Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

152092 miejsce

Wiara, nadzieja i furia według Pati Yang

Do tej pory jedna z najciekawszych polskich wokalistek, nie bacząc na speców od mierzenia sztuki wysokością słupków sprzedaży, podążała własną drogą. Było minęło, Pati Yang postanowiła bowiem powalczyć o listy przebojów.

Okładka płyty "Faith, Hope & Fury" / Fot. EMIArtystka już od jakiegoś czasu zarzekała się, że spełni marzenie o nagraniu albumu pełnego popowych przebojów, wreszcie obietnice postanowiła spełnić. Po czteroletniej przerwie w solowej karierze powróciła rok temu w świetnym stylu w formacji FlyKKiller, dzisiaj natomiast albumem "Faith, Hope & Fury" postanowiła udowodnić, że potrafi tworzyć niebanalny pop. Niestety nadzieje okazały się płonne, wiara w artystkę podkopana, a wszytko to, bo paradoksalnie zabrakło tytułowej furii.

Patrycja o muzyce dla mas nie pojęcia i choć historia zna przypadki, w których taka nieporadność twórcy przynosiła splendor, to w tym konkretnym wypadku, próba przeszczepienia własnej osobowości na muzycznie obce pole skończyła się kompletnym tożsamości deficytem. "Faith, Hope + Fury" zawodzi. I to na najbardziej podstawowym poziomie samych kompozycji.

Temu materiałowi brakuje przede wszystkim charakteru i konkretu, choćby kawałka wyrazistości, bo miejsce drapieżnej i na swój sposób przebojowej wokalistki znanej z FlyKKillera zajęła nadmuchana własnym ambicjami szara postać posklejana z fascynacji Alison Golfrapp, Roisin Murphy i Beth Gibbons. Wyjątki zdarzyły się trzy, na otwierającym płytę "Summer Of Tears", realnie przebojowym "Over" i nienachalnym "Coming Home". Cała trójka mogłaby z powodzeniem trafić na którąś z dotychczasowych płyt Polki. Reszta obdarta z choćby ułamka charakteru, to zwyczajne ksera z twórczości The Knife ("Timebomb"), Goldfrapp ("A Little Wrong") i Depeche Mode ("Red Hot Black") przerobione pod gusta odbiorcy jedynie ciut ambitniejszego niż statystyczny słuchacz Eski.

Jedyne czego płycie odmówić nie można, to rzeczywiście światowego poziomu produkcji. Detale, śliczne ozdobniki, duża elegancja aranży, wszystko jednak nie dosyć dobre by zamaskować wątpliwą przebojowość materiału i mizerię zgromadzonych melodii, bo przecież wojnę o rząd dusz wygrywa się piosenkami, a nie gadżetami. Naprawdę nie rozumiem jak kobieta, która tak długo siedzi w branży muzycznej nie potrafi odróżnić kompozycji dobrej od złej. Gdzie się podziała autorka tak świetnych wydawnictw jak "Jaszczurka" i "Experiments In Violent Light"? Boję się domyślać, że mogła zapomnieć o tym, że serca słuchaczy nie podbija się szacowaniem zysków i strat, bo one z parkietową gorączką nie mają za wiele wspólnego.

Posłuchaj singla "Stories From Dogland"

Pati Yang: Faith, Hope & Fury
EMI Music Poland , 2009

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.