Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

52905 miejsce

Widzowie szaleją podczas festiwalu Heineken Open'er

  • Źródło: Nasze Miasto
  • Data dodania: 2006-07-09 09:30

Open'er ma już ustaloną markę, a opiniotwórczy brytyjski magazyn "Q" typował go jako jedno z pięciu największych wydarzeń muzycznych tego lata w Europie.

Sprawdziło się. Już po pierwszym dniu festiwalu Heineken Open'er w Gdyni można mówić o sukcesie tej imprezy. Na lotnisku w Gdyńskich Babich Dołach bawiło się około 30 tys. fanów muzyki alternatywnej. Manu Chao niczym nie zaskoczył. zagrał charakterystyczną dla siebie miksturę rocka, reggae i muzyki latynoskiej, ale za to jak to zrobił!

Open'er to marka

Jest to pierwsza edycja festiwalu, odbywająca się w miejscu, które ma praktycznie nieograniczoną pojemność, niestety, jest położone daleko od centrum miasta. Fanom to nie przeszkadzało, wśród publiczności byli nawet Australijczycy, nie mówiąc o turystach ze wszystkich krajów ościennych. Open'er ma już ustaloną markę, a opiniotwórczy brytyjski magazyn "Q" typował go jako jedno z pięciu największych wydarzeń muzycznych tego lata w Europie.

Owacje dla zwycięzcy

Otwarcie na głównej scenie należało do Polaków, czyli Fisza i Emade z zaproszonymi gośćmi. Bracia Waglewscy nie rozczarowali, ale ich występ był zaledwie rozgrzewką przed koncertem Manu Chao, który został przyjęty entuzjastycznie. Katalończyk z Paryża niczym nie zaskoczył. zagrał charakterystyczną dla siebie miksturę rocka, reggae i muzyki latynoskiej, ale za to jak to zrobił! Praktycznie wszyscy beztrosko kołysali się w rytm przebojów legendarnego zespołu Mano Negra i tych z solowej kariery Chao. Publiczność nie chciała wypuścić go ze sceny, a kończący koncert "King Of The Bongo" zakończył się olbrzymią owacją.
Dla następnego wykonawcy taki entuzjazm zawsze komplikuje sytuację i tak się stało w tym przypadku - występ słynnego hiphopowego producenta Pharella Williamsa był odebrany chłodno. To krzywdzi Amerykanina, który dał bardzo dobry koncert nowoczesnego i ambitnego hip-hopu. Niestety, zawsze muszą być zwycięzcy i przegrani.
Bezwzględny triumf odniósł zespół Placebo, który zamykał stawkę tego dnia. Potwierdziło się, że to rockowe trio ma po prostu kultowy status i świetnie sprawdza się na żywo. Wersje przebojów Placebo nie odbiegały specjalnie od tych znanych z płyt, ale zostały wykonane bardzo precyzyjnie i z wielkim "wykopem". Brytyjska grupa potwierdziła, że należy do absolutnej elity współczesnego rocka. Jeśli kolejne dni udadzą się równie dobrze, będziemy tegoroczny festiwal pamiętać przez całe lata.

Bez wypadków i incydentów

Widzowie oczekując wczoraj na drugi z wielkich koncertów organizowali sobie przeróżne rozrywki. Część osób ustawiła sobie na wielkim, festiwalowym placu prowizoryczne bramki i grała w piłkę, inni wybrali się "w miasto". Mimo nieznośnego upału - zarówno podczas koncertów, jak i później, mało pracy mieli lekarze i sanitariusze, dyżurujący w punktach medycznych. Natłok widzów nie spowodował sytuacji krytycznych. Wśród publiczności zdarzyły się jedynie sporadyczne omdlenia i zasłabnięcia, nikomu jednak nic poważnego się nie stało.
- Tylko raz podczas omdlenia karetka musiała wyjeżdżać z terenu imprezy do szpitala - twierdzi Wojciech Gapiński, jeden z pracowników punktu medycznego.
Jak dotychczas festiwal nie przysporzył też pracy policjantom.
- Żadnych poważniejszych incydentów nam nie zgłaszano - mówi Donata Kozieniec, rzecznik gdyńskiej policji.

Tymczasem do Gdyni ściąga coraz więcej osób, aby uczestniczyć w ostatnim, kulminacyjnym dniu festiwalu. W miasteczku namiotowym wczoraj powoli zaczynało brakować miejsc. Mnóstwo festiwalowych gości w ogóle jednak nie śpi, po zakończeniu koncertów szukają wrażeń na plaży lub w centrum miasta. Tłok w festiwalowym miasteczku nie jest więc uciążliwy.
- Nie po to tutaj przyjechałem, aby spać - mówi Artur Czyżyk z Poznania. - Chcę się cały czas bawić. Na sen będę miał czas, jak wrócę do domu.
Publiczność odlicza już godziny do sobotniego, wielkiego występu takich sław, jak Roger Sanchez, Basement Jaxx, Kanye West i The Streets.
- Dzisiejszy koncert musi być niesamowity - twierdzi Karol Czajka z Warszawy.

Tomasz Rozwadowski Szymon Szadurski - NaszeMiasto.pl
D.P.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Której części relacji mam wierzyć - tej, w której Pharell Williams został odebrany chłodno czy tej, w której jego koncert wzbudził największy aplauz? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.