Pozycja materiału w rankingach:
O sporcie dużo się mówi, ale też wydaje na niego ostatnio znaczne sumy pieniędzy. Jednak ani jedno, ani drugie, niewiele zmienią w polepszeniu wyników sportowców i kondycji przeciętnego Polaka. Problem leży gdzie indziej – w edukacji.
Artykuły
(6)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.94)
Miejscowość: Kwidzyn/Gdańsk | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Isabella Degen 08.10.2011 13:29
Temat trudny ... w Polsce trudno jest coś zrobić bez poparcia partyjnego (dawne tradycje komuny, partia musi ztwierdzić). We Wrocławiu od 2007 walczy sie o wprowadzenie Powszechnej Odznaki Sportowej...ale temat ciągle otwarty. I jak ma być w tej dziedzinie dobrze ?
Panie Osłuch, troche przesada ... mnie się kojarzy nie tylko z wuefistami.
Polecam mój artykuł. link
Leszek Małkowski 07.10.2011 20:35
Ja miałem w szkole średniej nauczyciela WF, który z zaangażowaniem podchodził do tego co robi. Gdy chłopak nie umiał zrobić kozła, on rzucił pozostałym piłki i tak długo go uczył, aż nauczył. Później, na pionowo ustawionej ławce, narysował kreskę, do której sięgnął poszczególny uczeń i drugą w miejscu, do którego doskoczył. Następnie, zapowiedział sprawdzian za trzy miesiące. O siedem centymetrów poprawiłem sobie wyskok. Gdybym był nauczycielem WF (mam za sobą treningi pływackie, hokejowe, spadochroniarskie), dałbym uczniom trochę w kość, a następnie ćwiczył elementy techniczne - zbicia siatkarskie, przyjęcia, rzuty do kosza, drybling itp. Natomiast, sprawność fizyczną, musieli by podnosić sobie sami dochodząc do wyznaczonych progów. Np. - nie możesz zrobić poziomki, przysiadu na jednej nodze? Jak nie zrobisz na koniec roku - to pała. Nie byłoby wymoczków, co potkną się o zapałkę, nabiją guza i płaczą.
Tomasz Osuch 06.10.2011 21:24
Z wuefistami kojarzy mi sie przede wszystkim kantoirek i flaszka :)
Marta Jenner 06.10.2011 18:54
Racja. Przyznam, że przez całą szkołę średnią miałam lewe zwolnienie z wychowania fizycznego, którego serdecznie nie znosiłam. Jednocześnie z przyjemnością trenowałam dżudo:)
Dodałabym jeszcze, że część szkół dalej nie posiada sal gimnastycznych z prawdziwego zdarzenia ani zaplecza sanitarnego. To ostatnie nie jest bez znaczenia w sytuacji, gdy rzadko udaje się zorganizować zajęcia na ostatniej godzinie i dzieciak musi siedzieć na kolejnych lekcjach"pachnący" potem.
Zdarza się, że ze względów oszczędnościowych unika się podziału małej klasy na grupy - dziewczęta ćwiczą razem z chłopcami, a dla nastolatek w wieku dojrzewania bywa to krępujące i deprymujące.
Co do ocen, zgodnie z wytycznymi nauczyciel powinien oceniać wysiłek włożony przez ucznia, jego zaangażowanie w zajęcia, a nie osiągane wyniki (podobnie jak na lekcjach muzyki i plastyki). Tylko "szóstka" jest zarezerwowana dla osób mogących się pochwalić osiągnięciami, uczestniczących w zawodach etc. Niestety, w praktyce wygląda to inaczej. Bywa i tak, że uczeń dostaje bardzo dobry bez wysiłku - tylko dlatego, że ma wysokie oceny z innych przedmiotów i nie można psuć mu średniej...