Facebook Google+ Twitter

Więcej kalkulacji niż sportowej rywalizacji

Puchar świata w skokach narciarskich dobiegł końca. Kryształowa kula trafiła do bezkonkurencyjnego w tym sezonie Simona Ammana. Na podium znaleźli się także Gregor Schlirenzauer oraz Thomas Morgenstern, a 5. miejsce przypadło Adamowi Małyszowi.

Był to sezon niezwykle emocjonujący, lecz także rewolucyjny, głównie za sprawą nowego systemu punktacji. Chcąc wyeliminować przypadkowość w skokach zdecydowano się na stworzenie specjalnego przelicznika. Uwzględnia on siłę wiatru i w zależności od jego natężenia i kierunku zawodnik otrzymuje punkty dodatnie lub też ujemne. Ponadto zgodnie z tym systemem w czasie konkursu dopuszczana jest zmiana belki, co też skutkuje odpowiednią zmianą punktową. Rozwiązanie to, począwszy od letniej Grand Prix, gdzie było testowane po raz pierwszy, budzi sporo kontrowersji. Wielu było zdania, że nie zostanie on wprowadzony, z racji tego, iż jest mocno skomplikowany i niedopracowany. Jednak Międzynarodowa Federacja Narciarska zdecydowała się na testowanie nowego systemu od zawodów w Willingen po kończące pucharowe zmagania Oslo.

Mogłoby się wydawać, że jest to idealne rozwiązanie, dzięki czemu wiatr nie będzie już rozdawać kart podczas zawodów. W praktyce niestety już tak dobrze to nie wyglądało. Pomysł sam w sobie nie jest na pewno zły, lecz do ideału dużo mu brakuje. Wiele osób jest zdania, że jest zdecydowanie za mało punktów pomiarowych na skoczni, aby ten system był miarodajny. Obecnie mierzy się siłę wiatru tylko w trzech punktach na niej, co przy często zmieniających się warunkach nie odda wiernie tego, co w danym momencie dzieje się na skoczni. Inną kwestią pozostaje sama wartość dodawania lub odejmowania punktów, która również budzi wiele kontrowersji.

Za wiatr wiejący w plecy powinna być większa rekompensata punktowa, ponieważ znacznie zmniejsza ona możliwość osiągnięcia dobrego rezultatu. Doskonałym przykładem może być tutaj Adam Małysz, który podczas konkursu w Lillehammer, wierząc przelicznikom, miał dwukrotnie silniejszy wiatr od skaczących przed nim zawodników. Mimo tego dodatnie punkty jakie otrzymał nie zrekompensowały mu straty jaką poniósł w odległości. Krytyczne głosy odnoszą się również do kwestii, gdzie przykładowo zawodnik skaczący 130 metrów przegrywa z zawodnikiem skaczącym sporo metrów krócej. W ostatnim konkursie w Oslo wygrał Simon Amman, mimo że skoczył 5 metrów bliżej niż Adam Małysz, który uplasował się na drugiej pozycji.

Nowy system punktacji umożliwia też zmianę belki w czasie rozgrywania zawodów bez konieczności powtarzania skoków przez zawodników. Tu rodzą się kolejne pytania odnośnie momentu zmiany belki oraz tego czy jest to konieczne. Oczywiście jeśli mamy do czynienia z silnymi podmuchami zagrażającymi zdrowiu zawodników to zmiana taka jest dopuszczalna. Niestety jury obniża lub podwyższa rozbieg głównie w zależności od tego jaki zawodnik w danym momencie skacze. Warunki powinny być równe dla wszystkich, więc jeśli sędziowie obawiają się o zdrowie zawodników powinni rozpoczynać zawody z niskiej belki i nie manipulować nią w trakcie. Przykład tego typu zachowania można było zobaczyć podczas konkursu w Lahti, gdzie zmniejszono rozbieg przez ostatnim skoczkiem, którym był Amman. Skoro wszyscy skaczą z tego samego najazdu jego zmiana przed ostatnim skokiem jest co najmniej niezrozumiała.

System ten, dopóki nie zostanie odpowiednio dopracowany, będzie zapewne często krytykowany. Sport to nie matematyczne formuły rzekomo wyrównujące szanse, lecz czysto sportowa rywalizacja niezakłócana sędziowskimi decyzjami, mogącymi wypaczać zawody. Oby przedstawiciele fis mieli to na uwadze, podejmując ostateczną decyzję odnośnie wprowadzenia nowego systemu punktacji na stałe.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Taka postawa jest domeną większości działaczy sportowych w Polsce, szczególnie PZPN.

Komentarz został ukrytyrozwiń

O jakże często sędziowie są stronniczy.Przykłady można mnożyć.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.03.2010 07:49

Ciężko się z autorką nie zgodzić, formuły matematyczne nie powinny rządzić sportem. Przy stronniczej grupie sędziów mogło by dojść do sporych manipulacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.