Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

172577 miejsce

Wieczni emigranci?

Media opisują rzekomy koniec emigracji młodych Polaków. Niestety, to błędna teza. Bo wyliczenia o opłacalności pracy za granicą to często teoria zza biurka, a poza tym pieniądze to nie jedyny argument za wyjazdem.

Przez media przelewa się wielka fala spekulacji na temat rzekomego końca emigracji. A jeśli nie końca, to przynajmniej zahamowania tendencji. Jako dowód podaje się m.in. rosnące zarobki w naszym kraju, spadającą opłacalność zarabiania za granicą i... I niewiele więcej. A to niestety (!) za mało, aby wieszczyć koniec wyjazdów młodych ludzi.
Musimy przyjąć do wiadomości, że każdego roku pokaźna liczba naszych rodaków będzie wybierała wyjazd za granicę. Bo przyczyny takiego wyboru nie ograniczają się do spraw płacowych. Zresztą z tymi rosnącymi płacami to sprawa jest bardziej złożona.

Po pierwsze, nadal - mimo wzrostu płac w Polsce - emigracja daje młodym ludziom skokowy wzrost wynagrodzeń. Bo polska średnia, która pnie się w górę, to głównie zasługa wyższych wynagrodzeń względnie wąskiej grupy ludzi, tych, którzy już wcześniej byli w miarę majętni. Absolwent, nawet po dobrej uczelni, umiarkowanie odczuje ten wzrost. Dla niego wybór nadal będzie oczywisty - wyjazd.

Po drugie, zmniejszanie się różnic w wynagrodzeniach i jest, i... go nie ma. Siada domorosły ekonomista przy komputerze i liczy. Cena funta (euro, dolara itp.) trzy lata temu i teraz. Wynik jest oczywisty - zarobki za granicą spadają... A ja tu zaprotestuję. Spadają, ale jeśli wyrażamy je w złotych. Jeśli ktoś zostaje za granicą na dłużej, mniej przejmuje się przelicznikiem na złote. A w miejscu emigracyjnej pracy jego zarobki utrzymują tzw. wartość nabywczą. W dodatku wartość nabywcza jego pensji (spadającej w złotych!) jest nieporównywalnie wyższa, niż zarobki, które uzyskiwałby w Polsce. Może wręcz okazać się, że słaby funt (dolar, euro itp.) zniechęca do powrotu. Czemu? Bo w miejscu zarabiania utrzymuje swoją wartość, a w przeliczeniu na złote kapitalik traci na wartości... Oczywiście całe to rozumowanie odpada, jeśli ktoś pracuje tylko po to, aby wysyłać pieniądze rodzinie w kraju. Ale wybory wielu młodych ludzi są inne - oni liczą na karierę za granicą. I ją realizują.

Po trzecie
, liczy się także... inflacja. Bo rosnącym w Polsce płacom towarzyszy wzrost cen (ostatnio ok. 4 proc. w skali roku). Galopują w górę ceny tych towarów i usług, na których trudno oszczędzać (energia, żywność). Tak więc polskie podwyżki płac w zasadzie tylko rekompensują wzrost cen. Mało kto uważa, że żyje mu się dużo lepiej. A na zachodzie Europy ceny są znacznie bardziej stabilne.

Po czwarte, Polska w gruncie rzeczy jest droga. Tak, wiem, ile kosztuje mięso we Włoszech albo chleb w Niemczech. Ale wiem też, że przeciętny staro-unijny-Europejczyk (ale wymyśliłem!) za swoją pensję kupi dużo więcej paliwa czy innych usług niż Polak w swoim kraju (owa wspomniana siła nabywcza!). Do tego jak widzę przeceny w polskich sklepach, to śmiech mnie ogarnia. W Niemczech to są przeceny, a o tradycyjnym szturmie na londyńskie domy towarowe 26 grudnia w ogóle nie wspominam! I na marginesie - zabawa dla wytrwałych. Porównajcie ceny w Aquaparku w Sopocie z Egzotyczną Wyspą (aquapark pod Berlinem). Liczyłem dwa razy! Dwa razy wyszło to samo.

Po piąte, liczy się atmosfera. W miejscu pracy i w kraju. Młodzi ludzie alergicznie zareagowali na rządy PiS. Ale równie alergicznie reagują na układy w pracy, gdy szef ma co chwilę nową brykę (wcale nie z przeceny!), a oni o każdą podwyżkę muszą walczyć. Teraz opowieści o szefach niepłacących za pracę brzmią trochę jak żart, ale trzy-cztery lata temu była to polska norma. A pracownicy tego nie zapominają.

I wreszcie, po szóste, emigracja bywa ciekawa. Dla wykształconego, mającego pracę człowieka emigracja może być okazją do zmiany całego życia, do wyboru miejsca, gdzie chce się wychowywać dzieci. Może być formą przygody. Dla części Polaków, obywateli Europy, miejsce pracy jest kwestią umowy i wyboru. Może to być wybór w trójkącie Wrocław-Warszawa-Trójmiasto, ale też w trójkącie Londyn-Dublin-Barcelona. Takie wybory wymagają odwagi, ale tej Polakom nie brakuje. Dlatego nie wierzę w koniec emigracji. Mam raczej wrażenie, że Polacy będą pięli się coraz wyżej w europejskich firmach, że większość z nich zamiast na zmywaku będzie pracowała w zupełnie innych warunkach, za zupełnie inne pieniądze. Czego życzę nam wszystkim i naszym dzieciom!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 07.01.2008 13:35

Artykuł bardzo dobry ,ale dodałbym jeszcze jedną przyczynę wyjazdów. Jesteśmy światopoglądowo totalnym zaściankiem m.in dlatego jest na "placówkę kulturalną" zwaną tez świątynią Opatrzności Bożej a nie ma na zapładnianie in vitro (bełkot pani minister w tej sprawie przekracza wszelkie granice).
Ujawnienie ,że ktoś znany jest gejem staje się wydarzenie miesiąca (środek Europy XXI WIEK)
No i niepodpisanie Karty Praw Podstawowych!!!!).Powyższe wytyki dotyczą nowego rządu na który tak czekaliśmy .
I ostatni argument : to,że przez 2 lata Polską rządzili ci koszmarni bliżniacy wspomagani przez przestępcę i neototalitarystę. Po tym jak zaczyna PO można się spodziewać ich powrotu do władzy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rzeczywiście bardzo ciekawy. Też kiedyś o tym myślałem, ale jeszcze do tego mi bardzo daleko. Nie wiem w jakiej sytuacji będę się znajdował po studiach, czyli za.. 8 lat.

Plus dla ciebie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy artykuł (+) Zastanawiam się nad wyjazdem zaraz po ukończeniu studiów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.