Facebook Google+ Twitter

„Wielka cisza” to wielka nuda?

O tym filmie można wiele powiedzieć, gdyż dla jednych będzie koszmarnie nudny i dłużący się, dla innych niezwykle głęboki i interesujący. Jest równie niezwykły jak jego bohaterowie- mnisi zakonu w Wielkiej Kartuzji, którzy żyją w ciszy.

materiały dystrybutora

O „Wielkiej ciszy” usłyszałam po raz pierwszy w... tramwaju. Pewna dziewczyna przekonywała swego towarzysza, że film jest niesamowity, wyjątkowy. Chłopak z niedowierzaniem pytał co może być takiego interesującego w dokumencie. Dziewczyna z pasją opowiadała o życiu mnichów, głębi filmu jakby mówiła o niezwykle porywającej fabule.

Potem zostałam zasypana wyjątkowo pochlebnymi recenzjami w mediach, miesięcznik „Film” przyznał mu aż pięć gwiazdek, ale autor artykułu zaznaczył, że to dzieło nie spotka się z szerokim odbiorem. I rzeczywiście niewiele kin zdecydowało się na jego projekcję, ale nawet dziś, w dwa miesiące po premierze, kinowa sala była prawie pełna.


Film-legendamateriały dystrybutora


„Wielka cisza” stała się legendą jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć. Na początku lat 80., reżyser, Philip Groning skierował prośbę dotyczącą nakręcenia filmu do klasztoru w Wielkiej Kartuzji (okolice Grenoble). Miejsce fascynowało go swoją tajemniczością, hermetycznością. Nikt z zewnątrz nie ma do niego wstępu, nawet bliscy mogą odwiedzać mnichów tylko dwa razy do roku.

Odpowiedziano mu, że teraz nie ma takiej możliwości, ale może za jakieś 10 - 13 lat... Po 19 latach nagle zadzwonił telefon - zakonnicy byli „już” gotowi.


Ubóstwo w ciszy


Zakon kartuzów został założony w XI wieku przez św. Brunona z Kolonii. Jest całkowicie niezależnymateriały dystrybutora ekonomicznie, mnisi zajmują się rolnictwem i rzemiosłem, produkują likier ziołowy, z którego zyski pozwalają na pomoc materialną biedniejszym klasztorom kartuzów. Jego mieszkańcy są całkowicie odcięci od świata, nie mają dostępu do mediów, całe życie podporządkowują Bogu i medytacji. Żyją w ubóstwie i tytułowej ciszy. Żelazną regułą jest porozumiewanie się ze sobą za pomocą słów tylko w naprawdę wyjątkowych przypadkach. W czasie filmu takie okoliczności nie mają miejsca.


A wtedy gadają, gadają, gadają...


W „Wielkiej ciszy” wszelakie dźwięki zostały zredukowane do minimum. To chyba jedyny film, który nie ma nawet ścieżki dźwiękowej w czasie napisów końcowych. Wszelkie dźwięki, których nie można wyeliminować z życia jak np. odgłosy kroków czy rąbanego drewna, momentami aż rażą widza, gdyż w brutalny sposób przecinają ciszę modlitwy. 

materiały dystrybutoraCisza świadomie łamana jest tylko w  dwóch momentach: w czasie śpiewów podczas wspólnych modlitw i cotygodniowych spacerów. Zakonnicy mogą raz w tygodniu wyjść poza klasztorne mury. Całkowicie się wtedy zmieniają. W czasie zimy zachowują się jak dzieci rzucając w siebie śnieżkami, zjeżdżając z górki na nogach, pupie lub po prostu turlają się po niej na dół i... rozmawiają jak najęci. Wydaje się, że chcą nie tylko nadrobić tydzień milczenia, ale wręcz nagadać na zapas.


