Facebook Google+ Twitter

Więcej gwiazd wokół islamskiego półksiężyca?

Początki starań Turcji o przystąpienie do Unii Europejskiej sięgają 1963 r. Formalnie proces akcesyjny tego kraju rozpoczął się 14 kwietnia 1987 roku poprzez złożenie oficjalnej aplikacji. Negocjacje trwają już od przeszło dwudziestu lat.


Kusadasi - kurort wypoczynkowy na śródziemnomorskiej riwierze. Miejsce zamachów w 2005 roku. / Fot. Bartosz GardockiGoszczę u niezamożnej, robotniczej rodziny w Izmirze. Rodzice mojego znajomego, Ahmeta, są doskonałym przykładem wspaniałej tureckiej gościnności. Zostałem przyjęty niezwykle serdecznie i mimo ich skromnych możliwości – nadzwyczaj wystawnie. Tematy rozmów same schodzą na politykę. Jestem świadkiem rzadkiego tu racjonalizmu w podejściu do kwestii tureckiej w UE.

- Turcja w Unii? Ja tego nie dożyję - mówi ojciec Ahmeta, Mehmet. - Musielibyśmy całkowicie zmienić naszą kulturę, a wielu moich rodaków wcale sobie tego nie życzy.
Popijając raki, dyskutujemy jeszcze długo po ostatniej tego dnia modlitwie imama, którego słowa trzeszczą niewyraźnie z zainstalowanego na minarecie głośnika. Gospodarze wyjaśniają, że już od pewnego czasu słowa pieśni odtwarzane są z kasety, a nie deklamowane na żywo... Pomimo trwającego ramadanu, Mehmet dalej polewa swoją anyżkową wódkę, a z biegiem rozmowy jego spostrzeżenia wydają się być coraz trafniejsze. Twierdzi, że Turcja niebędąca członkiem Unii, stanowi dla Europy swego rodzaju „zawór bezpieczeństwa”, „bufor” w kontaktach z Azją, w tej strefie swojej wschodniej granicy. W trakcie rozmowy da się jednak zauważyć wyraźną różnicę światopoglądową pomiędzy Mehmetem, a jego synem. Ahmet, będący przedstawicielem młodszego pokolenia, nie zgadza się z ojcem i nie kryje swoich aspiracji do zachodniego świata.

Około drugiej nad ranem wreszcie kładziemy się spać. Jutro ruszam dalej, na południe. Efez uświadomi mi jak wielką ironią jest, iż na każdym kroku tej muzułmańskiej ziemi można się natknąć na całe mnóstwo śladów chrześcijańskiej historii dziejów.


Wątpliwy interes ekonomiczny sojuszu w przyjęciu Turcji w krąg swoich członków wydaje się być najistotniejszym i autentycznie uzasadnionym argumentem przeciwników tego akcesu. Turecka gospodarka nie należy do słabych, jednakże znajduje się dopiero w fazie rozwoju. Pomimo optymistycznych prognoz aneks tego rynku do grupy unijnej na dzień dzisiejszy stanowiłby znaczące obciążenie ekonomiczne dla aktualnych członków wspólnoty. Kwestia finansowa wbrew pozorom sięga również wspomnianego wcześniej problemu – dysonansu kulturowego. I tu koło argumentów się zamyka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Gosia
  • Gosia
  • 13.12.2011 11:51

super napisany artykuł, trafnie omówiony temat

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo interesujący artykuł. Świetnie pokazana polityka oraz ludzie, ich poglądy na tle wspaniałego krajobrazu. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niesamowicie wciągający artykuł ;))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny artykuł, chociaż bardziej moim zdaniem pasowałby do kategorii "podróże".

"Tamten region rządzi się własnym prawem. Politycy rozumieją, że nie są w stanie wiele zrobić jakakolwiek interwencja państwa i próba narzucenia wschodnim krainom tzw. cywilizowanego prawa skończyłaby się wojną domową, a nawet, co bardzo prawdopodobne, wyodrębnieniem się tych ziem spod oficjalnej przynależności do Turcji i początkiem wojny o ich niepodległość." - i tu tkwi właśnie istota problemu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2018 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.