Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15948 miejsce

Wiedeńskich kawiarni czar

Już dawno minęły wakacje, ale w uszach mamy ciągle...”Un nero, per favore”, albo café olé. Gdzie są więc te prawdziwe kawiarnie?

https://flic.kr/p/6By15B / Fot. Mike_fleming/CC BY SA 2.0Już dawno minęły wakacje, ale w uszach mamy ciągle ..”Un nero, per favore”, albo café olé. Gdzie są więc te prawdziwe kawiarnie, gdzie nie pije się w biegu, na stojąco, przy barze, ale gdzie się sączy i medytuje godzinami, gdzie kelner jest ubrany w czarny smoking, gdzie gazety ciągle wiszą na drewnianych stelażach. Wiedeńskie kawiarnie, to instytucje same w sobie, ich zwyczaje, zwyczaje kelnerów, zwyczaje wiedeńczyków. Kto z nas Polaków choć krótko żył, pracował czy mieszkał w Krakowie, wie o czym piszę. W kawiarni się częściowo żyje, a złośliwi mówią, że jedno co w Wiedniu funkcjonuje, to są kawiarnie. To są przenośnie, które jednak o czymś mówią, które określają wiedeński urok (der Wiener charme). Tam właśnie słyszymy wiedeński dialekt, literacki niemiecki, niemiecki uliczny, wiedeński mówiony w winiarniach, oraz nowy konglomerat słowiańsko-turecko-wiedeński. Samo życie. Po niemiecku mówi się: to jest „gelebte Melange”, wiedeńskie kawiarnie to mieszanka społeczna i obyczajowa.

KAWIARNIANE ADRESY

Według legendy, pierwsza kawiarnia w Wiedniu otworzyła swoje podwoje po zwycięskiej batalii nad Turkami w 1683 r. Historycy utrzymują jednak, że kawa w mieście była znana wcześniej dzięki Polakowi, Kulczyckiemu. Swoją obecną formę kawiarnie przybrały pod koniec XVIII w. Olbrzymią popularnością cieszyły się pod koniec ubiegłego stulecia, kiedy artyści, lekarze, urzędnicy przesiadywali godzinami, tworząc soczystą atmosferę. Od wieków kawiarnie są elementem życia wiedeńczyków. To nie jest tylko miejsce, gdzie pije się kawę, ale miejsce gdzie się odpoczywa, obserwuje innych, politykuje i plotkuje, spożywa posiłki, też pracuje, gdyż biuro współcześnie nosimy w torbie. Można się też pobawić, zagrać w brydża. O kilku szczególnych miejscach wspomnę. Zapach kawy i małe „co nieco”, oczaruje w Cafe Central. To najwspanialsza ze wszystkich wiedeńskich kawiarnia. Tu toczyły się dysputy filozofów, artystów, była bardzo intelektualnym miejscem Wiednia. Po dzisiaj zachowała swój starowiedeński charakter. Z okresu biedermeier. To perła w tej części Europy. W ósmej dzielnicy, bardzo mieszczańskiej, przyciągnie nas Cafe Eiles. Oblegają ją politycy, prawnicy, aktorzy, gdyż mieści się w pobliżu teatru, ratusza i parlamentu. Parę kroków dalej koło Burgtheater możemy wejść do Cafe Landtmann. Zygmunt Freud, tutaj właśnie myślał nad swoją psychoanalizą. Dzięki lokalizacji, odwiedzają ją aktorzy, krytycy sztuki i oczywiście widzowie teatralni po spektaklach w Burgtheater. W samym centrum wiedeńskiej starówki można spotkać się przy kawie w Cafe Hawelka, gdzie teatralny nastrój przypomina styl bohemy, a Polak natychmiast porówna ją z krakowską Jamą Michalika. W Cafe Frauenhuber grywał Mozart, ponieważ znajduje się w okolicy opery. Cafe Sperl, Diglas ze swoimi piętrowymi ciastkami z potężną pianką z białka, przykrytymi lukrem, nieco młodsze stażem cukiernie jak Aida, czy Oberlaa, to słodko-kawowy świat. Pozostanę jednak przy starej tradycji, gdzie kelner jest panem swojego rewiru, gdzie czeka się na zapłatę, a napiwek nie zawsze jest doceniany, co należy do dobrego tonu Demel przy Kohlmarkt, to coś bardzo wiedeńskiego. Obsługa ,głównie żeńska, ubrana na czarno, do dzisiaj przestrzega surowej etykiety długich, czarnych spódnic, białych fartuszków i włosów spiętych gumką do tyłu. U Demel trzeba koniecznie zjeść Sachertorte, chociaż oryginalny można kupić tylko u Sachera, jednak cukiernia szczyci się jego jakościowym wyrobem. Ciemny tort czekoladowy z cieniutką warstwą dżemu morelowego pod grubą polewą czekoladową oczarował cały świat. Wiedeńskie kawiarnie mogą poszczycić się olbrzymią różnorodnością słodyczy, biszkoptów z orzechami i kandyzowanymi owocami, puszystymi knedlami ze śliwami i jabłkami, strudlami, naleśnikami. Tej różnorodności nie spotkamy nigdzie w świecie. W szumie myśli, w szeleście słów, możemy odpoczywać, bo kawiarnia to drugi dom. Wiedeń i jego kawiarniane życie jest odbiciem kondycji społeczeństwa, bogatego społeczeństwa, czasem nawet napuszonego, które ciągle gości w takich miejscach jak Demel, gdzie nad wejściem szyld dumnie informuje o cesarskim przywileju: „K.u.K. Hof-Zuckerbäcker”, co znaczy „cukiernia dworu cesarskiego”. To tutaj Franz Josef chodził ze swoją Sissi na słynnego rogalika.

