Pozycja materiału w rankingach:
Portugalczyk, który od ponad dziesięciu lat mieszka i pracuje w Wielkiej Brytanii, został zwolniony z pracy z powodu nieznajomości języka polskiego.
Paulo Franco rozpoczął w listopadzie pracę jako nadzorca w pakowni bananów w Coventry. Większość pracowników zakładu to Polacy, zatem to po polsku odbywały się wszystkie spotkania i szkolenia pracowników. Paulo, który zna portugalski, angielski, hiszpański i francuski, niestety po polsku nic nie rozumie. W konsekwencji został poproszony o odejście z firmy. Zobacz także:
Artykuły
(65)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.34)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Andrzej Mazurkiewicz 13.12.2011 10:18
A czy doczekamy się takich czasów, żeby takie zdarzenie zaistniało w zespole wyżej wykwalifikowanym niż pracownicy magazynu?
Czym się tu podniecać? Że eksportujemy niskokwalifikowaną siłę roboczą?
Może by się nam przydały prawdziwe sukcesy?
Winston Leonard Spencer 12.12.2011 19:32
Skoro nie potrafił zrozumieć poleceń to nie był przydatny do pracy w tej firmie.Nic nadzwyczajnego!W Chińskiej firmie (na ten czas oni sami są tańsi) będą wymagać porozumiewania się w ich języku, i to również będzie jak najbardziej normalne!PRACODAWCA WYBIERA SOBIE PRACOWNIKÓW TAKICH JACY SĄ JEMU POTRZEBNI-FACHOWCY I ze znajomością np. jeżyka polskiego albo niemieckiego bądź angielskiego .TAKIE JEST PRAWO WŁAŚCICIELA , a który sam sobie dobiera załogę do pracy .
W Polsce pracowałem i musiałem mówić po francusku(nie mówię po polsku ani angielsku), to była firma francuska.
Grzegorz Wink 12.12.2011 18:01
Skoro firmie potrzebny jest ktoś ze znajomością polskiego, a on go nie zna no to go zwolnili. Co w tym dziwnego? Czasy się zmieniają, za kolejnych lat się okaże, że wyrzucają tych z nieznajomością prawa koranicznego, albo nie umiejących obsługiwać iPada. Też dyskryminacja?
Ranking liceów. Które szkoły najlepsze w Warszawie?
(odsłon: +241)