Facebook Google+ Twitter

Wesz na wszy. I to wszystko

Unoszący się smród alkoholu zmieszanego z ludzkim potem. I sen na twardych, metalowych łóżkach. Sen o lepszym życiu.

 / Fot. Agnieszka DrążekPaweł patrzy na mnie z zawadiackim uśmiechem. Jest młodym, pełnym energii dwudziestopięcioletnim mężczyzną. Razem z matką i starszym bratem mieszkał w Warszawie. - Ojca to ja praktycznie nie znałem. Widziałem go raptem trzydzieści minut przez całe swoje życie - opowiada - wybrał sobie inne życie. Z inną kobietą je sobie ułożył - wspomina. Ojciec Pawła już nie żyje. Dwa miesiące przed osiemnastymi urodzinami umarła mu również matka. Został sam z bratem. - No z braciakiem mieszkałem - mówi Paweł. Z czego żyliście? - Właśnie to było trochę ciężko. No, bo w sumie ja tylko pracowałem. Jestem introligatorem i
w sumie pracowałem cztery lata w zawodzie - opowiada. - Ale redukcje były w zakładzie i ja odszedłem. Wtedy wszystko zaczęło się sypać - wzdycha.

I mnie z domu wyrzuciła


W tym czasie brat Pawła ożenił się. Pracował jedynie dorywczo. Paweł zamieszkał razem z nim i jego żoną. - Później mieszkałem w Płocku u mojej bratowej. I mnie z domu wyrzuciła - skarży się. - Wróciłem z roboty, bo pracowałem wtedy... no i... byłem już spakowany. Braciaka w ten czas w domu nie było. Ale podejrzewam, że wiedział o tym. Widać pozwolił na to... - stwierdza ze smutkiem. Piłeś, że Cię wyrzuciła? Musiał być jakiś powód. - Nie, nie mam problemów z takimi rzeczami - podkreśla. Masz teraz kontakt z bratem? - Jakiś mam. Zaprasza na święta i tak dalej.

Każdy tam chleje


- Na początku nie wiedziałem co robić. No to poszedłem na schronisko. Przetrzymałem tam dwa dni. Ale tragedia. Znaczy jeść dostałem, ale każdy tam chleje. Na okrągło - opowiada - no i później szukałem jakiegoś miejsca. Na początku to spałem trochę po znajomych, ale też... głupotą by było cały czas tak po znajomych się tułać. Znalazłem sobie miejsce w Warszawie, na ośrodku Markocie. No i stamtąd też odszedłem, bo nie było warunków, że tak powiem do godnego życia. Półtora roku wytrzymałem - mówi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Całego świata nie zbawisz! On prawdopodobnie nie chciał pomocy. "Młody, ambitny" i prawdopodobnie dobrze tak się żyje. Znam kogoś, kto miał duży dom, rodzinę, przez 30 lat błagany na kolanach o zmianę swojego postępowania i nie pomogło nic! Ani dobroć, ani awantury, ani rozmowy... Uciekł daleko, zostawił wszystkich i wszystko! I tam co zarobił? Tylko zarobił kulki! Rodzina się wypaliła i nie potrafiła na odległość chronić. Ten bezdomny jest w kraju a jest tyle innych ośrodków i możliwości, że można z tego wyjść. Widodcznie jeszcze nie sięgnął dna!!! Jeżeli ktoś młody nie zna tego światka, może niech nie wypowiada głośno swojego zdania zanim nie pożyje wśród nich.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beznadziejne! Artykuł bardzo dobry, ale sytuacja fatalna. Aż nie chce się wierzyć że coś takiego może mieć miejsce!
Że taki człowiek! To wszystko nie ma sensu!
Za artykuł 5! Za działanie na rzeczy pomocy jemu 0!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.