Facebook Google+ Twitter

Wiadomości24.pl na gotyckim szlaku w Gdańsku

Data wyprawy: 25.05, miejsce spotkania: Gdańsk, Targ Drzewny przy pomniku Jana III Sobieskiego. Godzina rozpoczęcia: 20.00. Na termometrach 26 stopni Celsjusza, upał nie zniechęca uczestników wycieczki...

Uczestnicy wycieczki zebrali się pod pomnikiem Jana III Sobieskiego / Fot. A. Dryja19.50, ławki wokół pomnika zajęte przez ludzi w różnym wieku. Gdy pytam o to, kto z zebranych uczestniczy w wycieczce, słyszę odpowiedź, że wszyscy, co siedzą tutaj. Na sąsiednich ławkach gdańszczanki: Wanda, Anna i Beata - myślę, że reprezentantki trzech pokoleń. Najstarsza z nich, Wanda, mówi, że upał jej nie przeszkadza. Nie zraża jej również fakt, że piesza wędrówka po Gdańsku zakończy się po 22.00. Kiedyś była na podobnej wycieczce. - Teraz wybieram się znowu. Za drugim razem inaczej patrzy się na pewne rzeczy, co innego się widzi i słyszy - mówi.Przyszło tak wiele osób, że aż zabrakło pamiątkowych folderów. Pani w żółtej koszulce udało się go otrzymać. / Fot. A. Dryja

Annie podoba się pomysł przejścia szlakiem gotyckim, jak również sam projekt o nazwie ,,Lekcja gotyku w Gdańsku". To trzydniowy cykl wykładów i wycieczek po mieście, w ramach Bałtyckiego Festiwalu Nauki. Beata też kiedyś była na podobnej wycieczce, ale po jednej z dzielnic Gdańska: Wrzeszczu, śladami gdańskich Żydów. - Gdy przyjeżdża do mnie rodzina, mogę pokazać im nowe miejsca - mówi. Być może niebawem poprowadzi swych bliskich gotyckim szlakiem.

Plakietka uczestników wycieczki. / Fot. A. DryjaJak na każdej wyciecze, następuje krótka odprawa i prezentacja przewodników. Wśród nich są wykładowcy z wydziału architektury Politechniki Gdańskiej, instytutu historii Uniwersytetu Gdańskiego, gdańskiej Akademii Muzycznej, Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, pracownicy gdańskich muzeów. Oprowadzają za darmo, zgodnie z ideą festiwalu. Ruszamy... Bronisława Dejna, kuratorka projektu przedstawia przewodników i udziela ostatnich wskazówek. / Fot. A. Dryja

Wzdłuż kanału Raduni

Z ruchliwego Podwala Grodzkiego skręcamy lekko w prawo. Zatrzymujemy się nad kanałem Raduni, w miejscu, gdzie rzeka wpada na teren Starego Miasta. Dziś wody w kanale niewiele, niegdyś dzięki budowie kanału (prace zaczęto w latach trzydziestych XIV w., zakończono po połowie XIV w.) mogły pracować młyny na Starym Mieście, a także samo Stare Miasto - opowiada dr Jakub Szczepański z wydziału architektury Politechniki Gdańskiej. Kanał jest osią przestrzenną naszej wycieczki, ale również przestrzenią życiową średniowiecznych mieszkańców. Z tego powodu, o mieście nieraz mówi się "Wenecja Północy". - W wielu miejscach przed domami znajdowały się pomosty do cumowania łódek i wejścia od strony rzeki - dodaje dr Lucyna Nyka z wydziału Architektury PG. Z fragmentów zasłyszanych rozmów uczestników: - Rzeczywiście, jak w Wenecji - mówi do doktora Jeden z mostów na kanale Raduni - widok obecny / Fot. A. DryjaSzczepańskiego młody mężczyzna. - Gdyby tak można było kupić sobie łódkę, zacumować przy brzegu i popływać po kanale -marzy pani w średnim wieku... Wzdłuż kanału poruszamy się aż do miejsca, gdzie łączy się on z rzeką Motławą, mniej więcej w okolicy wyspy Ołowianki. Ostatnie etapy wycieczki pokonujemy pod osłoną nocy. Poszukujemy śladów po ,,tamtym" Gdańsku, obserwując jednocześnie, jak nowe wypiera stare.