HERR OBER ZAHLEN BITTE!

Wiedeński kelner, miły, bezczelny, dumny. Nie przychodzi zaraz, gdy go wołamy. Bardzo pamięta swoich stałych gości i oni są wcześniej obsłużeni, inni muszą czekać. Pamięta, co konsumują jego goście, wie o której przychodzą, często rezerwuje im miejsce. Kelner lubi klientelę, która potrafi zamówić kawę. Tak jak różnorodne są kawiarnie, tak i sposoby przyrządzania kawy. Powstało całe słownictwo, za pomocą którego informuje się kelnera o rodzaju swojego zamówienia: brauner, kapuziner, melange, espresso, schwarzer, einspänner, kaisermelange. Tę ostatnią pił sam cesarz- czarna kawa z żółtkiem i brandy. Można też przy kontuarze, na stojąco wypić kawę, chociaż to zwyczaj bardziej włoski. Kawiarnia „Landtmann” może poszczycić się sławnymi gośćmi, potrafi też ich odpowiednio przywitać, mówiąc do nich ekscelencjo, doktorze, notariuszu. To zwyczaj już tylko wiedeński. Stary kanclerz Austrii Bruno Kreisky jadał sam zawsze chleb z szynką, kanclerz Sinowatz pił piwo, burmistrz Wiednia Helmut Zilk lubił słodkości. O tych upodobaniach kelner musiał wiedzieć, już przy wejściu swoich prominentnych gości pytał: jak zawsze chleb z szynką? Do dobrego tonu należała też przyjaźń ze swoim gościem.
Wiedeńczyk szuka sobie swojej kawiarni, a jeżeli ją znajdzie, to związany jest emocjonalnie z tym miejscem. Staje się ona przedłużeniem własnej jadalni, biura. Wiedeńska kawiarnia to nie tylko kawa, to ważna chwila w życiu.

