Facebook Google+ Twitter

Wieczór wyborczy pełen nerwów

Jako politolog z uwagą śledzę każde wybory. Po tegorocznym wieczorze wyborczym spodziewałam się niesamowitych emocji. Ale to, co się działo przeszło moje najśmielsze oczekiwania...

Najważniejsze wybory od przełomowego roku 1989! Polacy pokażą, czy chcą kontynuacji uzdrawiających reform (patrz: IV RP), czy wręcz przeciwnie - powrotu do chorego układu (patrz: III RP) - oto wersja Prawa i Sprawiedliwości. Polacy udowodnią rządzącym, że chcą powrotu do normalności - przekonywali liderzy partii opozycyjnych. I ja im uwierzyłam...

Na głosowanie zaciągnęłam koleżankę, która zarzekała się, że głosować nie będzie. Innym znajomym delikatnie jedynie sms-ami przypomniałam o ich obywatelskim obowiązku. Po dniu pełnym nerwów, punktualnie o 19.50 zasiadłam przed telewizorem. Pierwszym przedłużeniem ciszy wyborczej się specjalnie nie przejęłam. "W końcu to tylko pół godziny" - pomyślałam.

Niestety nie należę do ludzi cierpliwych. Kolejne komunikaty PKW doprowadzały mnie do pasji. Z drugiej strony, z zaciekawieniem patrzyłam na zmagania dziennikarzy TVN24 z ramówką. Improwizacjom nie było końca... O ile pół godziny można spokojnie "zapchać" relacjami ze sztabów, trzy godziny rozmów o niczym są już nie lada wyzwaniem. Dla mnie jednak najgorsza była świadomość, że prowadzący wyborczy wieczór znają wyniki badań sondażowych... a ja nie!

Na szczęście wybiła 22.55. Cóż mogę napisać - w końcu znam wyniki. I nadal serce bije mi szybko... na szczęście z radości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.