Miejsca wspomnień

Po budowlach tamtych czasów w większości pozostały ślady wyłącznie w postaci rycin czy zapisów historycznych. Mało kto wie, że w okolicy ulicy Bielańskiej, dziś kojarzącej się z wydziałem nauk społecznych Uniwersytetu Gdańskiego od końca XVI w. stał młyn pszenny. Dawniej męłł mąkę na pieczywo inne niż chleb (mieleniem mąki na chleb zajmowały się młyny żytnie). Dziś punktem odniesienia jest wlot kanału. Młyn wodny działał do XIXw. Gdyby nie doktor Szczepański, pewnie wielu z nas nie odkryłoby tu nic znaczącego.
Prelekcja o średniowiecznych szpitalach autorstwa ks. dr hab. Z. Kropidłowskiego. / Fot. A. DryjaNa tyłach kościoła św. Elżbiety próżno dziś szukać szpitala pod wezwaniem patronki, jednego z 10 szpitali w Gdańsku. Jak wynika z prelekcji ks. dr hab. Zdzisława Kropidłowskiego- wykładowcy z Bydgoszczy - szpitale odgrywały ogromną rolę w życiu średniowiecznych miast. Termin ,,hospitale" pierwotnie oznaczał obiekt dla gości, pielgrzymów, podróżnych, także tych zmierzających ze Skandynawii do Rzymu.

Ten termin, uwarunkowany prawnie, oznaczał instytucję dobroczynną, mającą na celu realizację ewangelicznej zasady: ,,cokolwiek uczyniliście jednemu z braci tych najmniejszych, mnieście uczynili", lecz także zbawienie fundatorów placówki za pośrednictwem modlitw chorych i potrzebujących. W myśl chrześcijańskiej reguły każdy najmniejszy mieszkaniec szpitala traktowany był jak drugi Chrystus. Wierzono, że pomagając takiemu człowiekowi, pomaga się samemu Bogu - podkreślał ks. Kropidłowski. Szpital św. Elżbiety pełnił funkcję sierocińca, przytułku i szpitala ogólnego. Po drugim ze szpitali - szpitalu św. Jerzego- pozostał fragment zabudowań. Dziś znajduje się tam Kaplica Wieczystej Adoracji, niegdyś szpitalna kaplica lub jadalnia.

Podobnie jest z zamkiem krzyżackim. O tym, że istniał na terenie Gdańska, świadczą ruiny wysokiego zamczyska w okolicach Muzeum Archeologicznego. Część zabytków z zamku, np.: w postaci płyt nagrobnych zakonników odnajdziemy w Muzeum Zamkowym w Malborku. Niestety, dokładnie nie wiadomo, jak wyglądał gdański zamek. Jedna z hipotez zakłada, że mógł wyglądać, tak, jak zamek w Gniewie. Być może badania w rejonie ulic Czopowej i Grodzkiej pozwolą wkrótce dowiedzieć się czegoś więcej o tej budowli.

Do dziś przetrwał za to Wielki Młyn. Trochę przebudowany, swoją powierzchnię użyczył centrum handlowemu. To jednak nie jedyny przykład przenikania się starego z nowym. Na końcu cypla Wyspy Młyńskiej wyrasta hotel Mercure, świecąc barwnym neonem na tle nocnego nieba. Tuż obok, jedna ze ścian budynku NOT -u. Oba budynki nie stoją frontem do kanału Raduni. Zdaniem dr Lucyny Nyki to znak, że Gdańsk odwraca się od wody jako przestrzeni życiowej. Do żadnych konkretnych celów, zdaniem naszych przewodników, nie służy kanał Raduni przebiegający w okolicy ulic Łagiewniki czy Rybaki Dolne.

Spośród zabytków gotyckiego szlaku dumnie wznosi się kościół św. Katarzyny istniejący jeszcze przed budową kanału Raduni. Pozostał także budynek służący niegdyś jako zabezpieczenie młyńskie na wypadek unieruchomienia młynów wodnych.

Sala wykładowa na wolnym powietrzu

Kościół św. Katarzyny, widok z Góry Gradowej / Fot. A. DryjaWłaśnie w okolicach tzw. ,,małego młyna" w pobliżu Kościoła św. Katarzyny na uczestników wycieczki czekała chwila wytchnienia od pieszej wędrówki. Był to jednak czas prawdziwej uczty duchowej. Specjalnie dla nas, na carillonie, znajdującym się w kościele św. Katarzyny, zagrała jedyna w Polsce dyplomowana carillonerka - Monika Kaźmierczak. Koncertowi towarzyszyła prezentacja multimedialna o kościele św. Katarzyny. W zaimprowizowanej na wolnym powietrzu, w postaci kilku rzędów krzeseł, sali wykładowej można było usłyszeć również krótki wykład Stanisława Flisa z Archiwum Państwowego na temat klasztoru św. Brygidy oraz krótką, ilustrowaną slajdami, opowieść Grzegorza Szychlińskiego o Muzeum Zegarów Wieżowych w kościele św. Katarzyny.

