Facebook Google+ Twitter

"Wiedźma wojny" utwierdza mity o Afryce?

Nagrodzona w Berlinie Srebrnym Niedźwiedziem dla najlepszej aktorki "Wiedźma Wojny" Kima Nguyena w kinach. Film o wykorzystywaniu dzieci w konfliktach zbrojnych, ukazany z perspektywy dwunastoletniej dziewczynki, wcielonej do partyzantki.

 / Fot. PlakatWykorzystywanie dzieci w konfliktach zbrojnych jest problemem, który trudno tłumaczyć, posługując się krytyką marksistowską – nie każdy sposób walki ze skorumpowaną administracją rządową jest uzasadniony. Czytając książki Chinuy Achebego, niezależnie od sympatii politycznych, łatwo skonstatować, że w Afryce zarówno rządy kolonialne, jak i władza lokalnych kacyków sprzyjały nadużyciom i korupcji. Traktowanie ubogich mieszkańców afrykańskich wiosek jako ekonomicznych niewolników, ucisk prowadzący do nędzy, niewydolność polityki społecznej i gospodarki skutkującej głodem, wielu chorobami cywilizacyjnymi i frustracją mas – wszystko to czyni bunt kwestią czasu; już mało kto moralnie się nań nie zgadza – istotne są natomiast jego metody.
W „Wiedźmie wojny” metody, jakimi posługują się partyzanci, są tak naganne moralnie, że walka z władzą nijak ich nie tłumaczy. Partyzanci porywają bowiem dzieci i trenując je do walki, każą im mordować w sposób bezwzględny - czyniąc z istot ludzkich maszyny do zabijania. Już w pierwszej scenie bojownicy niejakiego Wielkiego Tygrysa przytrzymują dwunastoletnią Komonę (Rachel Mwanza) i rozkazują jej rozstrzelanie własnych rodziców. Alternatywą dla szybkiej, „humanitarnej” śmierci jest maczeta. Dziewczyna nie widzi wyboru i wykonuje rozkaz. Służy potem przymusowo Wielkiemu Tygrysowi, zabija na jego słowo, ale cały czas nie jest jeszcze w stanie zrozumieć, co tak naprawdę się stało. Akcje partyzanckie, na które Komona chadza, są okrutne – wroga eliminuje się nawet wtedy, gdy jest bezbronny.
Cały ten obraz wojny jest ukazany poprzez sytuacje z jej środka, nijak nie wprowadza w zarys konfliktu, jedną ze stron, administrację, opisuje po łebkach - głównie jako tych, do których się strzela. Nie idzie po tym obrazie określić, czy rząd jest zły, czy też może akurat w przypadku tego konfliktu świeci przykładem. Można się domyślać, że po drugiej stronie barykady nie jest lepiej, może jedynie nie ubiera się tam w mundury młodzieży.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Amigos
  • Amigos
  • 25.09.2012 19:48

Właśnie ukazanie konfliktu bez jego konkretyzacji nadaje opowieści cech uniwersalnych. I to nieprzypadkowo, ponieważ takie rzeczy działy się w bodaj każdej wojnie w pokolonialnej Czarnej Afryce. Śmieszne jest natomiast oczekiwanie od porwanego dziecka dokonywania politycznych wyborów. Jakich politycznych wyborów może dokonać często niepiśmienny dzieciak, znający jedynie identyfikację klanową/plemienną, przy czym grupa zbrojna pełni od pewnego momentu rolę klanu? Przecież w Czarnej Afryce takich wyborów nie dokonują nawet dorośli, partie polityczne nie mają tam programów, a jedynie grupują członków określonego plemienia i interesom plemienia, a nie kraju służą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.