Facebook Google+ Twitter

Widzew Łódź i Ruch Chorzów. Zagrali jak przyjaciele - na remis

Po Wielkich Derbach Śląska na Stadionie Śląskim „zagościł” Wielki Mecz Przyjaźni. Niestety, samo spotkanie nie zachwyciło. Co więcej w pierwszej połowie spotkania można było odnieść wrażenie, że przyjaźń z trybun przeniosła się na boisko.

Przed meczem dużo mówiło się o możliwej liczbie kibiców na stadionie. Jedni mówili, że 24 tys. wejściówek na taki mecz to zupełnie za mało, drudzy zaś twierdzili zupełnie inaczej. Pomimo słonecznej pogody w sobotnie popołudnie na Stadionie Śląskim zjawiło się „tylko” 14,5 tys. widzów (w tym ok. 3 tys. kibiców z Łodzi).

Mecz lepiej rozpoczęli zawodnicy Widzewa Łódź, którzy potrafili dłużej utrzymać się przy piłce. Już w 1. minucie groźnie na bramkę Roberta Mioduszewskiego uderzał Adrian Budka, ale futbolówka przeleciała nad poprzeczką. Kilkanaście sekund później, w starciu ucierpiał będący ostatnio w dobrej dyspozycji pomocnik Ruchu Chorzów Gabor Straka i ostatecznie w 33. min zastąpił go Piotr Ćwielong. W 36. minucie świetnie w długi róg uderzał Marcin Nowacki, ale Bartosz Fabiniak wyciągnął się jak struna i wybił piłkę na rzut rożny. Śmiało można powiedzieć, że w pierwszej połowie na murawie wiało nudą, za to na trybunach zaprzyjaźnieni kibice obu drużyn świetnie się bawili, co zresztą nie uległo zmianie już do końca spotkania.

Po przerwie jeszcze nie wszyscy kibice zdążyli zasiąść ponownie na swoich miejscach, gdy piłkę do chorzowskiej bramki „wpakował” dopiero co wprowadzony Stefano Napoleoni. Ruch ruszył do ataku i już minutę później dobrą okazję zmarnował Ćwielong. Niestety nie ostatnią… Napór „niebieskich” nie malał, co przyniosło pożądany skutek w 50. minucie spotkania. Do piłki ustawionej w narożniku boiska podszedł Pavol Balaz, a zawodnicy Ruchu ustawili się na linii bramkowej, strzeżonej przez Fabiniaka. To wyraźnie zdziwiło łodzian, co skrzętnie wykorzystał Martin Fabusz i zrobiło się 1:1. Gospodarze złapali wiatr w żagle i dążyli do zdobycia decydującego gola. Niestety, zawodziła skuteczność. Kilka razy niecelnie strzelał wymieniony już Ćwielong, a w dobrej sytuacji strzał Balaza zablokowali obrońcy Widzewa.

Pod koniec spotkania widać było, że zawodnicy, zarówno Ruchu, jak i Widzewa, opadli już z sił i wynik ostatecznie nie uległ zmianie. W następnej kolejce Ruch pojedzie walczyć o punkty do Lubina, a Widzew podejmie na własnym stadionie warszawską Legię. Po sobotnim meczu Pavol Balaz zapewniał, że z Lubina „niebiescy” na pewno nie wrócą bez punktu, tak więc trzymamy go za słowo.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

No różne są wersje co do liczby widzów, ale na konferencji prasowej po meczu pani rzecznik prasowa Ruchu Chorzów podała liczbę 14,5 tysiąca;)no tą resztę chciałem dodać, ale...zapomniałem;) zdarza sie:)dzięki wielkie:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hmm... na stronie Ruchu jest napisane, że 18 tysięcy;) Mniejsza o to, podoba mi się relacja dlatego daję +, ale jeszcze mógłbyś dodać pod tekstem podsumowanie meczu (składy, bramki itp.) :) pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.