Facebook Google+ Twitter

Wiceminister sprawiedliwości: Czas na zmiany

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-09-30 14:32

Otwarto gmach Sądu Rejonowego w Radomsku za 10 milionów złotych. Czy ten fakt okaże się lokalnym przełomem? - Czas na zmiany - zapowiada Krzysztof Józefowicz, wiceminister sprawiedliwości. I dodaje, że demokracja nie jest idealnym systemem


Rozmowa z Krzysztofem Józefowiczem, wiceministrem sprawiedliwości

 Krzysztof Józefowicz, wiceminister sprawiedliwości / Fot. Tomek Piekarski W Radomsku otworzył Pan nowy gmach sądu. Czego dowiedział się Pan podczas tej wizyty?

- Nowy budynek Sądu Rejonowego w Radomsku powinien być początkiem inwestycji w sferze instytucji publicznych. Myślę, że źle się dzieje, jeśli sąd jest w mieście pierwszą poważną inwestycją publiczną od kilkunastu lat. To oznacza, że czas na zmiany. Jak się okazuje, nie tylko w sferze wymiaru sprawiedliwości…

Czas na zmiany. Jakie?
- Jest tu jeszcze wiele do zrobienia. Chyba wszyscy przyznają, że szpital jest tą inwestycją, która w pierwszej kolejności wymaga dokończenia.

Szpital buduje się już kilka dobrych lat, idą kolejne pieniądze, a końca nie widać…
- Jeśli jest problem, to wiadomo, że najczęściej chodzi o pieniądze. Myślę, że poseł Maciejewski jest w Sejmie na tyle aktywny, że już podjął i podejmie konkretne działania, by była zmiana w tym zakresie.

W Radomsku zdarza się, że w przeciągu kilku lat publiczne przetargi w danym zakresie wygrywa ciągle jedna firma. Czy to normalne?

 Krzysztof Józefowicz uważa, że demokracja nie jest idealna

- Procedury przetargowe nie zawsze toczone są uczciwie. Wyjawiane są cenne informacje, dla osób które uczestniczą w przetargu. I w ten sposób ułatwiają określonym oferentom złożenie oferty, która zostanie przyjęta. Z tym zjawiskiem trzeba walczyć i analizować każdą sprawę indywidualnie.

Z czym Ministerstwo Sprawiedliwości ma obecnie najwięcej pracy?

- Z jednej strony musimy walczyć z przestępstwami, które wiążą się z otoczeniem gospodarki. To jest to, co zatruwa to państwo. To pierwsza istotna sfera. A druga to tak zwana drobna przestępczość - kradzieże, pobicia. To, co uniemożliwia normalnym ludziom spokojne życie.

Jaki ma Pan stosunek do tzw. "Taśm prawdy"? To była korupcja polityczna czy zwykła rozmowa?

- Nie była to na pewno kurupcja w rozumieniu kodeksu karnego. Osoby, które używają takich określeń muszą uważać. Są to najczęściej te osoby, które same w takich rozmowach uczestniczyły.
Churchill powiedział kiedyś, że obywatele nie powinni wiedzieć, jak się robi parówki. Wydaje się, że obywatele nie powinni znać do końca kuchni demokracji. To nie jest idealny system, ale najlepszy jaki dotąd wymyślono.


Rozmawiał Tomasz Piekarski



Zobacz także: Samorządowy kogel-mogel


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

W czwartek kończę praktykę studencką w tym "pięknym sądzie". Budynek owszem z zewnątrz wydaje się bardzo profesjonalny, ale ma wiele niedociągnięć. Wewnątrz nie ma klimatyzacji, a pokoje wbrew pozorom są strasznie ciasne, wiele sal nie posiada okien, bo nie zostało to rozplanowane, a te które mają okna są tak ciemne że przez cały rok od 8:00 do 15:30 muszą palić się w nich wszystkie możliwe światła. Kwestia klimatyzacji to sprawa delikatna bo jeśli kiedyś ktoś spróbuje to zmienić trzeba będzie te wszystkie piękne ściany i sufity na nowo kuć. Jeśli chodzi o organizacje to panuje tam straszny bałagan. Nieład który odzwierciedla naszą "poukładaną Polskę". Czy uwierzycie że akta sądowe dopiero od tego roku nie są klepane na przedwojennych maszynach do pisania. A teraz mimo że są już komputery to dość rzadko się ich używa. I co najważniejsze większość czasu pracy sekretariat spędza na szyciu akt Igłą i Nitką (taką jak do cerowania skarpet), szyjąc strona po stronie, bo nikt nie wpadł że można by kupić maszynę do bindowania. Zresztą ta metoda byłaby dużo tańsza, jeśli chodzi o czas i być może również materiały. Do tego stopnia dysharmonizuje to czas pracy że zawiadomienia o zakończonych postępowaniach sądowych wysyłałam osobiście do stron jeszcze za 2004 rok. Myślę że po takim czasie było to co najmniej zbędne bo Ci ludzie dawno już nie pamiętali o tych postępowaniach.

Mam wrażenie że dużo nam jeszcze brakuje do Cywilizowanej Europy. Na razie wciąż jesteśmy mentalnie bliżej wschodniej ściany. Cóż myślę że pozorne inwestycje to bardziej propaganda, choć nie da się wykluczyć że zbliżają nas one o nieznaczny kroczek do jakiegoś odległego celu, którym jest nowoczesność i dobrobyt. Jednak jeśli chcemy coś naprawdę wartościowego osiągnąć, nie tędy droga, radziłabym raczej założyć siedmiomilowe buty, bo dreptanie w miejscu to krok do tyłu, krok o który nas wyprzedzą inni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Coś się poplątał, oj poplątał. Co to znaczy, że obywatele nie powinni czegoś wiedzieć? Jesteśmy głupsi, nie zrozumiemy, czy jak? Ktoś kiedyś z działaczy Solidarności w czasach jej powstania powiedział kiedyś do władz (o ile dobrze ten cytat zapamiętałam): "Bajki są dla dzieci, a my jesteśmy dorośli!" - miał na myśli, aby władza mówiła do ludzi wprost, bez kręcenia. Jeśli władza chce coś zachować "w kuchni", zepchnąć na kulisy albo po dywan, to nie jest dobrze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Coś się minister poplątał. Otto von Bismarck powiedział "Zwykli ludzie nie powinni wiedzieć jak się robi parówki i jak wyglądają kulisy polityki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.