WIEDEŃSKO – KAWIARNIANE ABC

Kawiarnie dzielą się na te, w których trzeba się pokazać, te które się lubi, te które nigdy się nie odwiedzi. Nie przeszkadza w nich szum głośnych rozmów, oddźwięk mytych naczyń, trzask drzwi. To miejsce, gdzie można dużo zrobić będąc w oddali od domu i obowiązków, albo też nic nie robić. Parkiet często skrzypi, kelner miły, ale ważny w swojej pozycji, wita swoim słynnym „Grüüüüβ Gott, sie wünschen?”. W domu, w kawiarni, taka ma być atmosfera. Mają być gazety, często bilard, w środku kawiarni duży, widoczny zegar, przy wejściu lustro dla pań, niektóre domy kawowe zachowały jeszcze garderoby z garderobianą, która odbiera płaszcze i parasole. Miejsce na rozmowy telefoniczne do dzisiaj zachowała Café Hawela. Była to bardzo uczęszczana kawiarnia, czasem tylko do odbycia rozmowy telefonicznej. W Wiedniu siedzi się jeszcze na słynnych, twardych Thonet-ach. Bardzo długo przygotowywano kawę po arabsku, czyli mocną, czarną i bez cukru. Dopiero jednak mleko i cukier zrobiły z kawy prawdziwy przebój gastronomiczny. Długo goście zamawiali swój kofeinowy napój z określeniem farby, która definiowała jej moc. Od jasnobeżowej, poprzez różne brązy, do czarnej. Z czasem powstawały jednak nazwy jak melange, kawy imperialne, przejęto też nazewnictwo włoskie. Domy kawy to miejsca prawdziwego, małego hazardu, zwłaszcza panowie zabawić się mogą tutaj nieźle. Karty, szachy, tenis stołowy, kręglarnie. Te ostatnie znajdują się w Cafe Korb oraz w Cafe Weidinger. Sztuka graficzna też pojawia się na ścianach lokali. W okresie secesji często rysowano na stołach. Aby uchronić meble, niektórzy właściciele udostępniali za darmo papier rysunkowy i kredki, w ten sposób stawali się przez przypadek właścicielami wielu cennych dzieł XIX i XX w. Zwyczaj taki panował w Cafe Sperl. W prawdziwym, wiedeńskim lokalu zawsze jest szklanka wody do kawy, a łyżeczka jest umiejscowiona na szklance, „twarzą” w dół. Oczywiście filiżanka powinna być serwowana na srebrnej tacy. W Wiedniu siedzi się godzinami przy kawie. Czas tutaj stoi, ostatni goście wychodzą o północy, z grzeczności dostaje się po różnych napojach drugą i trzecią szklaneczkę z wodą, kelner często podsuwa następną gazetkę do przeczytania. Życie kawiarniane nigdy tutaj nie gaśnie. Kawiarnie od A do Z, jaka to lista ! Café Amadeus, Café Am Heumarkt, Café Bränerhof, Café Central, Café Diglas, Café Dommayer, Café Eiles, Café Florianihof, Café Frauenhuber, Café Hawelka, Kleines Café, Café Korb, Café Landtmann, Café Museum, Café Prückel, Café Ritter, Café Sacher Wien, Café Savoy, Café Schopenhauer, Café Weimar. To tylko mały wybór. Każda z tych kawiarni, to cała historia, to miejsce spektakli teatralnych, koncertów, wieczorów autorskich, miejsce przegryzania kłopotów, dramatów, oaza dla samotników, dziwaków i „uniesionych”. „Gemma auf an Kaffe?” – zawsze dobry czas.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Osobisty korektor!Danke!

Komentarz został ukrytyrozwiń

no i w Wiedniu nie "siedzi się na kawie" lecz przy kawie.
Ale zaprasza się na kawę...
czuję się zaproszona na "melange" i "kleine Braunen".

a ściślej to
K.u.K znaczy Cesarskiego i Królewskiego.... ..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Naturalnie maja one swoje nazwy,wiedenskie ..kawy,co w artykule jest okreslone.Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak w Wiedniu, to jak i jakie kawy zamawiać? mają one w Wiedniu swoje specjalne nazwy. Jako młoda osóbka , przez 3 tygodnie pracowałam w kawiarni, w znanym hotelu w centrum Wiednia, jako kawiarka, czyli przygotowywałam kawę którą roznosiły kelnerki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.