Facebook Google+ Twitter

Wielka Brytania. Histeria groźniejsza niż grypa!

- Nie chcę cię tu widzieć! Nie przychodź! - słyszy pacjentka od swojego brytyjskiego lekarza pierwszego kontaktu. Kobieta przeszła grypę i chciała odbyć kontrolę lekarska po chorobie.

 / Fot. Anna SewerynOdmówiono jej również badania krwi, potwierdzającego lub wykluczającego świńska grypę, twierdząc, że takich badań przychodnia nie przeprowadza. Dostała za to dodatkowy tydzień zwolnienia z pracy. Wcześniej również nie była badana. Skąd więc pomysł, że choruje na świńska grypę?

To ostatnio choroba na którą według brytyjskich lekarzy zapadają wszyscy mieszkańcy wyspy. Wystarczy zgłosić się z jakimikolwiek objawami, nawet niezwiązanymi z grypą.

Inna pacjentka dzwoni w sprawie badań na alergię oraz chorych zatok. Od lekarza słyszy, że to na pewno świńska grypa. Ma koniecznie zadzwonić na infolinię NHS (odpowiednik polskiego Narodowego Funduszu Zdrowia) udzielającą porad w sprawie świńskiej grypy, po poradę i Tamiflu (w UK darmowy lek antywirusowy) ewentualnie zrobić test w internecie. Przede wszystkim ma pozostać w domu i nigdzie nie wychodzić. Dopiero po dłuższych tłumaczeniach lekarz zaczyna słuchać o co chodzi. Jednak nadal, zapewne z obawy przed ewentualnym wirusem, odmawia pomocy, twierdząc, że farmaceuta bardziej pomoże niż on. A żeby dopełnić tego "cudownego” obrazu wyspiarskiej rzeczywistości kolejne przykłady na irracjonalne zachowania.

Kobieta pracująca na infolinii dzwoni do pracodawcy, by poinformować, że zachorowała na grypę. Pracodawca w ramach rozwiązywania problemu zwalnia ją z pracy. Do szpitala zostaje przywieziony pacjent po chemioterapii. Skarży się na złe samopoczucie. Lekarze natychmiast stawiają diagnozę – świńska grypa. Sytuację a może i życie ratuje polska pielęgniarka, sprawdzając kartę choroby pacjenta. Przykłady można mnożyć w nieskończoność.

Wiedza większości Brytyjczyków o grypie jest znikoma. Wiedzą, że grypa jest groźna i należy jej się bać. W ich przekonaniu umiera się na grypę, a nie na powikłania po grypie. Wiedzą również – po szeroko przeprowadzonych akcjach informacyjnych – że kichać należy w chusteczkę, a następnie ją wyrzucić do kosza - ale to tylko teoria, bo i tak wszystko ląduje dokładnie obok. Osoba kichająca w chusteczkę dotyka uchwytów w autobusie. Potem kilkanaście kolejnych osób łapie tę samą rurkę, by w końcu udać się do sklepu, powiedzmy po bułkę, którą zjada ochoczo brudnymi rękami...

Aż strach pomyśleć co się będzie działo jesienią. Może wszystkim wyrosną zakręcone ogonki i będą biegać w popłochu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Angielskie podejście do sprawy jeszcze niech ktoś powie że herbata to też świńska grypa i angole padną z paniki na kalana

Komentarz został ukrytyrozwiń

cóż można rzec..?
histeria i paranoja... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.