Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

71633 miejsce

Weź zimny prysznic i jeszcze raz spójrz na swój związek

Spektaklem „Zimny prysznic” inauguruje nowy sezon artystyczny warszawski teatr Komedia. Jego autorem i reżyserem jest Niemiec, Fred Apke. Mamy tu do czynienia z farsą małżeńską na dwie pary, głos kochanki i hotelowego hydraulika.

afisz spektaklu / Fot. materiały organizatoraJeżeli na scenie na głównym planie jest łóżko, a bohaterami są dwie pary, myślimy: farsa. Zwykle myślimy słusznie i oczekujemy komedii omyłek, dobrej zabawy a może nawet inteligentnej i błyskotliwej refleksji na tematy damsko-męskie, tudzież ogólnoludzkie.

Fabułka bowiem jest prosta - para małżeńska z kilkunastoletnim stażem postanawia się rozstać. Niby nic nadzwyczajnego. U progu rozwodu udają się do Hiszpanii, by sprzedać wspólny dom. Na nocleg zatrzymują się w obskurnym motelu. Ta jedna noc w hotelowym pokoiku jest całą treścią sztuki. Sztuki, w której przyjdzie małżeństwu jeszcze raz zweryfikować wspólne życie. Wkrótce wyrzucą sobie rozczarowania i wyleją żale, porzucą wszelkie opory i wyznają szczerze prawdziwe uczucia. Pomoże im druga para, telefonistka i pirotechnik, którym są zmuszeni użyczać łazienki.

Upał nocy oraz brak zimnej wody pod prysznicem dodatkowo zwiększają temperaturę uczuć. Spektakl doskonale prezentuje portrety psychologiczne postaci. Petra (Marta Klubowicz) prowadzi popularny program w telewizji o terapii małżeńskiej. Z tego też powodu nie zgadza się na rozwód. Chce zataić przed opinią publiczną (i współużytkownikami łazienki) rozpad swojego związku by oszczędzić sobie kompromitacji. Petra prowadzi przy tym obłudną grę, zmuszając męża do mistyfikacji na temat udanego pożycia.

Jej mąż, Klemens (Piotr Cyrwus), ukrywa przed żoną nieformalny związek z młodszą kobietą. Jej częste telefony drażnią Petrę. Do wściekłości doprowadzają ją jednak, znalezione w walizce męża, rzeczy kochanki. Wkrótce potem Petra włoży ogniście czerwony kostium swojej rywalki i będzie paradować w nim podrywając hotelowego hydraulika.

„Szczęście jest możliwe między psem i kotem, ale nie między kobietą i mężczyzną”

Komedia aż kipi od gry pozorów, pomyłek i niedopowiedzeń. Żart językowy dodatkowo uwydatnia komiczną sytuację małżeństwa. Choć nie są już razem, grzecznie udają szczęśliwą parę. Choć wyrzucają sobie największe obelgi, w głębi serca nie mogą bez siebie żyć. Spektakl doskonale ukazuje mechanizmy różnych gier małżeńskich. Można powiedzieć, że bardziej przestrzega, niż czegokolwiek uczy.

Niezwykle trudno jest dzisiaj dobrze wystawić komedię. Już od starożytności to dramat przedkłada się nad komedię ze względu na pożądane działanie katharsis. Komedię jest jednak trudniej zagrać. Różnica ta uwydatnia się przede wszystkim w warstwie słownej, w błyskotliwych i dowcipnych dialogach. Poza tym komedię trzeba zgrać z publicznością. I to z tą współczesną. Taką komedią niewątpliwie jest sztuka Freda Apke.

Od komedii, tak samo jak od dramatu, wymaga się emocjonalnej i intelektualnej otoczki. Inaczej jest tylko pustym śmiechem. O ile emocje żywo dyktują wartką akcję w sztuce Apke, o tyle mało mamy tu do czynienia z inteligentnymi rozwiązaniami. Sztuka jest dość przewidywalna a wyobrażeniem idealnego pożycia stają się dochodzące zza ściany odgłosy kochającej się pary. Ale i one okazują się być mistyfikacją.

Publiczność zanosiła się wariackim śmiechem

„Zimny prysznic” jest propozycją dla tych, którzy od teatru oczekują wyłącznie zabawy, śmiechu i naprawdę lekkiej rozrywki. Dla tych, którzy chcą, by teatr mówił o czymś więcej, a sztuka była zaangażowana i poszukująca, będzie to zdecydowanie za mało.

Mnie urzekła błyszcząca na dłoni Petry obrączka, symbol małżeńskiej miłości i wierności. Może to przy jej udziale radość w końcu spadła na Petrę i Klemensa niczym deszcz na spaloną ziemię.

Autor sztuki, a zarazem jej reżyser, Fred Apke, jest zadowolony z pracy z polskimi aktorami. Często zdarza mu się reżyserować w Polsce. Spektakl powstał przy współpracy z teatrem Powszechnym w Radomiu i tam właśnie miał swoją premierę już tydzień temu. Sztukę przetłumaczyła jedna z aktorek, Marta Klubowicz. Ona też pełniła rolę tłumacza na próbach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 15.01.2009 21:25

Wybieram się na tę sztukę, ale z recenzji znajomych słyszałam, że Klubowicz się nie popisała....
Podobno sztywna i drewniana z niej aktorka....Za to Piotr Cyrwus - rewelacyjny! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za ciekawą recenzję, a że bardzo lubię Martę Klubowicz, to może się wybiorę, w końcu co to jest 100 km :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.