Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

34554 miejsce

Weteranka. Długie, ale marne życie działkowego kota

Weterankę zobaczyłam po raz pierwszy, gdy dziesięć lat temu weszłam w posiadanie małej, ogrodowej działki. Kondycja i wygląd kotki nie rokowały jej długiego życia. Na jej brzuchu budował się wielki guz przepuklinowy. Podobno kotka została kopnięta przez jakiegoś działkowca, gdy zbyt nachalnie domagała się zwrócenia na nią uwagi.

Weteranka na ganku altany. Zdjęcie zostało wykonane kilka lat temu. Teraz Kocica już nie prezentuje się tak okazale. / Fot. foto: Ewa ŁazowskaZ działkowymi kotami jest tak, że na ogół nie zagrzewają zbyt długo miejsca na tym terytorium. Albo są przepędzane przez działkowców, którzy nie tolerują futrzaków na "swoim" terenie, albo wymierają zimą z powodu braku pożywienia i chłodu. Być może - polują na nie także lisy, pojawiające się coraz częściej na obrzeżach mojego miasta.

Jednym słowem - życie kotów z działek nie trwa długo, ale zdarzają się wyjątki. Weterankę, burą kotkę, zobaczyłam po raz pierwszy gdy dziesięć lat temu weszłam w posiadanie malej, ogrodowej działki. Kondycja i wygląd kotki nie rokowały jej długiej egzystencji. Dodatkowo na jej brzuchu wybudował się wielki guz przepuklinowy. Podobno kotka została kopnięta przez jakiegoś działkowca, gdy zbyt nachalnie domagała się zwrócenia na nią uwagi. Z powodu swojej ułomności Weteranka zyskała nawet przydomek - Guzowata.

Kocia natura jest jednak twarda, a szczególnie natura Weteranki. Kocica mimo swojego kalectwa nie zamierzała przenieść się do kociego raju, a nawet pewnego lata urodziła trzy dorodne kociaki. Widocznie miała do mnie zaufanie, ponieważ przyprowadziła je na moją działkę i złożyła w "prezencie" - jakby chciała
swoim przychówkiem się pochwalić. Minęło lato. Młode koty rosły na schwał i były coraz piękniejsze. Okazało się, że Weteranka na ojca swoich dzieci wybrała... kota brytyjskiego - zapewne mieszkańca pobliskich domków jednorodzinnych.

Historia dalszych losów dzieci Weteranki to już temat na osobne opowiadanie. Powiem tylko, że jedno z nich, czyli Głucholka, Głucholka - dziecko Weteranki. Kotka nie słyszy od urodzenia. / Fot. foto: Ewa Łazowska znalazło azyl
w moim mieszkaniu.

Weteranka pilnuje wejścia na moją działkę. Zdjęcie zostało wykonane zimą ubiegłego roku. / Fot. foto: Ewa ŁazowskaNie muszę pisać, że Weteranka ma absolutne prawo obywatelstwa na ganku mojej działkowej altany. Powiem więcej. Kocica jako absolutna nestorka, bo jak przypuszczam - ma już około jedenaście lat, (co jest niejako fenomenem zważywszy na fakt życia kotki w ekstremalnych warunkach przez tyle czasu) - zasługuje na godne warunki bytowania - choćby w styropianowej budce, wymoszczonej ciepłym polarem i przykrytej wełnianym kocem.

W czasie tęgich mrozów działkowe koty chętnie korzystają z kociej stołówki. Na drugim planie Weteranka pilnuje swojej budki. / Fot. foto: Ewa ŁazowskaTa styropianowa budka, a także codzienne dokarmianie kotki w okresie panujących aktualnie tęgich mrozów, dają nadzieję że Weterance vel Guzowatej uda się przetrwać do wiosny. Weteranka dobrze wie, że ta kocia budka ratuje jej życie. Wychodzi z niej tylko wtedy, gdy zjawiam się na działce z podgrzanym mlekiem i porcją kociego żarcia z puszki. - Jeszcze żyję - zdaje się mówić ostrząc sobie pazury na jej ulubionym pniu działkowej jabłonki. Inne działkowe koty traktuję Weterankę z respektem. W końcu, jakby nie było, Weteranka jest kocim matuzalemem. Oby żyła wiecznie!