Nie zabrakło również opowieści o pojawieniu się pierwszego carillonu w tejże świątyni. W 1728 roku, jeden z gdańskich rajców zapisał w testamencie, że przeznaczy 18 tysięcy florenów na dofinansowanie tego drogiego instrumentu po swojej śmierci, ale w momencie, gdy wdowa po nim umrze albo powtórnie wyjdzie za mąż. Kobieta na szczęście wyszła za mąż powtórnie w 1736 r. i tym sposobem udało się pozyskać dotację na zakup instrumentu. Tę historię opowiedziała Danuta Popiginis z Akademii Muzycznej w Gdańsku.

Trudna historia

Wędrówka szlakiem gotyckim niekiedy wiązała się z XX wiecznymi wspomnieniami o trudnych czasach. O tejże trudnej historii opowiadał Mieczysław Abramowicz z działu teatralnego Muzeum Narodowego w Gdańsku. W miejscu, gdzie kanał Raduni łączy się ze Starym Miastem, w marcu 1968 r. w wyniku starć studentów z ZOMO w wodzie znalazło się wielu młodych ludzi. - Na szczęście, podobnie jak dziś, w kanale było mało wody, więc tym, którzy tam wpadli nie stało się nic poważnego - wspomina.

Z kolei młyn pszenny był punktem przerzutowym gdańskich Żydów, którzy w 1939 r. byli wyrzucani z Gdańska przez Niemców - hitlerowców. - W marcu 1939 r. zostali tu zgromadzeni głównie mieszkańcy dzielnicy Rajskiej, mini dzielnicy żydowskiej w Gdańsku - opowiada Mieczysław Abramowicz.Przy dawnym młynie pszennym Mieczysław Abramowicz (z mikrofonem) opowiadał o smutnych losach gdańskich Żydów / Fot. A. Dryja

Fragment korespondencji z ,,The Times" z tamtego okresu, czytany przez Mieczysława Abramowicza:
,,Pierwszy kontyngent około 500 emigrujących Żydów opuszcza dziś rano Gdańsk z nieznanym miejscem przeznaczenia. Niosąc duże tłumoki osobistych rzeczy, gromadzą się z krewnymi i przyjaciółmi o 4 rano w budynku celnym. Urzędnik w uniformie wywołuje nazwiska z listy przez megafon i każdy z wyjeżdżających poddawany jest gruntownej rewizji osobistej"... W tym momencie zapada cisza, tylko dwóch małych chłopców nie zdając sobie sprawy z powagi sytuacji, bawi się nad kanałem Raduni. Powoli zaczyna zachodzić słońce...

Żółta tuba i fałszywe śledzie

Podczas wędrówki nie zabrakło również wątków humorystycznych. Bronisława Dejna z Nadbałtyckiego Centrum Kultury, kuratorka projektu projektu wspominała żółtą tubę, która służyła do wzmacniania dźwięku w czasie podobnych wycieczek. Niestety ze względu na swój zły stan tym razem musiał zastąpić ją sprzęt od ojców dominikanów.

Był także mini wykład o tym, jak gdańscy kupcy obniżali jakość śledzi wysyłanych w głąb kraju, a to źle je soląc, innym razem mieszając śledzie różnej wielkości z drobnymi rybami mniejszych gatunków, wreszcie zamiast śledzi, wysyłając solone dorsze, które szybko się psuły. Nie zabrakło też poszukiwań zamurowanych wejść do domów od strony Raduni czy też śladów po nieistniejących dziś odnogach kanału Raduni.

Chodząca historia i nieznany GdańskNiektórzy zabrali ze sobą rowery / Fot. A. Dryja

Mini wykładom towarzyszyły wizualizacje i pokazy mulimedialne. Ogromne wrażenie robiły mapy dróg wodnych Gdańska, pojawiające się na ekranie zawieszonym nad kanałem Raduni, czy też próba nałożenia hipotetycznej bryły zamku krzyżackiego na współczesny plan miasta. Ten pokaz miał miejsce naprzeciw ruin zamku - ostaniego punktu wycieczki - na ścianie Muzeum Archeologicznego.

