Facebook Google+ Twitter

Wiatr zmian w Valencii

Czego możemy oczekiwać po trzeciej drużynie Primera Division ubiegłego sezonu?

Działacze "Nietoperzy", od lat zmagający się z ogromnym deficytem w obrotach klubu, w końcu musieli wyrazić zgodę na transfery swoich najlepszych zawodników. 6-krotnego mistrza Hiszpanii opuścili: najlepszy napastnik - David Villa, za którego zainkasowano 40 mln euro, najlepszy pomocnik - David Silva, który kosztował Manchester City około 30 mln euro i najlepszy obrońca - Carlos Marchena, oddany do Villarealu (wysokości transferu nie ujawniono, prasa spekulowała o kwocie 6 mln euro).

Dlaczego odeszli właśnie teraz? Po pierwsze, po kilku suchych sezonach Valencia wróciła do Ligi Mistrzów, co automatycznie wzbogaci klubową kasę nawet o kilkanaście milionów euro. Klub uzyska więc poważne źródło dochodów i zachowa jako taką płynność finansową. Z listy wydatków znikną za to wysokie gaże byłych już zawodników. Po drugie, chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekiwałby od drużyny z Lewantu walki o mistrzostwo, a dla dwóch Davidów, niekryjących swoich dużych ambicji, pozostanie na Estadio Mestalla oznaczałoby zahamowanie kariery. Fala niezadowolenia, którą przez kilka lat udało się okiełznać, tym razem mogłaby przerodzić się w tsunami niszczące atmosferę w drużynie (co udało się ponad dwa lata temu Ronaldowi Koemanowi, choć z innych powodów).

Odejście wymienionej trójki piłkarzy to nie koniec osłabień zespołu. W maju oficjalnie zakończył karierę Ruben Baraja, przeżywający z klubem dobre i złe momenty przez 10 lat. Hiszpańskie słońce na brytyjski deszcz zamienił serbski wieżowiec Nikola Zigic. Do Sevilli za 5 mln euro przeszedł Alexis Ruano, który nie sprostał zadaniu zastąpienia Raula Albiola w ubiegłym sezonie i po kilku koszmarnych błędach stracił na stałe miejsce w podstawowej jedenastce. Bliski zmiany pracodawcy był również Juan Mata, którego chętnie widziałby w Barcelonie Pep Guardiola.

Jak wygląda nowa Valencia?

Bramki "Nietoperzy" drugi sezon z rzędu będzie bronił wiekowy Cesar Sanchez (we wrześniu skończy 39 lat). Miguel Angel Moya jeszcze nie odzyskał zaufania sztabu szkoleniowego, które utracił po pierwszych meczach ubiegłego sezonu. Na swoje szanse może liczyć tylko w rozgrywkach o Puchar Króla.

Defensywą Valencii pokieruje 29-letni Ricardo Costa. Portugalczyk, który przed laty wygrał z FC Porto Ligę Mistrzów, ma w swoim piłkarskim CV występy na boiskach Niemiec (Wolfsburg) i Francji (Lille). Był on również w składzie swojej kadry narodowej na mistrzostwa świata w 2006 r. i 2010 r. Partnerował mu będzie mało finezyjny, ale za to twardy David Navarro. Na lewej obronie zagra Francuz Jeremy Mathieu, przejawiający dużą ochotę do gry ofensywnej. Prawa strona od lat zarezerwowana jest dla rodaka Costy Miguela, uchodzącego niegdyś za najtrudniejszego do przejścia obrońcę w całej lidze. W obwodzie pozostają jeszcze Bruno Saltor i Angel Dealbert.

Drugą linię Los Ches wzmocnili Turek Mehmet Topal z Galatasaray oraz Argentyńczyk Alberto Costa z Montpellier, jednej z rewelacji ubiegłego sezonu Ligue 1. Z francuskiej ekstraklasy pozyskano również perspektywicznego Sofiana Feghouli, którym interesowały się takie firmy jak Barcelona czy Inter. 21-letni Francuz kreowany jest przez rodzime media na następcę Zinedina Zidana, na razie głównie ze względu na algierskie korzenie. Działacze klubu nie mogą narzekać na deficyt zawodników na środku pola, gdzie do dyspozycji są: doświadczony były reprezentant Hiszpanii David Albeda, Manuel Fernandes oraz dwóch Argentyńczyków o większych inklinacjach ofensywnych od wymienionych powyżej - Ever Banega i Alejandro Dominguez. Ekscentrycznemu trenerowi Unaiowi Emery’emu przyjemny problem sprawi wytypowanie najlepszej pary skrzydłowych. Vicente nareszcie zapomniał o nękających go kontuzjach, Pablo Hernandez jest głodny gry i sukcesów, a Joaquin nadal czaruje dryblingiem. Po odejściu Villi większa odpowiedzialność w ofensywie będzie spoczywała na Macie. Odkryciem Valencii może okazać się młody Jordi Alba, który powinien dostawać coraz więcej okazji do gry.

W miejsce Villi pozyskano napastnika Getafe Roberto Soldado, który ubiegły sezon zakończył z niezłym dorobkiem 16 bramek. Niestety, kilka dni przed inauguracją ligi doznał kontuzji wykluczającej go z gry na 2-3 tygodnie. Zamiast niego na boisku pojawi się prawdopodobnie Artiz Aduriz, sprowadzony za 4 mln euro z Mallorki. Niewykluczone, że do linii ataku zostanie przesunięty Mata (wariant na dwóch napastników). Jeśli Emery zdecyduje się na grę jednym zawodnikiem z przodu, pewnym miejsca w składzie może być Soldado.

W lutym przyszłego roku zostanie oddany do użytku nowy stadion o pojemności 75 tys. Chociaż frekwencja w ostatnich latach nie należała do zbyt wysokich (około 40 tys. na obiekcie mogącym pomieścić 55 tys.), działacze liczą na większe zainteresowanie ze strony kibiców.

Valencia 2010/2011 będzie drużyną bez gwiazd, w której jednak nie zabraknie uzdolnionych piłkarzy. Problemem drużyny może być jednak brak lidera w trudnych chwilach (można powiedzieć, że tę rolę do spółki pełnili Marchena i Villa) i niestabilność formy, z czym były problemy w przeszłości. Celem klubu jest zajęcie miejsca w pierwszej czwórce

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.