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (18):

Sortuj komentarze:

Psów i kotów marny żywot, bo to gatunki domowe. Nawet nie udomowione, bo gdzie kto widział te zwierzaki dzikie? Dzisiaj "właściciele" tych zwierzątek nie zawsze o nich pamiętają. Kto ma działkę i czasem zagląda na nią od czasu do czasu, zdarza się podrzucenie zwłaszcza kotkom czegoś... Ale czy to tak powinno być? Nasuwa mi się powiedzenie, że... "człowiek człowiekowi wrogiem". Co mamy robić w sytuacjach wrogości ludzi do zwierzątek często przyjaźnie nastawionych?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Ewo.
Żywe to żywe.
Poza sporem jest oczywisty imperatyw niesienia możliwej pomocy.
Lubię Panią nie znając.
Przepraszam za bezpośedniość...
Pozdrawiam.
Arek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeszkadzają, jeżeli brak nad nimi dozoru ze strony człowieka. Kot był zawsze przyjacielem człowieka i należy go traktować właściwie. Nie wyrzuca się kota lub psa z samochodu, bo jest już niepotrzebny i znudził się dzieciom.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marta Dutkiewicz
  • Marta Dutkiewicz
  • 31.01.2012 21:22

Pani Ewo,ja to rozumiem,to jest prawidłowość. Jeżeli coś robimy dla kogoś,to powinno to się robić zawsze bezinteresownie. Tylko wtedy to co robimy,ma sens. Proszę się nie martwić o nic. Opatrzność czuwa nad nami oraz nad bezdomnymi ludźmi i zwierzętami. Ja w to wierzę. Pozdrawiam Panią serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Marto, może to zabrzmi nieładnie, ale nie oczekuję okazywania wdzięczności ze strony działkowych kotów. Pomagam im tylko,jak potrafię - żyć w tych trudnych warunkach. Nie wiem, czy będę miała dość siły by "misję" tę kontynuować w latach następnych, ale póki co...
A tak już na marginesie. Statystyka to jednak dobry wynalazek. Wynika z niej, że losem bezdomnych kotów mało kto tutaj się interesuje. Oczywiście poza szlachetnymi wyjątkami. Co cóż... widać - taka gmina.
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marta Dutkiewicz
  • Marta Dutkiewicz
  • 31.01.2012 02:08

Pozdrawiam Pani Ewo. Ciekawie Pani opisuje działkowo- koci świat mający swój unikalny urok a także problemy przetrwania kociego rodu w zimie. Z pewnością te stworzenia odwdzięczą się uczuciem za całe dobro ,które od Pani zaznają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I świetnie, Pani Lucyno. że opiekuje się Pani tą gromadką. Więcej takich osób! - chciałoby się krzyknąć na cały głos. Najmarniejszy kot jest arcydziełem - jak powiedział kiedyś Leonardo da Vinci. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

U mnie na podwórku mieszkają trzy bezdomniaki, które mają do dyspozycji trzy budki. Są dokarmiane codziennie.
Pomimo niewątpliwie dużej kociej urody; jedna kotka trzykolorowa, druga czarna puchata, niewątpliwie mieszaniec z kotem rasowym nie trafiły dotąd do adopcji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Elżbieta Szychlińska, no to obydwie wiemy co oznacza dokarmiać dzikie, albo zdziczałe koty. I jeszcze publicznie o tym mówić. Moje wielkie uznanie - Pani Elżbieto. "Moje" bezdomniaki takich luksusów jak samochody, niestety, nie mają. Musi im wystarczyć schronienie przed mrozami w mojej altanie. Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Elżbieta Szychlińska
  • Elżbieta Szychlińska
  • 30.01.2012 19:16

Pozdrawiam Panią Pani Ewo , to cudna sprawa miłość do zwierząt . Dokarmiam gromadkę bardzo zdziczałych kotków . Mają domki zrobione z... lodówek. Siedzą na murku przy śmietniku i polują na ...samochody . Jak tylko kierowca się oddali zaraz biegną ogrzać się silnikiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.