Opowieści dr J. Szczepańskiego słuchano z ogromną uwagą / Fot. A. DryjaWędrówka zakończyła się po 23.00. Nie wszystkim udało się wytrwać do końca. Ważne jest jednak to, że na gotyckim szlaku pojawili się dziadkowie, dzieci i wnuki. Zwiedzaliśmy Gdańsk w sposób inny niż dotychczas, Gdańsk dziś w niektórych miejscach cichy i zapomniany, a nawet zaniedbany. Ta inność może być jednak dowodem, na to, że gród nad Radunią i Motławą przed oczyma ciekawskich kryje jeszcze inne tajemnice. Może poznamy je podczas kolejnego Festiwalu Nauki?

Pragnę gorąco podziękować pani Bronisławie Dejnie, kuratorce projektu, za umożliwienie mi nagrywania narracji przewodników na potrzeby niniejszego reportażu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 31.05.2007 00:12

co do "ZOMO" to w 68 wystarczył gniew ludu w postaci "bojówek robotniczych" i w pełnym rynsztunku wystąpili dopiero później? w 70-tym i 76 było tylko MO i wojsko, a osobiście ZOMO znam od stycznia 82.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobra robota! Plus to za mało!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do Ewy:
Rzeźby lwów są super, tylko że jednego lewka przy dworcu we Wrzeszczu już ktoś rozwalił. Wielka szkoda. A zdjęcie tuby chętnie zobaczę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ nie wymaga chyba komentarza. Super!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bo duuuuży artykuł Marcinie :) :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czemu duży, Tomek?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do JWW: W Wikipedii czytamy - "Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej (ZOMO) - oddziały Milicji Obywatelskiej powołane w 1956 do udzielania pomocy ludności w czasie klęsk żywiołowych i ochrony imprez masowych, a także do "zaprowadzania porządku" w sytuacjach wyjątkowych, co należy rozumieć jako dławienie ognisk oporu przeciw komunizmowi. Funkcjonariusze ZOMO pomagali również przy budowie domów dziecka, szpitali, poszukiwaniu zaginionych osób."
Okopowa 17 ? - to mieszkasz w sąsiedztwie płaskorzeźby wiernego psa? A czy przypadkiem nie masz jego fotografii sprzed odnowienia? - bardzo takiej poszukuję :)
PS - Czy byłeś kiedyś na którejś z "nudnych i łzawych" wędrówek po Gdańsku? Jeśli nie, to zachęcam do udziału, może zmienisz zdanie:) Jedna z nich, w ilości ok. 200!! osób przechodziła nieopodal Twojego domu i wiesz, ludzie nie byli do tego zmuszeni, szli dobrowolnie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.05.2007 01:09

(-) W sumie nic nie zrozumiałem z powodu uciążliwości w czytaniu, ale czytanie i pisanie nie jest moją mocną stroną - ale jeżeli ktoś lubi sobie połazić... a z tego co wiem, perełką "Gotyku" w Gdańsku jest kościół św. Trójcy z domem krużgankowym oraz późniejszymi neogotyckimi budynkami Muzeum Narodowego? W roku 1968 nie było "|ZOMO", a bardzo ciekawy budynek przy ulicy Okopowej 17, nieopodal kościoła św. Trójcy będący niegdyś własnością gdańskich Żydów został zaprojektowany i wybudowany jako "neogotycki" - i to jest bardzo interesujące. Chciałbym w końcu poznać historię przedwojennych właścicieli kamienicy w której mieszkam, a nie łzawe i nudne ogólniki.

jww

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tuba umarła? Żal :( Możesz ją zobaczyć na zdjęciu link dzie_1232.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Aniu, mimo, ze znam wszystkie zakątki Gdańska, o których piszesz, przeczytałam Twoją relację z wielkim zainteresowaniem. Przejeżdżałam przez Targ Drzewny, kiedy zaczynaliście się zbierać, niestety gnałam śladami lwów, które właśnie były ustawiane w mieście i mimo, ze uwielbiam spotkania z panem Jakubem, Stanisławem i Mieczysławem, tym razem musiałam zrezygnować :( . Gdyby nie te lwy, to zapewne też bym napisała relacje z tego spotkania, ale wątpię czy byłaby tak dobra jak Twoja ... Pozdrawiam i do zobaczenia na kolejnej wędrówce po Gdańsku. Polecam Ci też wędrówki organizowane przez Komitet Inicjatyw Lokalnych Wrzeszcz :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.