Zaszczyt gospodarza inauguracji rozgrywek sezonu 2006/2007 przypadł Widzewowi. Już dziś o godz. 20 beniaminek podejmuje Dyskobolię Grodzisk Wielkopolski. Będzie to pierwsze spotkanie, które obejrzy nowy selekcjoner kadry Leo Beenhakker.
Prezes klubu z Grodziska Zbigniew Drzymała zmniejszył kontrakty i dokonał wielu zmian w składzie. Odejścia byłych widzewiaków Marcina Zająca (do Lecha) oraz Bartosza Ślusarskiego (do portugalskiej Leiry) nie można przeceniać i uznać, że to słabszy zespół niż w poprzednim sezonie. Wszak wrócili po wypożyczeniach Michał Goliński oraz Marcin Nowacki, a drużynę wzmocnili byli lechici: reprezentant z azjatyckiego mundialu Piotr Świerczewski, Mariusz Mowlik, Błażej Telichowski oraz Tomasz Jodłowiec z Podbeskidzia (wcześniej był zawodnikiem SMS i Widzewa).
W zespole z Grodziska występują byli widzewiacy Dariusz Gęsior oraz Jarosław Lato. Czeski trener Werner Liczka nie będzie mógł skorzystać z kontuzjowanych: Zdenka Mynara oraz wspomnianych Gęsiora i Golińskiego. Do rezerw odsunięci zostali Igor Kozioł i Radim Sablik, którzy nie zgodzili się na zmniejszenie kontraktów. Do najgroźniejszych zawodników gości należą: wszechstronny pomocnik Piotr Piechniak, Adrian Sikora oraz Piotr Rocki. Ciekawe czy dostanie dziś szansę syn trenera Marcel Liczka. Goście mają przewagę pierwszoligowego doświadczenia. Aktualni piłkarze Dyskobolii zdobyli 195 goli, a kadra widzewiaków na dzisiejszy mecz... ani jednego.
Dyskobolia ma także świetny bilans meczów na boisku przy al. Piłsudskiego, gdzie nigdy nie przegrała. Wyniki (na pierwszym miejscu Widzew): 1997/1998 2:3 (w Łodzi) i 3:0 (w Grodzisku), 1999/2000 2:3 i 0:1, 2000/01 1:2 i 1:1, 2001/02 1:1 i 1:0, 2002/03 0:2 i 1:1, 2003/04 0:3 (walkower) i 0:2. Ostatni mecz w Łodzi był zarazem ostatnim meczem Widzewa w ekstraklasie (przy wyniku 1:0 dla Dyskobolii kibice wbiegli na boisko i sędzia nie dokończył spotkania, stąd walkower).
Po dwóch latach nieobecności wśród najlepszych Widzew wraca do ekstraklasy. Podobny powrót po drugoligowej kwarantannie w 1991 roku przyniósł widzewiakom wygraną nad Igloopolem Dębica aż 5:0. Dziś trudno marzyć o takim sukcesie, ale kibice wierzą, że Widzew zdoła odnieść zwycięstwo nr 250 w pierwszej lidze. Wartość widzewskiej drużyny jest bodaj największą niewiadomą rozgrywek. Głównie dlatego, że będzie to najmłodszy zespół w pierwszej lidze i do tego prowadzony przez najmłodszego szkoleniowca (Michał Probierz ma 34 lata i dziś zadebiutuje jako trener ekstraklasy). Nie bez znaczenia jest też fakt, że mistrz drugiej ligi grał w poprzednim sezonie systemem 3-5-2, a teraz przestawił się na system 4-4-2 i to może też stwarzać początkowo problemy. Zwłaszcza przy tak gruntownych zmianach personalnych w każdej formacji.
– Choć nie mogę skorzystać z kilku podstawowych zawodników na czele z naszym najlepszym napastnikiem Bartkiem Grzelakiem, to jednak wierzę, że dziś wygramy - mówi trener Widzewa. – Mogę zapewnić, że zespół będzie walczył, wspierany przez naszych wspaniałych kibiców. Ponad połowa drużyny w meczu z Dyskobolią będzie debiutowała w ekstraklasie, a niektórzy nie grali nawet w drugiej lidze. Liczę, że widzewska młodzież wytrzyma stawkę, zaskoczy rywali i nawiąże do legendy tego klubu.
Z zawodników Widzewa najwięcej meczów w ekstraklasie rozegrali obrońcy: Jakub Rzeźniczak (który w barwach Widzewa i Legii wystąpił w 45 spotkaniach w pierwszej lidze) oraz pozyskany z Zagłębia Lubin Robert Kłos (41). Ewentualny dzisiejszy występ byłby debiutem w ekstraklasie dla: Piotra Stawarczyka, Andrzeja Tychowskiego, Zbigniewa Witkowskiego, Macieja Bębenka, Jarosława Białka, Bartosza Iwana, Marcina Stefanika, Sławomira Szeligi, Nenada Zecevicia, Saszy Bogunovicia, Krzysztofa Sokalskiego, Piotra Grzelczaka, Piotra Kuklisa.
Bogusław Kukuć
PT