Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Widok z obywatelskiego podwórka

Moje Trzy Grosze

Dodaj do:

Zmniejsz rozmiar tekstu Powiększ rozmiar tekstu

Wyślij Drukuj

Gość dnia

Widok z obywatelskiego podwórka

Gość dnia | 2010-02-09 11:45, aktualizacja: 2010-02-09 11:45:35

0 0 273 NGO kultura liberalna pozarządowcy

Nic tak nie cieszy zawodowego pozarządowca jak to, że dyskusja o NGO to temat dla prasy ogólnopolskiej - drukowanej i internetowej. Nie szkodzi nawet, że ile by się nie powiedziało, w kilku artykułach nie da się powiedzieć wszystkiego. Ważne, że się pisze i spiera - kto wie, może nawet ktoś spoza branży przeczyta i się zainteresuje.

Do tej pory jakoś zawsze było tak, że dyskusja o organizacjach, samoorganizacji i tym wszystkim, co sprawia, że "jest się obywatelem nie tylko co 4 lata w niedzielę", była bardzo branżowa właśnie i hermetyczna. Zupełnie jakbyśmy to społeczeństwo obywatelskie mieli budować na Marsie i spierali się o konstrukcję wahadłowca, który nas tam z drugą prędkością kosmiczną wyniesie. A przecież, poza tym, że nie na Marsie, tylko na Ziemi, i nie wahadłowiec, tylko stowarzyszenie (na przykład), to jeszcze chodzi o tę rzecz, która nas, pozarządowców tak kręci. Wśród zorganizowanych obywateli dochodzi do połączenia tego, co zwykłe i policzalne - liczba udzielonych porad, zorganizowanych imprez, lepiej przygotowanych wolontariuszy, z tym, co, niezwykłe i niepoliczalne - z zaufaniem, współpracą, wspólnym głosem. No to skoro już o tym gadamy i temperatura wypowiedzi taka wysoka, może uda się w dyskusji powrócić do obywatelskich katakumb i powiedzieć współobywatelom, o co w tym wszystkim chodzi, bez branżowej nowomowy - no bo kogo obchodzi jakaś konwergencja partycypacji?

Bo marzy mi się, żeby ta dyskusja trwała. Jak już mamy takie szczęście, że o organizacjach pisze jeszcze ktoś oprócz portalu www.ngo.pl, to może nam się parę rzeczy przypomni. Na przykład taka, że ostatecznie wtórną sprawą jest, czy społeczeństwo się engoizuje, czy to NGOs się uczłowieczają. Chodzi o to, jakich obywateli chcemy albo jakimi obywatelami chcemy być. Czy takimi, którzy patrzą władzy na ręce i podpowiadają, jak ma wydawać publiczne pieniądze, jak zarządzać służbą zdrowia, którędy puścić autostradę i gdzie wybudować przedszkole. Czy takimi, którzy patrzą władzy na ręce, a także deklarują: my część tych rzeczy możemy zrobić sami, w porozumieniu z wami, z poszanowaniem decyzyjności samorządu, ale i za nasze wspólne, publiczne pieniądze.

Anna Mazgal
Więcej czytaj na stronach www.kulturaliberalna.pl

Opcje zaawansowane

NaszeMiasto.pl

Copyright 2010 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.