Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

167632 miejsce

Widzew Łódź już trenuje

Od blisko dwóch tygodni drużyna Widzewa Łódź przygotowuje się już do nowego sezonu. Po nieudanych, poprzednich rozgrywkach, w klubie zaszły zmiany, a zespół wciąż wierzy, że będzie występował w ekstraklasie.

 / Fot. Logo WidzewaDobre złego początki. "Budujemy wielki Widzew" - tak brzmiało hasło, z którym działacze Widzewa weszli w sezon 2007/2008. Później, jak grom z jasnego nieba, na Sylwestra Cacka, właściciela klubu, spadła wiadomość, że Widzew brał udział w procederze korupcyjnym. Po niespełna trzech miesiącach zapadł wyrok, nakładający na klub karę degradacji. Na domiar złego piłkarze z trudem wygrywali jakiekolwiek spotkanie, a z popularnego "widzewskiego charakteru", zostało już tylko puste hasło.

Swoje niezadowolenie głośno wyrażali kibice. Dostało się Grzegorzowi Bakalarczykowi, dyrektorowi sportowemu i Markowi Zubowi, trenerowi. Na 3 kolejki przed końcem rozgrywek Zub nie pracował już z drużyną. Do Łodzi zawitał Janusz Wójcik. To jednak nie pomogło. Widzew zajął przedostatnie miejsce i z hukiem spadł do III ligi. Przynajmniej tak się wydawało...

Dziś już wiemy, że łodzianie przygotowują się do gry w nowej I lidze. Stało się to po tym, jak Polonia Bytom nie dostała licencji na grę w ekstraklasie. W ten sposób Widzew utrzymał się "sportowo". UEFA jasno wyraziła swoje stanowisko w tej sprawie - Polonia nie ma prawa się odwołać. Jeśli zaś Trybunał Arbitrażowy przy PKOL-u pozytywnie rozpatrzy odwołanie łodzian, wówczas Widzew cudem pozostałby w ekstraklasie. Ten scenariusz jest realny, aczkolwiek nad wyraz optymistyczny.

Kibiców Widzewa cieszą również zmiany w klubie. Ten najbardziej przez nich znienawidzony - Grzegorz Baklarczyk, który do tej pory był dyrektorem sportowym, zajmie się teraz akademią piłkarską tworzoną na wzór zachodni. Jego pozycję ma zająć... Marek Zub. To jednak nie powinno stanowić problemu, bowiem jak zapewniają władze od tej pory, trener Widzewa staje się jednocześnie managerem, odpowiadającym za transfery. To stanowisko łodzianie powierzyli Waldemarowi Fornalikowi. Zadanie ma o tyle niewdzięczne, że wciąż nie wie w jakiej lidze zagrają jego piłkarze. Póki co, przygotowania idą bez większych zakłóceń.

Widzewiacy po serii treningów na własnych obiektach, w poniedziałek wyjechali na zgrupowanie do Grodziska Wielkopolskiego, gdzie przebywać ma także warszawska Legia. Do bezpośredniego starcia miedzy tymi drużynami jednak nie dojdzie. Co więcej, Widzew większość treningów ma przeprowadzić na boiskach w Opalenicy, które według Waldemara Fornalika wcale nie są gorsze od tych w Grodzisku.

Kadra łodzian niezbyt się uszczupliła. Z wypożyczenia do Kielc powrócił Maciej Kowalczyk, a Sławomirowi Szelidze skończył się kontrakt. Do Grodziska z powodów zdrowotnych nie pojechała także gwiazda drużyny - Stefano Napoleoni. Z drużyną trenuje za to 19-letni Wigier Suwałki i Andrzej Niewulis, grający na pozycji bocznego obrońcy. Był on już w Widzewie testowany w poprzednim sezonie, wówczas nie dogadał się z klubem. Treningi z pełnym obciążeniem wznowił także największy pechowiec w Widzewie, Sebastian Madera. Młody obrońca, którego nękają złamania piszczeli, ma wreszcie odpłacić się za zaufanie, jakim obdarzyli go w Łodzi. Pod pieczą Fornalika ma znaleźć się jeszcze co najmniej 3 piłkarzy. - Chcemy wzmocnić każdą formację jednym zawodnikiem - stwierdził w rozmowie z serwisem widzewiak.pl.

Kibice liczą na doświadczonych piłkarzy, których tak brakowało w poprzednich dwóch sezonach. Nowi zawodnicy powinni zjawić się na miejscu jeszcze w tym tygodniu. Pewnie nie bez przyczyny sparing z rosyjskim Amkarem Perm, zostanie rozegrany w sobotę, a nie jak planowano w środę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.