2007-11-09 09:29, aktualizacja: 2007-11-09 09:31:00
Stefan Niesiołowski wybrany został na wicemarszałka Sejmu. Powinien pokazać umiejętności mediatora, umiejącego zawierać kompromisy. Tymczasem niektóre jego wypowiedzi przypominają "dawnego" Niesiołowskiego.
Przy czym, jeżeli chodzi o sedno sprawy, zgadzam się w sporej części ocen z Niesiołowskim. Problem mniejszości seksualnych jest często przesadnie wyolbrzymiany, a równouprawnienie mylone z identycznymi prawami. Mam ogromne wątpliwości wobec adopcji dzieci. Jednakże polityk mający aspiracje bycia wicemarszałkiem Sejmu powinien umieć dyskutować z wyczuciem o podobnych sprawach, nie obrażać innych. Tymczasem, cóż robi nasz polityk w sytuacji, gdy istnieje grupa w społeczeństwie przekonana, że jest dyskryminowana? Oświadcza, że to „głupstwa” i „fikcyjne” problemy, na które premier nie powinien mieć czasu. Ten ton przypomina braci Kaczyńskich, wypowiadających się o sprawach uznawanych przez nich za nieważne. Najprostsza odpowiedź brzmi: jeżeli jakakolwiek mniejszość czuje się dyskryminowana, to problem jest rzeczywisty.Grzegorz Korzeniowski 09.11.2007 17:08
Kolejny znakomity tekst. PO i PiS to jedna i ta sama formacja, stąd też swobodny przepływ ludzi i elektoratu między nimi. I to jest właśnie największe nieszczęście Polski - prawicy udało się stworzyć wrażenie, że jest różnica między Niesiołowskim a Romaszewskim, Tuskiem a Kaczyńskim. Otóż, proszę państwa, takiej różnicy nie ma. Prawicowcy z PO lepiej sie ubierają, lepiej mówią po polsku i część z nich trochę nawet szanuje drugiego człowieka a to je - bohužel! - všechno.
Wybrane oferty pracy: