Facebook Google+ Twitter

Widzew wreszcie wygrał na wyjeździe

We wtorek, piłkarze łódzkiego Widzewa po prawie dwóch latach wygrali wyjazdowe spotkanie. W Gdyni, gola na wagę trzech punktów i pierwszego zwycięstwa w sezonie zdobył Adam Duda, wychowanek Lechii Gdańsk.

Włodzimierz Tylak / Fot. KolaninKażda zła seria kiedyś się kończy. Niemoc widzewiaków na boiskach rywali trwała od 20 października 2012 roku, kiedy w Gliwicach łodzianie trenowani przez Radosława Mroczkowskiego ograli miejscowego Piasta. Tamten mecz, podobnie jak wczorajszy, zakończył się wygraną 2:1 a decydujące trafienie goście zanotowali w końcówce spotkania. W Gliwicach Łukasz Broź z karnego pokonał Dariusza Trelę a porażkę Arki przypieczętował Adam Duda, który wykorzystał dokładne, prostopadłe podanie Bartłomieja Kasprzaka.

Zwycięstwo w Gdyni jest szczególnie ważne dla obecnego trenera łódzkiej drużyny, Włodzimierza Tylaka, pod którego adresem kierowana była bardzo ostra krytyka po fatalnych występach Widzewa na początku pierwszoligowego sezonu. Trudno się dziwić, że po golu Dudy, Tylak niemal eksplodował ze szczęścia, budząc sympatię nawet u największych przeciwników jego obecności w klubie z alei Piłsudskiego. Wciąż jednak pozycja obecnego trenera jest bardzo słaba i Widzew będzie musiał wygrać także w kolejnych spotkaniach aby szkoleniowiec przekonał do siebie kibiców. Do niedzieli może jednak spać spokojnie.

Przed objęciem posady trenera przez Tylaka, widzewiaków prowadził Rafał Pawlak a następnie Artur Skowronek jednak żadnemu z tych szkoleniowców nie udało się odnieść z łodzianami zwycięstwa na wyjeździe. Blisko był Skowronek w końcówce poprzedniego sezonu w Kielcach, kiedy łodzianie do przerwy prowadzili 2:0. Druga połowa była już jednak w wykonaniu łodzian beznadziejna i drużyna dosyć szczęśliwie uratowała z Koroną remis. Tamten mecz właściwie przesądził o spadku Widzewa do pierwszej ligi.

Sukces w Gdyni, pozwolił widzewiakom opuścić strefę spadkową jednak wciąż trudno powiedzieć jakie są aktualne możliwości łodzian. Z Arką podopiecznym Tylaka grało się o wiele lepiej niż z poprzednimi rywalami ponieważ gospodarze ustawieni byli bardziej ofensywnie, co stwarzało widzewiakom okazje do przeprowadzania kontrataków. W taki sposób padła zwycięska bramka ale także Piotr Mroziński doprowadził przed przerwą do wyrównania, po przytomnym i szybkim rozegraniu piłki w środku pola. Z przeciwnikami nastawionymi na grę obronną Widzew na razie sobie nie radzi a po wtorkowym meczu można się spodziewać, że kolejne drużyny, z którymi przyjdzie się mierzyć łodzianom, wyciągną odpowiednie wnioski i skupią się głównie na defensywie.

W najbliższą niedzielę Widzew podejmie w Łodzi wicelidera rozgrywek, Stomil Olsztyn.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.