Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

98382 miejsce

Widok z kanapy starej przechery. Na gorąco

Piękną mamy dziś pogodę - stwierdziłam zaczynając wytworny dialog z lustrem i po starannym nałożeniu szminki odrzekłam: fakt, trzeba się wynieść z chałupy, póki słońce świeci, wiatr wieje, a deszcz nie leje.

Przyszedł walec i wyrównał / Fot. Jadwiga KowalczykPowrót do domu postawił mnie przed rzeczywistością siermiężno-kuchenną i telewizyjną, ale równoczesna produkcja kotletów i totalna obserwacja obrad Sejmu utwierdziły mnie w przekonaniu, że mam uwagę podzielną jak mielonka na kotlety i no problem - dam sobie radę.

Dzisiejsze rozmyślania, z przymusowym ominięciem kanapy, rozpocznę jednak od
firmy „Silwer-Idioten” , która w przeciwieństwie do słynnych Ambergoldów, usiłuje poprawić domowe finanse emerytom przy założeniu, że w większości stanowią oni stado osobników upośledzonych na umyśle z mieszkaniem hipotecznym na wyposażeniu. W pierwszych reklamach cwanego biznesu występował jeden, podrasowany kosmetycznie, szalenie przystojny pan, z siwizną równie piękną jak moja; nic tylko rwać i jechać na koniec świata, bo czarujący emeryt, za „odwróconą hipotekę” stał się ze zwykłego emeryta, emerytem-krezusem.

Powoli reklama została rozbudowana i na ekranie pojawia się już cała gromadka szczęśliwych staruszków, którzy nareszcie mogą wraz z bocianami wybrać się
do ciepłych krajów albo jeszcze dalej. Po przeczytaniu paru materiałów w intrygującej sprawie stwierdziłam, że kwoty, o jakich radośnie bajdurzą, musiały by pochodzić z odwrócenia hipoteki kamienicy narożnej z czterema wejściami, lub posiadłości ziemskiej z pałacem, służbą i karetą na dokładkę. Wszystko co mniejsze, przejdzie wprawdzie na własność cwaniaków odwracających kota ogonem, ale miesięczny dodatek do emerytury wystarczy mniej więcej na opakowanie pielucho-majtek, środek na przeczyszczenie płatny 100 proc. i tubkę kleju do olśniewających zębów.

Kolejny temat, jaki mnie ostatnio zaprzątał, był spowodowany tygodniowym wałkowaniem przez wszelkiej maści fachowców, dziennikarzy i związkowców tzw. uzusowienia dochodów z pracy jednego z moich dzieci. Przyprawiło mnie
to o ciężką cholerę, bo mam niezaprzeczalne prawo martwić się o emeryturę potomka, nawet, jeśli już nie będę jej na własne oczy widziała. Wiedziona niezawodnym macierzyńskim instynktem, na kilka dni przed zapowiadanym wystąpieniem premiera, przejrzałam materiały różne i znalazłam w pewnej dyskusji kontrargument, który mnie usatysfakcjonował.

Pisze albowiem niejaki zalamander 2 - „Uzusowienie to albo... albo koszty "zusu" zostaną odjęte od wynagrodzenia i zostanie ono obniżone, albo w ogóle wynagrodzenia nie będzie, bo nie będzie umowy. Dość pętania rąk - szanowni związkowcy - zatrudnijcie się sami".

W przekładzie na język powszechnie stosowany w Polsce w mowie, piśmie i na szyldach barów piwnych, oraz instytucji dbających o godziwą rozrywkę wszelkiego rodzaju, brzmi to „go fuck yourselves”. Od siebie dodam - pod komendą kaprala 6. Pomorskiej Dywizji Powietrznodesantowej. Koniec dygresji.

Wracam do kotletów i dzisiejszych obrad Sejmu, czyli mielonki: ktokolwiek zarzuca, że nie wiadomo o co mi chodzi, to oświadczam, że na głowę zostałam pobita przez posła, który policzył i porównał liczbę słów w dwóch expose premiera polskiego rządu, z liczbą słów w konstytucji Stanów Zjednoczonych. Zaznaczył był onże poseł wprawdzie, które wystąpienia premiera przeliczył, ale zapomniał dodać, że konstytucja naszego wielkiego brata pochodzi z czasów, kiedy o związkach zawodowych nikomu się nie śniło, zieloni nie bronili bizonów wybijanych przez białych na pohybel czerwonym, a prohibicja i hera były źródłem
kapitału do wyprania, stając się z czasami bazą materialną szacownych rodów z amerykańskiego snu o szczęściu i wolności.

