Facebook Google+ Twitter

Wieczór pełen niespodzianek - IRA zagrała w Lublinie

Grają już ponad dwie dekady. W latach 90. odnieśli wielki sukces, wpisując się w czołówkę polskiej muzyki rockowej, a utwory takie jak "Mój dom" czy "Nadzieja" śpiewali wszyscy.

IRA, Lublin, 07.05.10, Medykalia 2010 / Fot. Marcin IwanObdarzona wokalistą o charakterystycznym głosie radomska formacja IRA gościła w Lublinie 7 maja br. w ramach Medykaliów 2010.

Do dziś panowie potrafią rozgrzać publikę do czerwoności podczas swych koncertów, czego dowodem był także lubelski występ. Zaczęło się krzepko, od elektronicznego intro, po czym pojawił się "Mocny", a ludzie pod sceną oszaleli. Trzeba przyznać, że muzycy lubią zaszaleć na scenie. Potem było już tylko lepiej i tak przez dwie godziny - aż do końca występu.

Po przebojowym "Mocnym" pojawił się ostry i odważny "Z dnia na dzień", gitarowa moc z ikrą z ostatniej płyty "9". Usłyszeliśmy też agresywne kawałki z wykopem - "Mój Bóg" i "Żyję" również pochodzące z najnowszego wydawnictwa. Gadowski ma w swoim głosie niesłychany ogień, a zespół podczas koncertu to energetyczna dawka potężnej muzyki zbudowanej na rockowych podwalinach. Tego wieczoru nie zabrakło największych przebojów zarówno starszych, jak i tych ostatnich. Pojawiły się min. balladowy "Bez ciebie znikam", pochodzące z solowego projektu Gadowskiego "Szczęśliwego Nowego Jorku" i "Ona jest ze snu" - hicior, na który czekała widownia; ponadto mocne "Ogień" i "Ikar" z kąśliwymi riffami gitarowymi oraz rozwijające się w refrenie "Parę chwil".

Od samego początku koncertu Gadowski występował przy akompaniamencie tłumu, a niesamowita energia zespołu była z pewnością podkręcana głośnymi śpiewami fanów znających utwory i bawiących się do nich. Wokalista niejednokrotnie z przekorą dziwił się, że wszyscy znają grane kawałki, a na twarzach zespołu malowało się szczęście, dające kopa do dalszej części energetycznego koncertu.

Prawdziwy pazur pojawił się podczas "Come Together" z repertuaru The Beatles, ale nie zabrakło też lirycznych momentów. Już podczas rozstawiania sprzętu pojawił się dodatkowy instrument - klawisze, co było nowością, gdyż zazwyczaj IRA nie używa ich podczas koncertów. Tym razem jednak za sterami zasiadł producent Marcin Trojanowski i w eter popłynęła wygładzona kompozycja z ostatniego albumu - "Nie daj mi odejść". W górze oczywiście pojawiły się zapalniczki, a w tłumie bujające się pary, jednak odpoczynek był chwilowy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

"Mój dom" to te szare ulice - jedna z pierwszych płyt jakie kupiłem za mycie okien :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

fotogaleria z koncertu link

Komentarz został ukrytyrozwiń

to był koncert!! Chciałbym w ich wieku tak nap.... grać znaczy się :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.