Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

179807 miejsce

Wiatr - antybohater zakopiańskiego spektaklu

Największy teatr pod Wielką Krokwią, tłumy na widowni, najlepsi aktorzy i on, czarny charakter widowiska. Niestety to wiatr okazał się antybohaterem długo oczekiwanego święta pod Tatrami. Oto jak wpływał na wydarzenia w Zakopanem.

Fot. PAPAkt pierwszy - świetny skok Urbanca

Na belce startowej pojawia się Jan Urbanc, jeden z wielu drugoplanowych, by nie powiedzieć epizodycznych aktorów w skokach narciarskich. Kibice i tym razem nie spodziewają się wybuchu talentu Słoweńca, lecz śledzący przebieg wydarzeń telewidzowie widzą na ekranach odbiorników wskaźniki pokazujące siłę i kierunek wiatru. Warunki do dalekiego skakania wręcz idealne. Zawodnik odbija się od progu skoczni...i leci...i leci...i leci...zaraz, zaraz - trochę za daleko jak na sportowca co najmniej przeciętnego! Urbanc ląduje na 136. metrze, a nawet publiczność przeciera oczy ze zdumienia. Ostatecznie Słoweniec dzięki olbrzymiemu szczęściu w postaci sprzyjających warunków pogodowych wygrywa całe zawody, osiągając największy sukces w dotychczasowej karierze.

Akt drugi - pech faworytów

Szczęście sprzyja lepszym - głosi stare sportowe porzekadło. Nie znalazło ono jednak odzwierciedlenia w pierwszej serii sobotniego konkursu na Wielkiej Krokwi. Swoje skoki przez niekorzystny wiatr zepsuli, nie tylko rewelacyjnie spisujący się podczas treningów i kwalifikacji Arthur Pauli czy Martin Hoelwarth, lecz również stawiani w roli faworytów Janne Ahonen, Andreas Kuettel czy Simon Ammann, który wynikiem 102. metrów nie wywalczył awansu do drugiej kolejki. Poniżej oczekiwań wypadli także Gregor Schlierenzauer i Anders Jacobsen, potrafiący świetnie wykorzystywać dobre noszenie, którego tym razem zabrakło. Tym większe wyrazy podziwu należy skierować pod adresem Adama Małysza, który wykorzystując doświadczenie i doping fanów poleciał na 129. metr i uplasował się w czołówce.

Akt trzeci - dramat Mazocha

Po rozbiegu skoczni pędzi Jan Mazoch. Zbliża się do progu, choć gdyby miał dar przewidywania choćby najbliższej przyszłości, z pewnością najchętniej do ów progu nie dojeżdzałby wcale, nie mówiąc o wybiciu w powietrze. Nieświadomy niczego Czech rozpoczyna jednak lot, najtragiczniejszy w swojej karierze. Chwilę później toczy w powietrzu krótką walkę z wiatrem i grawitacją, stojąc jednak na przegranej pozycji.

To, co dzieje się potem wydaje się pasować tylko do najgorszych horrorów. Mazoch z niewyobrażalną siłą uderza o twardą ziemię i traci przytomność. Wielka Krokiew zamiera. Nikt nie zastanawia się, czy dramat wyniknął z błędu skoczka czy z okrucieństwa wiatru. Oczy wszystkich dotąd krzyczących i bawiących się kibiców zwrócone w jedno miejsce - tam gdzie bez ruchu leży poszkodowany zawodnik. Szybka pomoc służb ratowniczych i transport do szpitala. Po kilkunastu minutach, z troski o bezpieczeństwo zawodników, druga seria zostaje anulowana. Według niektórych, o tym bezpieczeństwie można było pomyśleć już wcześniej. Nietaktem byłoby tu zadawanie pytania, jaką rolę odegrał wiatr w tragedii Czecha...

Akt czwarty - niedziela odwołana

Po tragicznych wydarzeniach sobotniego wieczoru, przed dzisiejszym konkursem wszyscy zastanawiali się, czy skoki będą kontynuowane. Rozmyślano, czy warunki atmosferyczne będą na tyle bezpieczne, że Walter Hoffer zdecyduje się na rozegranie zawodów. Kilka minut po godzinie jedenastej, kiedy na skoczni wiało stosunkowo lekko, postanowiono, że wszystko potoczy się zgodnie z planem. Zawodnicy oddali skoki w kwalifikacjach, niebawem mieli to uczynić już w konkursie.

Organizatorom o swej mocy przypomniał jednak czarny charakter skoków narciarskich - wiatr. Zrobił to na tyle skutecznie, że ryzykowanie zdrowia i życia sportowców w tych warunkach byłoby czystym szaleństwem, a może i przestępstwem. Jury zadecydowało o anulowaniu niedzielnych zawodów z powodu zbyt silnych ruchów powietrza. Wiatr znowu górą. Przedstawienie się nie odbędzie, publiczność zawiedziona, lecz nikt nie żąda zwrotu pieniędzy za bilety...


W obliczu weekendowych wydarzeń w Zakopanem, w podświadomości wielu z nas rodzi się pytanie: kto rządzi skokami narciarskimi? Walter Hoffer czy wiatr?

 


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.