Kolejne, niezwykle interesujące wystąpienie miał poseł, któremu „nie wolno pić piwa na podwórku, nie wolno wypalić skręta, nie wolno mu zrobić aborcji, ale wolno mu się zapić na śmierć”. Tęgawy facet, który nie może się legalnie wyskrobać, wzbudził moje najszczersze współczucie, ale przecież coś z życia pod knutem Tuska mu zostało! Z przywileju chlania na umór może korzystać bez ograniczeń, zgodnie z wielowiekową, narodową tradycją, i nikt mu tego, quźwa, nie odbierze. Resztę, quźwa, i tak załatwi jak Al Capone, a jeśli pójdzie siedzieć, to za całkiem coś innego.

Trzecie, godne uwagi wystąpienie miał eks ksiądz, który czuł się rozczarowany brakiem publicznej spowiedzi, żalu za grzechy i zadośćuczynienia. (ciągnie wilka do lasu, oj, ciągnie). Nie bardzo wyobrażam sobie komu i jak miałby zadośćuczynić Tusk na mównicy sejmowej, ale to już sprawa dla komisji obyczajowej Sejmu RP. Pozostała część wystąpienia pana posła była dowodem, że szkolnictwo leży, bo mu w seminarium pod kopułą nie wyremontowali. O utajonym żalu za utraconą nadzieję na bogatą parafię szkoda wspominać,
bo dochód z posłowania jednak regularny i od biskupa w żaden sposób nie zależy.

Czwartym posłem (sic!) , który przyprawił mnie o atak kolki z daleka od szpitala, był młody człowiek, który będąc wielbicielem spaghetti, wystąpienie premiera przyrównał do nawijania makaronu za uszy. Nie wykluczam jednak drugiej możliwości; makaron zdominował mu podświadomość z powodu prążków na rękawach marynarki, którą:
a - założył na lewą stronę, klasyczną podszewką do wierzchu
b - wybiegł do sejmu w trakcie przymiarki, nie czekając na wszycie rękawów
c - krawiec dostał zawału i facet musiał wyjść, jak stał, bez wykończenia gajera
d - kamerdyner bez wieloletniego doświadczenia i czterech języków obcych, ubrał pana we własną liberię.

Reszta wystąpień umknęła mi z powodów trywialnych i w zasadzie dobrnęłam prawie do końca. Prawie, bo pozostało mi do oceny wystąpienie premiera, co wyrażę skrótowo słownie oraz foto-dokumentem pt. przyszedł walec i wyrównał.

Kłaniam się nisko Szanownym Czytelnikom.

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

C.d.n.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Autorka, żółć obywatelską (powszechną!) leje w niezrównanym stylu!
Choć rzeczywistość dramatyczna, rozbawiona z zainteresowaniem czytałam :-)
Brawo!

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Mielone" w każdej formie budzi moją zdecydowaną niechęć. W dniu, który z taką swadą i polotem opisuje pani Jadwiga kosztowałem to mięcho ostrożnie i niewielkich dawkach. Słusznie zresztą, bo na żołądku słabuję, a łazienka była zajęta przez domowników. Dzielnie przetrwałem najgorsze i dałem ulgę.
SZCZYRE GRATULACJE ZA DOWCIP I HUMOR PORÓWNYWALNY TYLKO DO SKOKU NA GŁÓWKĘ Z 38 KM !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

No cóż... co się tyczy "odwróconej" hipoteki i rzekomych korzyści z niej płynących - pragnę zauważyć, droga Jadwigo, że w tym szatańskim pomyśle nie chodzi o biednych emerytów, ale takich co lokal mieszkalny mają duży i byłoby najlepiej - gdyby był w świeżo wybudowanym apartamentowcu. I do tego - było by dobrze, gdyby byli ci emeryci bardzo schorowani. Skąd o tym wiem? Weszłam w interakcję z taką instytucją, ale tylko wstępną. :)
Co się zaś tyczy obrad sejmowych - z zasady nie uczestniczę w tych przedstawieniach. Dbam o swoją higienę psychiczną.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.