Facebook Google+ Twitter

Wiceminister Orzechowski nie pochodzi od małpy

Środowiska uczniowskie i nauczycielskie od kilku miesięcy emocjonują się ministrem edukacji Romanem Giertychem. Zupełnie niepotrzebnie. Wiceminister w tym resorcie, Mirosław Orzechowski jest postacią o wiele ciekawszą.

fot. MWMEDIAMirosław Orzechowski udzielił wywiadu Gazecie Wyborczej, odnosząc się do najbardziej gorących tematów edukacyjnych. Jednym z nich jest z pewnością pomysł Macieja Giertycha, dotyczący wprowadzenia do szkół kreacjonizmu, jako teorii konkurencyjnej do teorii ewolucji Darwina. Tą ostatnią wiceminister określił jako „luźną koncepcję niewierzącego starszego pana, który tak właśnie widział świat. Może dlatego, że był wegetarianinem i zabrakło mu ognia wewnętrznego.”

Pan Orzechowski jest teologiem, więc wie co mówi. Z pewnością strawił wiele zimnych, jesiennych wieczorów, studiując „O powstawaniu gatunków drogą naturalnego doboru, czyli o utrzymywaniu się doskonalszych ras w walce o byt”. Rezultatem tychże studiów musi być przytoczona wypowiedź pana ministra. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie zresztą wątpił, że przenikliwy intelekt pana Orzechowskiego z łatwością wyłapał wszelkie niedociągnięcia i błędy tak Darwina, jak i udoskonalających jego koncepcję twórców syntetycznej teorii ewolucji. Nie bez znaczenia jest również argument żywieniowo-dietetyczny. Powszechnie przecież wiadomo, że osoby permanentnie odmawiające spożywania golonki, mają niebezpieczną tendencję do tworzenia skomplikowanych struktur myślowych, pozbawionych najmniejszego sensu.

Wiceminister Orzechowski nie ogranicza się oczywiście do samej krytyki darwinizmu. To byłoby zbyt proste, wręcz uwłaczające dla niezmierzonych możliwości intelektualnych pana ministra. Jako rozwiązanie alternatywne oparte na prawdzie, dobru i pięknie (w przeciwieństwie do ewolucji rzecz jasna, która jest kwintesencją kłamstwa, zła i brzydoty) postuluje kreacjonizm. Uzasadnienie jest oczywiście, jak w przystało na myśliciela tego formatu, stricte naukowe: „…sięgajmy do klasyki uznanej za dziedzictwo świata - do Biblii, (…) w chrześcijaństwie przetrwała 2000 lat inna koncepcja: kreacjonizm. To cywilizacyjna prawda, która płynie z wiary, jest powtarzana i niezakwestionowana od tysięcy pokoleń.”

Tutaj z wielką przykrością muszę przyznać, że mam do pana ministra żal. Ileż ludzkiej energii, czasu i pieniędzy przetrawili niepotrzebnie wszyscy biolodzy świata przez kilka pokoleń, tylko dlatego, że pan Orzechowski milczał tak długo. Ile razy siadali przygnębieni i zrozpaczeni nie mogąc znaleźć rozwiązania tej biologicznej zagadki. Tymczasem wystarczyło otworzyć Pismo Święte w odpowiednim miejscu i odpowiedź przyszłaby sama. Pozostaje jedynie wierzyć, że po tak wyraźnym i jednoznacznym apelu wiceministra, środowisko naukowe w końcu się opamięta i zacznie szukać prawdy, tam gdzie można ja znaleźć.

Nie wypada mi oczywiście zbyt długo grzać się w blasku intelektualnej chwały wiceministra Orzechowskiego. Dlatego kończę apelem do wszystkich rodaków: jedzcie golonkę! Efekty są naprawdę porażające.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 26.10.2006 11:13

zastanawiam się jak posłowie LPR i PiS pogodzili się z tym, że Matka Boska jest Żydówką ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale można by powiedzieć - papież pochodzi od małpy? I co na to papież? A Jezus? O, Boże!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kreacjonizm to debilizm, jestem wierzący, ale uważam, że bóg stworzył świat przez ewolucje i żadne dyrdymały jakiś dewotów mnie do tego nie przekonają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobre i (bo) dowcipne!

Komentarz został ukrytyrozwiń

bleeeee,nie lubie golonki...:-( // Ale tekst bardzo fajny ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.