowiedzi, również i w sztuce. Jeżeli chodzi o obsadę aktorską, to wolę aktora reklamującego banki niż takiego co bierze wszystko co się; dla sławy i pieniędzy.
Aktorowi Chochlewowi przydałby się pobyt w wojsku, zwłaszcza tam gdzie jest gorąco. Zrozumiałby wówczas zachowanie ludzi zdominowanych strachem i bezsilnością. Przydałaby mu się też prawdziwa lekcja patriotyzmu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

Dla mnie film Chochlewa jest świadomym deptaniem pamięci o polskim żołnierzu, w tym przypadku żołnierzy- obrońców Westerplatte.Wyolbrzymianie ludzkich słabości pokazanych w warunkach ekstremalnych jest tanim efekciarstwem reżysera. Dla mnie ten film ma cechy kiczu czy jak twierdzą niektórzy kitu.Najgorsze jest to, że Chochlew ma przekonanie, że odkrył tajemnice .... czyje?, jakie? Pan Chochlew musi uświadomić sobie,że w kwestiach prawdy historycznej jego film nie jest ostatecznością.
A ci którzy stawiają znak równości między filmem St.Różewicza a produkcją Chochlewa niewiele mają wspólnego ze zrozumieniem własnej tożsamości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

JadwigA, opisz mi to dokładnie , bo nie oglądałam ostatnio tv i nie kumam , dzięki , pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z wczorajszej dyskusji w "Teraz My" wynika, że w podtekscie, jak zwykle lezy konkurencja. Jednym z oceniajacych powstajacy film jest czlowiek, ktory pisze własny scenariusz.
Ot i jajko sie rozlało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adamie, Racja, że obszar filmu to nie to samo co obszar historyczny. W obu tych obszarach panują zupełnie inne zasady , metody i zgoła inne cele. Sienkiewicz pisząc "Trylogię" nie zapowiadał wszem i wobec, że opiera się na materiałach źródłowych i nie twierdził, że pisze prawdę. Miał inny cel- ku pokrzepieniu itd. Tak , w filmie prawda historyczna może(!) być pomocna, ale nie niezbędna. Tylko, że zasada ta może mieć zastosowanie np. w filmie " Sami swoi" a nie w filmie typu "Tajemnice Westerplatte" czy "Katyń", w filmach opartych na faktach.
R. Żołędziowski, współproducent i odtwórca roli kpt. Dąbrowskiego mówi: chcemy pokazać prawdę
Chochlew twierdzi, że przy pisaniu scenariusza opierał się na dokumentach. Więc jak sądzę tu prawda historyczna ma ogromne zastosowanie. Jeżeli chodzi o prawdę historyczną to głoszenie jej zostawmy historykom - naukowcom, nie filmowcom.
Napisałeś: 'Tu wartością najważniejszą jest rzetelność informacji, która podlega nieustannej weryfikacji świata naukowego". I tu moim skromnym zdaniem tkwi sedno sprawy.Niech więc naukowcy obalają mity. A konflikt interesów był i będzie i co gorsza dotyczy tez świata nauki. Zwykły obywatel pozdrawia zwykłego obywatela i zaprasza do dyskusji. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artur bezbłędnie odczytałeś sens mojego tekstu. Przytoczę kilka cytatów, które być może będą odpowiedzią na Twoje wątpliwości.
Chochlew mówi:" .....jest to film patriotyczny," Chochlew twierdzi, że pisząc ów scenariusz" przejrzał książki historyków, wspomnienia westerplatczyków, zapoznał się z komiksem M. Wójtowicza Podhorskiego traktującym o tej bitwie.
r. Żołędziewski, współproducent i odtwórca roli kpt. Dąbrowskiego mówi: My jesteśmy tylko filmowcami, a nie historykami. Nie prowadzimy badań, ale przejrzeliśmy różne źródła na ten temat. Dla nas najważniejszy jest jednak film. Chcemy pokazać PRAWDĘ, bez opowiadania się po którejś ze stron."I o to stwierdzenie chodziło mi najbardziej- jaką i czyją prawdę? Film będzie kosztował 14 mln.zł. z tego 3,5 mln ma dotować PISF, ale pod warunkiem zmiany scenariusza( juz po raz 9 zostaje zmieniony.)PISF zwrócił się obecnie do twórców filmu o przedłożenie materiałów źródłowych z których korzystali. Dodam jeszcze , że pozostałe pieniądze na produkcje filmu mają pochodzić od prywatnych inwestorów polskich, litewskich i niemieckich. Nie ma jeszcze ( tak mi się wydaje) decyzji o przyznaniu promesy na ten film. Z tego co wiem min. Zdrojewski cofnął dotacje na ten film.Pozdrawiam i dziękuję Ci za Twoje konkretne uwagi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Magdo, poruszyłaś w swoim artykule dwa tematy. Pierwszy można by zatytułować „Film a prawda historyczna”, drugi – „Film a obalanie mitów”. Oba tematy dla dyskutanta są bardzo ciekawe, ale pozwól, że ja zajmę się tylko tym pierwszym.
Otóż wydaje mi się, że wyrażając swój gniew i oburzenie z powodu próby przeinaczania historii przez filmowca nie wzięłaś pod uwagę faktu najistotniejszego, że dzieje się to wszystko na obszarze filmu. A obszar filmowy to zupełnie co innego, niż obszar historyczny. Podobnie zresztą jak obszar powieściowy ma dość luźny związek z obszarem historycznym (np. sienkiewiczowska Trylogia). Bo tak się dzieje w świecie, że, aby przekazać o nim informację, TRZEBA POSŁUŻYĆ SIĘ ODPOWIEDNIĄ METODĄ. Inaczej przecież rozmawiają o świecie naukowcy, a inaczej mityczne „baby w maglu”. Zatem dostrzeżenie tej subtelnej różnicy jest jednym z kluczy służących rozwikłaniu omawianego tu problemu.
Naukowiec-historyk używa języka precyzyjnego, wynikającego z przyjętej wcześniej metodologii badań historycznych oraz manier obowiązujących w danym środowisku naukowym. Tu wartością najważniejszą jest rzetelność informacji, która podlega nieustannej weryfikacji świata naukowego. Natomiast filmowiec mówi głównie językiem emocji, gdyż dla niego najważniejsze jest wrażenie, które jego dzieło wywoła u potencjalnego odbiorcy. Prawda historyczna może być w tym pomocna, ale nie jest warunkiem niezbędnym.
A dlaczego tak się dzieje? Gdyby sprawę nieco strywializować można powiedzieć, że w pierwszym przypadku chodzi o indywidualne kariery naukowe, karmiące się tzn. dorobkiem naukowym; w drugim o produkt handlowy, przynoszącym możliwie duży zysk. Rozbieżność interesów widać gołym okiem! Taka sytuacja niestety nie sprzyja historycznej prawdzie i z tym niestety trzeba się pogodzić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wienia - a nie sądzisz, że wogole jestesmy zbytnio "udramatyzowani" i histeryczni na punkcie własnych dziejów? Jako nauczycielka - powiedz, co dzieciaki bardziej i latwiej przyswajaja? Jak podana historię?(no, jezeli maja alternatywę)
W zasadzie, dla higieny psychicznej wszystko wymaga nieco zimnego spojrzenia i dystansu.
Walęsa jest odrębnym rozdziałem, ze wzgledu na miedzynarodowy wymiar postaci, oraz sposob i moment jego "odbrązawiania" (dla jednych), a mieszania z błotem(dla innych).

Finansowanie - no cóz. Najpierw, po przemianach gospodarczyh wszystkim sie zdawalo,że film (i nie tylko) sie będzie samofinansował. Wyszlo jak zwykle - polskie filmy nie sa swiatowymi hitami i na siebie nie zarabiaja. Stworzono wiec Instytut, alby pod innym szyldem, finansowac jak za komuny. Za państwowe. A tu juz w twórczośc wkracza polityka, boć dysponenci finansowi maja swoje własne poglądy.
Sfinansowany zostal Katyn, ale nie będzie (a może jednak?) sfinansowane Westerplatte - bo pokazuje prawdopodobnie brzydsze, kameralne momenty rozpaczliwej walki ludzi skazanych.
A my musimy wszystko spiewac na "wysokim C". I wychodzi z ogluszajacy pisk.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie zagłębiałem się w temat za bardzo, ale chętnie bym poznał konkretne argumenty, dla których Polski Instytut Sztuki Filmowej, głosami swoich autorytetów, zdecydował się dofinansować produkcję filmu.
( Abstrahując od problemu dofinansowywania filmów w ogóle. Interesują mnie tylko argumenty na rzecz tego konkretnie scenariusza)

Każdy twórca ma prawo do zmierzenia się z jakimkolwiek tematem i w sposób choćby najbardziej kontrowersyjny. I wszystko byłoby OK, gdyby mówił o interpretacji, możliwym scenariuszu, wątpliwościach, złożoności sytuacji, relatywnym zachowaniu itp. Mówiąc o prawdzie historycznej, potrzeba niezbitych dowodów. Inna rzecz, czy aby na pewno mówili oni o prawdzie historycznej..?

Komentarz został ukrytyrozwiń

JadwigA" Najogólniej rzecz biorąc - mamy to we krwi" To Twoja wypowiedź do tekstu" Wałęsa- człowiek, którego próbuje się zniszczyć" Niczego więcej nie będe sugerować,sama wyciągniesz wnioski.

Komentarz został ukrytyrozwiń

banatkiewicz06, Gdybyś przeczytał mój tekst z dystansem i większym zrozumieniem, to wiedziałbyś, że nie chodzi mi o kłamliwe podtrzymywanie mitów. Mity niech obalają fakty i autorytety, nie aktorzy.
To, że mam inne niż Ty poglądy, nie dowodzi, że mam wąskie horyzonty. Ale dziękuję za troskę. Proszę nie polecaj mi takich lektur bo jestem nauczycielem historii, nie np.muzyki. Natomiast ja polecę Ci lektury z cyklu " Czytanie ze zrozumieniem", doskonałe pozycje dla uczniów, studentów i nauczycieli również. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.