Pozycja materiału w rankingach:
Weterankę zobaczyłam po raz pierwszy, gdy dziesięć lat temu weszłam w posiadanie małej, ogrodowej działki. Kondycja i wygląd kotki nie rokowały jej długiego życia. Na jej brzuchu budował się wielki guz przepuklinowy. Podobno kotka została kopnięta przez jakiegoś działkowca, gdy zbyt nachalnie domagała się zwrócenia na nią uwagi.
Z działkowymi kotami jest tak, że na ogół nie zagrzewają zbyt długo miejsca na tym terytorium. Albo są przepędzane przez działkowców, którzy nie tolerują futrzaków na "swoim" terenie, albo wymierają zimą z powodu braku pożywienia i chłodu. Być może - polują na nie także lisy, pojawiające się coraz częściej na obrzeżach mojego miasta.
znalazło azyl
Nie muszę pisać, że Weteranka ma absolutne prawo obywatelstwa na ganku mojej działkowej altany. Powiem więcej. Kocica jako absolutna nestorka, bo jak przypuszczam - ma już około jedenaście lat, (co jest niejako fenomenem zważywszy na fakt życia kotki w ekstremalnych warunkach przez tyle czasu) - zasługuje na godne warunki bytowania - choćby w styropianowej budce, wymoszczonej ciepłym polarem i przykrytej wełnianym kocem.
Ta styropianowa budka, a także codzienne dokarmianie kotki w okresie panujących aktualnie tęgich mrozów, dają nadzieję że Weterance vel Guzowatej uda się przetrwać do wiosny. Weteranka dobrze wie, że ta kocia budka ratuje jej życie. Wychodzi z niej tylko wtedy, gdy zjawiam się na działce z podgrzanym mlekiem i porcją kociego żarcia z puszki. - Jeszcze żyję - zdaje się mówić ostrząc sobie pazury na jej ulubionym pniu działkowej jabłonki. Inne działkowe koty traktuję Weterankę z respektem. W końcu, jakby nie było, Weteranka jest kocim matuzalemem. Oby żyła wiecznie!
Artykuły
(185)
Galerie
(38)
Średnia ocen
(4.54)
Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
O mnie: Smaruję tutaj androny, bo kiedyś może się zdarzyć, Że przyjdzie mi się zmierzyć z krytyką adwersarzy Albo jakiegoś trolla, co chyłkiem i pewnie ukradkiem Szpilę pod żebro mi wetknie. Nie znacie takiego przypadkiem?
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ryszard Jan Zagórski 04.02.2012 18:34
Psów i kotów marny żywot, bo to gatunki domowe. Nawet nie udomowione, bo gdzie kto widział te zwierzaki dzikie? Dzisiaj "właściciele" tych zwierzątek nie zawsze o nich pamiętają. Kto ma działkę i czasem zagląda na nią od czasu do czasu, zdarza się podrzucenie zwłaszcza kotkom czegoś... Ale czy to tak powinno być? Nasuwa mi się powiedzenie, że... "człowiek człowiekowi wrogiem". Co mamy robić w sytuacjach wrogości ludzi do zwierzątek często przyjaźnie nastawionych?
Arkadiusz Gębka 03.02.2012 20:54
Pani Ewo.
Żywe to żywe.
Poza sporem jest oczywisty imperatyw niesienia możliwej pomocy.
Lubię Panią nie znając.
Przepraszam za bezpośedniość...
Pozdrawiam.
Arek.
Piotr Wierzbicki 03.02.2012 20:41
Przeszkadzają, jeżeli brak nad nimi dozoru ze strony człowieka. Kot był zawsze przyjacielem człowieka i należy go traktować właściwie. Nie wyrzuca się kota lub psa z samochodu, bo jest już niepotrzebny i znudził się dzieciom.
Marta Dutkiewicz 31.01.2012 21:22
Pani Ewo,ja to rozumiem,to jest prawidłowość. Jeżeli coś robimy dla kogoś,to powinno to się robić zawsze bezinteresownie. Tylko wtedy to co robimy,ma sens. Proszę się nie martwić o nic. Opatrzność czuwa nad nami oraz nad bezdomnymi ludźmi i zwierzętami. Ja w to wierzę. Pozdrawiam Panią serdecznie.
Ewa Łazowska 31.01.2012 13:36
Pani Marto, może to zabrzmi nieładnie, ale nie oczekuję okazywania wdzięczności ze strony działkowych kotów. Pomagam im tylko,jak potrafię - żyć w tych trudnych warunkach. Nie wiem, czy będę miała dość siły by "misję" tę kontynuować w latach następnych, ale póki co...
A tak już na marginesie. Statystyka to jednak dobry wynalazek. Wynika z niej, że losem bezdomnych kotów mało kto tutaj się interesuje. Oczywiście poza szlachetnymi wyjątkami. Co cóż... widać - taka gmina.
Pozdrawiam
Marta Dutkiewicz 31.01.2012 02:08
Pozdrawiam Pani Ewo. Ciekawie Pani opisuje działkowo- koci świat mający swój unikalny urok a także problemy przetrwania kociego rodu w zimie. Z pewnością te stworzenia odwdzięczą się uczuciem za całe dobro ,które od Pani zaznają.
Ewa Łazowska 30.01.2012 21:33
I świetnie, Pani Lucyno. że opiekuje się Pani tą gromadką. Więcej takich osób! - chciałoby się krzyknąć na cały głos. Najmarniejszy kot jest arcydziełem - jak powiedział kiedyś Leonardo da Vinci. Pozdrawiam!
Lucyna Ślaska 30.01.2012 20:53
U mnie na podwórku mieszkają trzy bezdomniaki, które mają do dyspozycji trzy budki. Są dokarmiane codziennie.
Pomimo niewątpliwie dużej kociej urody; jedna kotka trzykolorowa, druga czarna puchata, niewątpliwie mieszaniec z kotem rasowym nie trafiły dotąd do adopcji.
Ewa Łazowska 30.01.2012 19:38
@Elżbieta Szychlińska, no to obydwie wiemy co oznacza dokarmiać dzikie, albo zdziczałe koty. I jeszcze publicznie o tym mówić. Moje wielkie uznanie - Pani Elżbieto. "Moje" bezdomniaki takich luksusów jak samochody, niestety, nie mają. Musi im wystarczyć schronienie przed mrozami w mojej altanie. Pozdrawiam :)
Elżbieta Szychlińska 30.01.2012 19:16
Pozdrawiam Panią Pani Ewo , to cudna sprawa miłość do zwierząt . Dokarmiam gromadkę bardzo zdziczałych kotków . Mają domki zrobione z... lodówek. Siedzą na murku przy śmietniku i polują na ...samochody . Jak tylko kierowca się oddali zaraz biegną ogrzać się silnikiem.
Groźna luka w Windows 7! Uruchamianie aplikacji bez logowania!
(odsłon: +258)