Od pewnego czasu obserwuję w naszym społeczeństwie pewną przypadłość, a mianowicie ciągłe narzekanie na swój wiek. Niektórzy ludzie "umierają" całe życie, skarżąc się na wszystkie choroby świata.
Zobacz także:
Artykuły
(10)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(4.36)
Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Katarzyna Pucek 26.11.2008 19:31
ja jestem dopiero chora jak posłucham hipochondryków pod gabnetem... krew zalewa, bo rodzina już nei ma siły teg osłuchać to obcych ludz męczą, ja podziwiam tych, którzy są ostatni do zamęczanai aswoją skromną osobą (wąłśnie tacy sąprawdziwie chozy zazwyczaj), a hoipochondrycy znieczulają przez wąłsny egiozm lekarzy na ludzkie cierpenie, im psycholog potrzebny, bo nei makja komu się wyżalic
Piotr Madajczyk 09.11.2007 19:26
Jadwigo, trochę dystansu do siebie i do innych. Są ludzie, którzy idą przez życie narzekając, że choroby, że niedługo umrą, że coś tam jeszcze. Naprawdę sądzisz, że to takie super ważne w ocenie ludzi? Są jacy są, znam wielu gorszych, którzy się nigdy na choroby nie skarżą.
Aha, dla mnie plagą gabinetów lekarskich (ale tylko niektórych) są lekarze. Niektórzy świetni, a niektórzy bardzo średniomądrzy, ale sądzący, że jako lekarze są automatycznie autorytetem moralnym.
Jadwiga Kowalczyk 09.11.2007 06:50
Krzysztofie - w wiecznie chorymi na wszystko slużba zdrowia ma do czynienia codziennie. Sama obserowałam to zjawisko pracując w szpitalu.
Zadreczaja otoczenie, lekarzy, pielęgniarki, sąsiadów i znajomych. Każą wysłuchiwac bzdetnych historii, kartkuja stosy wyskamlanych recept i przechowuja kilogramy nie uzywanych leków.
W antraktach biegają na wszystkie znajome i nieznajome pogrzeby kiwając glowami "tak tak, moja pani. dopiero 60 lat juz do ziemi".
Plaga gabinetów lekarskich, przychodni, poradni, stali bywalcy oddzialow szpitalnych i pracowni diagnostycznych.
Klara Maj 08.11.2007 14:30
dwa problemy zarysowane:
- hipochondria/ mnie np. nieobca/, fascynujacy temat
- radość życia i dlaczego większość z nas jej nie ma, też fascynujący temat
- tęsknota za tym co było, czyli bycie kompletnie nie zen;]
tematy habilitacyjne, że tak powiem;]
Marika Przybył 08.11.2007 14:30
(+) za zgrabny i mimo wszystko optymistyczny tekst.