Jest też moment, w którym jeden z zakonników patrzących prosto do kamery, uśmiecha się i widać, że bardzo chce coś powiedzieć, ale w ostatniej chwili powstrzymuje się, gdyż scena ma miejsce w klasztorze. Te dwa fragmenty można interpretować w różny sposób. Dla mnie jest to dowód, że takie życie jest nienaturalne dla człowieka. Chociaż mnichów jest w klasztorze około 30, każdy wiedzie bardzo samotny żywot, tak, jakby wokół nikogo nie było. Pomieszczenia zostały tak skonstruowane, by każdy z mieszkańców miał dużo wolnej przestrzeni i nie wchodził na „teren” drugiej osoby.

Philip Groning szczególnie podkreślił te sceny, w których dochodzi do kontaktu fizycznego między mnichami, gdyż należą do rzadkości. Wyjątkiem jest np. golenie sobie głów.


Wielka nuda?materiały dystrybutora


Philip Groning jest nie tylko reżyserem, ale scenarzystą i operatorem kamery. Chcąc nakręcić film o życiu mnichów musiał z nimi zamieszkać. Spędził tam w sumie ponad cztery miesiące, nakręcił 120 godzin materiału, z czego wybrał dla nas 169 minut.

Jak bumerang powraca pytanie chłopaka z tramwaju - co może być takiego ciekawego w dokumencie o życiu zakonników, który trwa prawie 3 godziny, a partie dialogowe zajmują 3 minuty? Nie mamy żadnej akcji, fabuły, obserwujemy tylko pracę i modlitwę. Powiedzmy sobie wprost - film jest nudny, monotonny. Myślę, że każdy z widzów zastanawiał się, czemu ten film nie trwa o 100 minut krócej? Przecież tam nic się nie dzieje! materiały dystrybutoraRacja, ale oto właśnie chodziło Groningowi. Film ukazuje cykliczność, która rządzi życiem klasztornym. Artystyczną klamrą łączy początek i koniec filmu, rozpoczynając i kończąc go tymi samymi scenami. Poznajemy zakonników zimą, wraz z nimi witamy wiosnę, cieszymy latem, chowamy przed jesiennymi burzami, aby powrócić do zimowych prac.

Ten film po prostu nie mógłby być krótszy, gdyż na ukazanie cyklu potrzebujemy perspektywy czasu.

Jeśli już ktoś zdecyduje się zobaczyć „Wielką ciszę”, radzę nie wychodzić z kina w połowie filmu, gdyż dopiero po obejrzeniu całego zaczniemy go chociaż częściowo rozumieć. Wyboru mnichów nie pojmiemy pewnie nigdy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Magdalena Kurek
  • Magdalena Kurek
  • 18.08.2011 11:11

Drogi Autorze, a nie przyszła Ci do głowy najprostsza odpowiedź że oni wybrali takie życie bo powołał ich Bóg? i są naprawdę szczęśliwi. O tym mówił niewidomy mnich który dziękuje Bogu że odebrał mu wzrok aby mógł widzieć jeszcze więcej. Zawsze gdy oglądam ten film ubolewam nad sobą a nie nad nimi - to my jesteśmy nieszczęśliwi. O tym mówił właśnie ten niewidomy. Najkrótsza i najprostsza definicja szczęścia wypowiedziana przez zdawałoby się skończonego człowieka. Ten film to balsam w naszym hedonistycznym chorym świecie

Komentarz został ukrytyrozwiń
Robert Chałubiński
  • Robert Chałubiński
  • 09.03.2011 19:40

Widziałem film dwa razy...i wciąż go łaknę....Ten obraz, to coś pięknego. Mam go w swojej biblioteczce DVD, zamierzam sięgać po ten film, jak tylko poczuję taką potrzebę. Mieszkam w Niemczech i uwierzcie mi, ten obraz to swoisty "Dzień skupienia". Szczególnie "tutaj", szczególnie "teraz".... Polecam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Filmu jeszcze nie widziałem, dzięki za przypomnienie ;-) Tak często zdarza mi się ostatnio "przespać" filmy, na które wcześniej czekałem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niekiedy cisza mówi więcej niż nieustanny gwar. Filmu nie widziałam, ale recenzja skłania do obejrzenia go. +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mi się bardzo podobał. Film i ten tekst :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.